Judyta Papp: Kto dzisiaj mówi w imieniu Trybunału Konstytucyjnego?

0
(0)

Komunikat z dnia 28 września 2026 r. opublikowany na oficjalnej stronie Trybunału Konstytucyjnego,  odsłania jeszcze jeden wymiar obecnego kryzysu TK – nie tylko problem obsady urzędu Prezesa, ale również problem tego, kto i w jakim zakresie może posługiwać się autorytetem instytucji dla obrony własnej sytuacji prawnej.

Mnie nie chodzi o to, że Trybunał nie może informować o wydarzeniach dotyczących jego działalności. Może. Problem zaczyna się tam, gdzie komunikat instytucjonalny przestaje informować, a zaczyna rozstrzygać spór dotyczący osoby występującej jako Prezes TK.

W komunikacie stwierdzono bowiem kategorycznie, że Bogdan Święczkowski „działał i działa w granicach przyznanych mu kompetencji”, że zarzuty dotyczące sposobu wyznaczania składów są „bezpodstawne”, a zawiadomieniu sędziego Sławomira Patyry przypisano możliwy charakter „osobisty i odwetowy”. Wszystko to opublikowano nie jako stanowisko Bogdana Święczkowskiego, ale pod szyldem Trybunału Konstytucyjnego.

I właśnie tutaj pojawia się zasadniczy problem ustrojowy. Zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, Prezes TK kieruje pracami Trybunału i reprezentuje go na zewnątrz. Ale kompetencja do reprezentowania instytucji nie jest kompetencją do utożsamiania interesu osoby piastującej urząd z interesem samej instytucji.

Jeszcze ważniejsze jest coś innego: art. 12 może być podstawą działania tylko dla osoby, która skutecznie uzyskała status Prezesa TK. Kompetencja przypisana urzędowi nie może sama służyć jako dowód, że osoba powołująca się na tę kompetencję urząd skutecznie objęła. Byłoby to klasyczne błędne koło: jestem Prezesem, ponieważ wykonuję kompetencje Prezesa, a wykonuję kompetencje Prezesa, ponieważ jestem Prezesem.

Jeżeli więc – o czym już pisałam – procedura z grudnia 2024 r. nie doprowadziła do skutecznego obsadzenia stanowiska Prezesa TK, ponieważ kandydatów nie przedstawiło Zgromadzenie Ogólne w konstytucyjnym znaczeniu tego organu, to urząd pozostaje nieobsadzony. Samo postanowienie Prezydenta z dnia 9 grudnia 2024 r. nie usuwa wówczas wady wcześniejszego, konstytutywnego etapu procedury. Fakt wydania tego postanowienia jest bezsporny; sporna pozostaje jego konstytucyjna skuteczność przy takim założeniu.

Muszę przy tym zasygnalizować, że Prezes Trybunału Konstytucyjnego i Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału są ustawowo odrębnymi organami Trybunału. Prezes nie stoi ustrojowo nad Zgromadzeniem Ogólnym, a kompetencja do kierowania pracami TK i reprezentowania go na zewnątrz nie pozwala utożsamiać stanowiska Prezesa ze stanowiskiem całej instytucji. I właśnie ta odrębność ma szczególne znaczenie wtedy, gdy przedmiotem sporu jest sposób wykonywania kompetencji przez osobę występującą jako Prezes Trybunału Konstytucyjnego.

W takim ujęciu problem komunikatu z dnia 28 września 2026 r. staje się jeszcze poważniejszy. Osoba, której tytuł do kierowania Trybunałem jest właśnie przedmiotem zasadniczego sporu konstytucyjnego, korzysta z oficjalnego kanału komunikacyjnego Trybunału, aby pod autorytetem tej instytucji stwierdzić prawidłowość własnych działań i zakwestionować motywy osoby, która zawiadomiła o podejrzeniu popełnienia przez nią przestępstwa.

Nie jest to już neutralna informacja o działalności organu. Jest to instytucjonalna odpowiedź we własnej sprawie.

Zasada nemo iudex in causa sua nie znajduje tu oczywiście bezpośredniego zastosowania jako norma procesowa – komunikat prasowy nie jest orzeczeniem. Dobrze jednak opisuje istotę problemu: organ państwa nie powinien być używany jako autorytatywny arbiter w sporze dotyczącym interesu i odpowiedzialności osoby, która sprawuje nad nim organizacyjną kontrolę.

Szczególnie uderzające jest przypisywanie sędziemu Patyrze motywacji „osobistej i odwetowej”. Oficjalna strona sądu konstytucyjnego nie dysponuje przecież żadną szczególną kompetencją do ustalania motywów osoby składającej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. O tym, czy zawiadomienie ma podstawy faktyczne i prawne, rozstrzygają właściwe organy w przewidzianym prawem postępowaniu, nie komunikat instytucji, której osoba kierująca jest podmiotem zawiadomienia.

Można więc oddzielić dwie kwestie.

Pierwsza, dotyczy treści zawiadomienia i tego, czy zarzuty sędziego Patyry okażą się zasadne. Tego na obecnym etapie nie przesądza ani Patyra, ani Święczkowski, ani komunikat zamieszczony na stronie TK.

A druga, dotyczy sposobu korzystania z instytucjonalnego głosu Trybunału. Tutaj problem jest już widoczny niezależnie od późniejszego wyniku postępowania: oficjalny kanał organu władzy sądowniczej został wykorzystany do przedstawienia jako stanowiska instytucji obrony działań osoby, której dotyczy zawiadomienie, połączonej z oceną intencji zawiadamiającego.

Ustawa określa TK jako organ władzy sądowniczej powołany do wykonywania kompetencji określonych w Konstytucji i ustawach, a Kancelarii TK powierza zapewnianie organizacyjnych i administracyjnych warunków jego pracy. Nie tworzy natomiast z oficjalnego serwisu Trybunału instrumentu prywatnej obrony osoby pełniącej funkcję Prezesa.

I dlatego powracamy do problemu podstawowego: kto dzisiaj mówi w imieniu Trybunału?

Jeżeli urząd Prezesa Trybunału Konstytucyjnego nie został skutecznie obsadzony, odpowiedź nie może brzmieć: ten, kto faktycznie przejął możliwość publikowania komunikatów na stronie Trybunału. Dostęp do aparatu instytucji nie tworzy bowiem kompetencji. Faktyczne wykonywanie władzy nie jest źródłem prawnego tytułu do jej wykonywania.

Właśnie dlatego kwestia wakatu ma znaczenie praktyczne, a nie jedynie akademickie. Zgodnie z art. 11 ust. 2 i 3 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, jeżeli stanowisko Prezesa jest nieobsadzone, ustawa sama wskazuje sędziego kierującego pracami Trybunału do czasu skutecznego powołania Prezesa.

Nie ma więc potrzeby tworzenia żadnej nowej władzy ani dokonywania „przejęcia” Trybunału. Trzeba jedynie odpowiedzieć na wcześniejsze pytanie: czy konstytucyjna procedura obsadzenia urzędu została skutecznie zakończona?

Jeżeli nie – komunikaty publikowane pod godłem i nazwą Trybunału nie mogą tej wady naprawić.

Instytucja nie staje się własnością osoby tylko dlatego, że osoba ta uzyskała faktyczną możliwość przemawiania jej głosem. I być może właśnie tutaj przebiega jedna z najważniejszych granic państwa prawa: między prawem reprezentowania instytucji a używaniem instytucji do legitymizowania samego siebie.

Judyta Papp

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów