Stanisław Zabłocki: Nie zmilczę, gdy wysokiej rangi polityk próbuje ośmieszyć profesora Andrzeja Zolla

5
(1)

W trakcie mego długiego już życia skóra niesłychanie mi stwardniała. Wykonywanie zawodów, w których podlega się praktycznie nieustannej krytyce oraz konieczność prowadzenia, w pewnych okresach, działalności publicznej także i na pozasądowych forach, spowodowały, iż nie reaguję na słowa tych, którzy próbują obrazić mnie osobiście. Nawet wówczas, gdy czynią to w niewybredny sposób.

Natomiast nadal jestem bardzo wyczulony na te sytuacje, w których niegodne słowa kierowane są pod adresem osób, które stanowiły i nadal stanowią dla mnie autorytety życiowe i naukowe.

A już szczególnie boleśnie odbieram próby obrażania tych, którzy – nie przestając być dla mnie niedościgłymi wzorcami – obdarzyli mnie, na pewnym etapie naszych kontaktów, uczuciem przyjaźni.

Dlatego nie milczałem, gdy przed miesiącem w nieakceptowalny sposób zaatakowany został pan profesor Adam Strzembosz. Dlatego też nie zamierzam milczeć i dziś, gdy – inna osoba, która z uwagi na swą pozycję społeczną także powinna w sposób szczególny ważyć słowa – próbowała obrazić, ośmieszyć pana profesora Andrzeja Zolla.

Może lepiej byłoby zmilczeć, bowiem określenie Mego Mistrza i Przyjaciela słówkiem „niejaki” dowodzi, zapewne, jedynie głębokiego kompleksu, jaki żywić może – wobec Zolla – używający tego, w jego założeniu, deprecjonującego zaimka.

Może trzeba byłoby machnąć ręką, bowiem stwierdzenie o Andrzeju Zollu, iż „powiedzenie o nim >profesor< jest troszeczkę nie na miejscu” ośmieszać może jedynie wypowiadającego te słowa, a nie ich adresata.

Może trzeba byłoby jak najszybciej zapomnieć o wewnętrznie sprzecznych próbach podważania znakomitej renomy (na arenie międzynarodowej zapewne jeszcze większej niż w naszym kraju) Andrzeja Zolla poprzez insynuowanie z jednej strony, że „jego siła i pozycja wynika przede wszystkim z pozycji jego dziadka i pradziadka”, a z drugiej strony przyznanie się jednak do tego, iż nie zna się dorobku naukowego profesora, skoro elukubracje te zwieńczone zostały bezradnym „…bo nic w tej sprawie nie wiem”.

A jednak nie potrafię zmilczeć, a jednak nie potrafię machnąć ręką, a jednak nie potrafię zapomnieć, przede wszystkim dlatego, że takie próby obrażania, ośmieszania, poniżania zasłużonego człowieka to najgorsza lekcja języka pogardy, płynącego z wysokiego szczebla. Tego języka pogardy, przeciwko któremu ta sama osoba od lat gorliwie protestuje, jeśli jest on stosowany przez innych.

Takie lekcje pogardy są niebezpieczne także i wówczas, gdy mierząc je kategoriami tej dziedziny prawa, w której znakomitym specjalistą jest pan profesor Andrzej Zoll, powinny być ocenione jako usiłowanie nieudolne. Trudno mi bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której pan prezes, nawet przy najwyższym wzmożeniu, jest w stanie skutecznie obrazić pana profesora Andrzeja Zolla.

Stanisław Zabłocki

Komentarz został wcześniej opublikowany przez Autora na jego profilu FB

Autorka zdjęcia: Judyta Papp

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze