Michał Osiecimski: Nie mogę liczyć na ochronę moich konstytucyjnych praw. List obywatela do pani Manowskiej

4
(4)

Pani Manowska,

niedawno widziałem panią w telewizji, gdzie występowała pani jako prezeska Sądu Najwyższego. Od tamtego czasu żyję z dokuczliwym przeświadczeniem, że skoro to pani rzeczywiście jest najważniejszą osobą w najwyższej instancji władzy sądowniczej naszego państwa, to żaden obywatel tego państwa nie może liczyć na ochronę swoich zagwarantowanych konstytucyjnie praw obywatelskich. Jednak to nie cała bieda, bo ze sprokurowaną – m.in. przez panią – destrukcją praworządności w naszym kraju, niestety, nauczyliśmy się jakoś żyć, ale w o wiele większy niepokój wprawiły mnie pani pełne pogardy słowa, skierowane do części polskich obywateli, w tym także do mnie. Tymi słowami nie tylko znieważyła nas pani, ale też przyznała się pani do przynależności do ugrupowania, które od lat, w imię brudnych własnych interesów, niszczy takie wartości jak praworządność, zaufanie do demokratycznie wybranych władz i wiarę w uczciwość wyborów.

Pani Manowska, nie mając żadnych złudzeń, że chociaż jakaś część mojej – zwykłego polskiego obywatela – opinii do pani jakoś trafi, a tym bardziej, że pomyśli pani choć przez chwilę – jakby się można było tego spodziewać po sędzi Sądu Najwyższego – o prawdziwym prawie i prawdziwej sprawiedliwości, piszę te słowa, żeby choć na chwilę złagodzić ból i poczucie bezradności wobec świadomości, jak bardzo i coraz szybciej nasza wymarzona przez tyle pokoleń demokratyczna ojczyzna stacza się ku przepaści. A dzieje się tak za sprawą złych ludzi, do których zaliczam także panią, pani Manowska.

Widziałem, jak starała się pani obrazić Polki i Polaków, którzy nabrali słusznych wątpliwości, co do uczciwości liczenia głosów oddanych w II turze ostatnich wyborów prezydenckich. Częściowo udało się pani obrazić także mnie, choć wydawało mi się, że ze względu na wiek i doświadczenia, byle kto nie może mnie już obrazić. A jednak…

Pani sama i tak by nigdy tego nie zrozumiała, więc czuję, że muszę wyrazić to expressis verbis. Obraziła mnie pani, jako jednego z tych tysięcy obywateli, którzy złożyli swój protest w SN, podejrzeniem, że zrobiliśmy to bezmyślnie i pod dyktando obywatela, który wg pani i przestępczej organizacji, do której pani należy, jest prowokatorem, dążącym do unieważnienia wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta Polski. Tylko że mecenas Giertych, w naszej opinii, nie jest żadnym prowokatorem, tylko tak jak my – zatroskanym o losy naszej ojczyzny obywatelem, który nie mógł być obojętny wobec wielu doniesień o masowo występujących przekrętach, które mogły podważyć prawdziwy i sprawiedliwy wynik tych wyborów.

Pani Manowska, mówiła pani w którymś z wywiadów, że jest pani prawnikiem i to z tytułem profesora*. Wprawdzie tytuły naukowe, zwłaszcza w naukach prawniczych, nie robią od jakiegoś czasu pozytywnych wrażeń u obywateli, to jednak proszę mi wytłumaczyć jako profesorka prawa, jaką niewłaściwość popełniłem składając mój protest, który określiła pani pogardliwe jako moje bezmyślne i głupie działanie. Przyznaję, że jako nie-prawnik skorzystałem z wzorca protestu, opracowanego przez mecenasa Giertycha. Czy widzi pani jakąś niewłaściwość w tym, że podzielając w pełni nieufność pana Giertycha, co do uczciwości policzenia naszych głosów, z całym przekonaniem skorzystałem z prawniczego opracowania tego protestu i z pełną świadomością go podpisałem i wysłałem do SN i stanowczo domagam się od pani i pozostałych sędziów rozpatrzenia mojego protestu?

Wiem, że nawet gdyby jakimś cudem przeczytała pani mój list, to i tak nie odpowie mi pani na to pytanie, bo nie wierzę, że są jakieś szanse na zrozumienie przez panią, że jako sędzia i to z 30-letnim** stażem (!), opowiada się pani po stronie oszustów i złodziei, którzy swoim działaniem niejednokrotnie tego dowiedli.

Na pewno też nie odniesie się pani do słów pani niedawnego kolegi, pana Marka Zagrobelnego, który – wreszcie, choć i tak dużo później niż inni byli członkowie PiS, którzy po prostu byli uczciwymi ludźmi – miał dość patrzenia na szalbierstwa partyjnych kolegów i opowiada teraz, na podstawie własnych obserwacji, jak wyglądało „szkolenie” członków powołanego przez PiS organu o nazwie Ruch Ochrony Wyborów. I gdyby drzemała w pani odrobina sędziowskiej uczciwości, toby się pani dowiedziała, jak szkolono odpowiednich ludzi do fałszowania wyników wyborów. Szkoda, że pozostałych członków mafii obowiązuje (jeszcze) omerta, czyli po polsku mówiąc – jeśli cię złodzieju złapano za kradnącą właśnie rękę, to krzycz, że to nie twoja ręka!

Tak, pani Manowska, tak jak inne „odkrycia towarzyskie” Kaczyńskiego i s-ki, należy pani do przestępczej organizacji i wykonuje pani dla niej różne zlecenia na praworządność w naszym kraju. […]

Nie pozdrawiam pani.

Michał Osiecimski – obywatel emeryt.

*Małgorzata Manowska, dr hab., pracuje w Uczelni Łazarskiego na stanowisku profesora uczelnianego. Tytułu profesora nauk prawnych prezydent Duda, mimo bliskiej przyjaźni, nadać nie może bez potwierdzenia wniosku przez Radę Doskonałości Naukowej. A ta – dwukrotnie, w głosowaniu – odmówiła jej tego honoru. (Red.)

** Efektywny staż sędziowski dr hab. Małgorzaty Manowskiej do chwili wręczenia jej przez Andrzeja Dudę w 2018 r. nominacji na sędzię w Sądzie Najwyższym, po procedurze konkursowej w neo-KRS, według naszych obliczeń wyniósł 13 lat. 7 lat pracy przy pl. Krasińskich trudno uznać za prawdziwą służbę sędziowską. (Red.)

Od Redakcji: Autor opublikował List do Małgorzaty Manowskiej na swoim profilu FB.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 4 / 5. Vote count: 4

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 2 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze