Zapis o nazwie jak w tytule różni się od zwykłego tym, że musi wynikać z testamentu notarialnego. Jest to instytucja nowa, liczy dopiero kilkanaście lat. Dla zawodowych prawników to sprawy oczywiste, ale „wiem swoje” – czyli potoczna wiedza prawnicza – nie baczy na takie rozróżnienia.
Alarm w krakowskich Oleandrach o trzeciej nad ranem, potem wymarsz na Michałowice. Po zburzeniu słupów granicznych, kompania kadrowa Legionów ruszyła w kierunku Miechowa. Tak było szóstego sierpnia 1914 r. Przed nami inne wydarzenie o tej samej dacie dziennej, sto jedenaście lat później. Co o nim powiemy? Nie kiedyś tam, ale za miesiąc, za rok?
Pomysł prof. Zolla, aby Zgromadzenie Narodowe zatwierdziło wybór prezydenta-elekta, spotkał się ze sprzeciwem PiS. Jeśli dojdzie do próby jego realizacji, parlamentarzyści prawicy będą głosowali przeciwko. A przecież powinni już teraz wyznaczyć przedstawicieli do negocjowania treści uchwały połączonych izb… Niech to robią nawet w nocy, byle nie w prywatnym mieszkaniu.
Ile wynosiła frekwencja w wyborach do Sejmu w latach 1935 i 1938? Odpowiednio: 45,9% i 67,1% uprawnionych.
Sylvanus Heythorp był prezesem spółki akcyjnej. W sekretnej rozmowie postawił klientowi warunek: kupimy twoje statki, ale dziesięć procent kontraktu wpłacisz na wskazane konto („Sobie nie zatrzymam z tego ani pensa. Niech twój adwokat sporządzi akt darowizny…”). Czyje to było konto? Co na to rada nadzorcza spółki? I skąd tytuł utworu? O tym w utworze Johna Galsworthy`ego zatytułowanym „Ostatni stoik”. Tam wszystko stoi.
§§§§§
Wygląd miejsca pracy pisarza w opisie Gustava Janoucha z 1920 r.: „Kancelaria, w której urzędował Franz Kafka, była pomieszczeniem dość wysokim, średnim, gdy idzie o powierzchnię, choć jednak miało się tam wrażenie ciasnoty, a swoją pełną godności elegancją przypominała gabinet szefa jakiejś lepszej kancelarii adwokackiej”.
Ilustracją złodziejstwa w „Ikonologii” Cesarego Ripy jest „młodzian blady, odziany w wilczą skórę z ramionami i nogami obnażonymi oraz skrzydełkami u stóp”. Z objaśnień wynika, że skromność ubioru ułatwiała przestępczą zręczność, zaś skrzydełka – symbolizowały chyżość w unikaniu kary (dodałbym: również w ucieczce z miejsca kradzieży).
Nadesłane z Nagłowic: „Sprawiedliwość jest to sędzia srogi, równy dekret ma pan jak i ubogi”. Podpis: Mikołaj Rej.
Długie fragmenty przygód Sherlocka Holmesa znał na pamięć – i nieraz za młodu ochoczo je recytował w towarzystwie – poeta-noblista T.S.Eliot.
Y w słowie konfederacja pojawia się w Konstytucji 3 Maja. Oto wyjątek z postanowienia art. VIII: „Konfederacye wszelkiego gatunku […] na zawsze znosimy”. Piszę to w czasie, gdy przychodzi nam znosić w Polsce dwie konfederacje: Bosaka i Brauna.
Krótkie opowiadanie Theodora Dreisera „Miraż złota” przedstawia ubogą farmerską rodzinę Queederów, która nagle musi zmierzyć się z podstępnymi inwestorami. Nie tylko z nimi, z sobą również. Kiedy w okolicy wykryto złoża metalu, ceny gruntów mocno poszybowały w górę. „To stary sędzia Blow odkrył pierwszy, że cynk jest prawdziwym bogactwem okolicy Taney”. Zaczęło się…
Adwokat Mohandas Gandhi (później zwany Mahatmą), po powrocie ze studiów do Indii, był nadal członkiem londyńskiej izby adwokackiej.
Cudowny połów w jeziorze Genezaret opisany jest w Ewangelii św. Łukasza (5,1-11). Rybacy towarzyszący św. Piotrowi zostali tam nazwani jego wspólnikami. W greckim oryginale to słowo brzmi: metochoji, a to dlatego, że wywodzi się od terminu: metusia (pol. spółka).
Yanguesi c/a don Kichot – szczegóły poniżej, w ostatnim akapicie. Tu tylko fragment wykładu: „A chcę ci uświadomić, Sanczo, że nie powodują zniewagi rany zadane przedmiotami, które przypadkiem wpadły w ręce, mówi o tym prawo pojedynkowe, wyraźnie i jasno zapisane. Bo jeśli szewc zdzieli kogo przez łeb kopytem, które trzyma w rękach, choćby nawet było z kamienia, nikt nie powie, że go ukamienował”. To fragment nowego przekładu przygód znanego wszystkim błędnego rycerza (przełożył Wojciech Charchalis, Rebis, 2016 r.).
Jeden z prawniczych palindromów: AKTA MA MATKA. Nie wiem, kto go wymyślił. Wiem, że trzeba czytać go od tyłu.
Najprostszym sposobem na zbadanie trzeźwości – w Los Angeles, w czasie prohibicji – było polecenie policjanta, by delikwent przemaszerował wzdłuż kredowej linii na chodniku. Jeśli zboczył, robiono mu zdjęcia i przedstawiano jako dowód w sądzie. Znalazłem to w piśmie „Na szerokim świecie” z lutego 1932 r. Półtora roku później prohibicja została zniesiona.
Yanguesi, poganiacze mułów z miejscowości Yanguas, wygrali bójkę z don Kichotem i jego giermkiem, tłukąc ich kijami. Było sześciu na dwóch. Zaczęli ci ostatni.
Marian Sworzeń
prawnik, pisarz, członek PEN Clubu, autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog” i „Czarna ikona – Biełomor”