Przemysław Wiszniewski: Parę gorzkich słów od ławnika Sądu Najwyższego

0
(0)

Za pół roku skończy się moja kadencja ławnika Sądu Najwyższego. Nie będę już mógł kandydować na kolejną kadencję, bo przekroczyłem ustawowy wiek 60 lat. Nawiasem mówiąc uważam to ograniczenie za dyskryminujące seniorów, ale przecież cała pisowska ustawa, na podstawie której zainstalowano w Sądzie Najwyższym ławników i wprowadzono rozmaite zmiany, gwałci bezlitośnie Konstytucję.

Nas, rekomendowanych przez KOD i zaakceptowanych przez Senat, wybrano jedynie po to, byśmy czuwali tam na straży praworządności. Z zadania tego wywiązaliśmy się wzorowo. W efekcie nigdy nie założyliśmy tóg i nie orzekaliśmy, protestując przeciwko składom z udziałem uzurpatorów udających sędziów, wybranych tam nielegalnie, w dodatku w Izbach nie będących sądami.

Gdy myślę o neosędziach, przypominam sobie lekturę dawnej powiastki o pladze garbów. Ludziom one wyrastały przeistaczając się z czasem w wierne kopie żywicieli. Niczym się od oryginałów nie różniły zewnętrznie poza generalną etiologią pasożytniczą. I z czasem zaczęły propagować tezę, że to one są prawdziwe, zaś to, co noszą na plecach to garby. Prawdziwi ludzie stali się bezradni wobec nich.

Za półtora roku odbędą się wybory parlamentarne. Formacja Donalda Tuska wygrała z Kaczyńskim hasłami o rozliczeniach złodziei pisowskich na szczytach władzy i o naprawie praworządności, zdewastowanej przez Ziobrę i Dudę. Obietnice na razie nie zostały zrealizowane i nic nie zapowiada, że będą. Brakuje odwagi i determinacji Bartłomieja Sienkiewicza, który bez trudu uporał się z funkcjonariuszami partyjnymi, udającymi dziennikarzy, którzy zawładnęli TVP. Ani Bodnar, ani Żurek niestety nie wypracowali skutecznych metod odbicia sądownictwa z rąk wrogów demokracji.

Tu wypada podpowiedzieć, że władza sądownicza cieszy się dwoma zasadniczymi przywilejami, które zapewniają jej niezawisłość i autonomię. Są nimi immunitet sędziowski i kadencyjność, chroniące przed złymi praktykami pozostałych władz, wykonawczej i ustawodawczej. Jeśli uznajemy sędziego za sędziego, musimy respektować obie te właściwości. Jeśli natomiast zarówno gremia sądowe w Polsce, jak i trybunały międzynarodowe podważają legalność sędziego na danym stanowisku, na przykład w Sądzie Najwyższym, trudno zrozumieć, dlaczego u takiego delikwenta nadal honoruje się kadencję i immunitet. Hochsztapler, choćby w lekarskim kitlu i gabinecie, pozostaje oszustem. Zewnętrzne atrybuty władzy nie mogą przesądzać o tytule do jej sprawowania.

Podnoszony jest zarzut, że Polska płaci ogromne odszkodowania obywatelom za brak dostępu do prawdziwego sądu, w związku z tym, że orzeczenia neosędziów są podważalne, a w zasadzie nieistniejące. Jest to argument pragmatyczny, nie zaś etyczny. Tu nie chodzi o pieniądze przecież, tylko o przestrzeganie zasad i prawnych norm.

Nie zamierzam tu opisywać szczegółowo, jak pani Manowska, uzurpująca sobie tytuł pierwszej prezeski SN, podważała nieskazitelność naszych charakterów na podstawie własnych impresji, choć bez podstawy prawnej. Jak później wnioskowała o nasze odwołanie, bezskutecznie. Jak przepraszałem za transparent z podobizną Kaczyńskiego z hitlerowskim wąsikiem (na zdjęciu z Jackiem Mykitą). Przepraszałem tylko dlatego, że poprosiła mnie o to prof. Ewa Łętowska, która stanowi dla mnie autorytet prawny i etyczny, jakkolwiek nadal uważam, że to Kaczyński swoją polityką otworzył szeroko drzwi dla organizacji oraz partii skrajnie prawicowych, i spowodował proces faszyzacji naszego kraju.

Nie napiszę, jak zaprosiliśmy do SN ministra Żurka i jak ordynarnie nam w tym przeszkadzał jeden z neosędziów, czyniąc z tego miejsca magiel. Nie zamierzam się też rozpisywać o tym, że niedawne nasze posiedzenie Rady Ławniczej musieliśmy odbywać na korytarzu z powodu szykan pani Manowskiej. Nie będę opisywał, jak poprosiliśmy następcę Manowskiej, by jako uzurpator ustąpił z funkcji w SN wraz z pozostałymi neosędziami.

Donald Tusk i jego rząd nie potrafią spełnić swojej wyborczej obietnicy rozliczenia pisowskich złodziei i przywrócenia praworządności w Polsce. Są bezradni. Wolą postawić na Polskę dobrobytu i Polskę bezpieczną. To przemawia do ogółu i to rządzącym znakomicie wychodzi. Czyż jednak porzucenie rozliczeń i naprawy praworządności nie podnosi ryzyka, że ów dobrobyt i bezpieczeństwo obrócą za rok w perzynę ci, którzy teraz są w opozycji? Czy Tuskowi uda się mimo tych zaniechań utrzymanie władzy? Serce podpowiada, że tak, ale rozum całkiem inaczej.

Rada Ławnicza Sądu Najwyższego II kadencji pod przewodnictwem dr. Andrzeja Kompy ostrzegała w swoich uchwałach przede wszystkim przed postępującym kryzysem praworządności, destrukcją ładu konstytucyjnego oraz osuwaniem się Sądu Najwyższego w całkowitą nielegalność.

Wydawane na przestrzeni lat (2023–2026) stanowiska i uchwały Rady Ławniczej kładły szczególny nacisk na następujące zagrożenia:

Kluczowe ostrzeżenia i zarzuty Rady Ławniczej

Oszukiwanie obywateli przez nielegalne składy – Rada konsekwentnie ostrzegała, że wydawanie wyroków przez tzw. neosędziów oraz nielegalne izby Sądu Najwyższego stanowi jawne wprowadzanie opinii publicznej w błąd i godzi w pewność obrotu prawnego.

Pogłębianie chaosu ustrojowego – wskazywano, że powoływanie tysięcy sędziów i asesorów przy udziale niekonstytucyjnej Krajowej Rady Sądownictwa (tzw. neo-KRS z lat 2018–2026) wywołało kryzys ustrojowy i naraziło państwo na wielomilionowe straty finansowe.

Legitymizacja bezprawia – ławnicy przestrzegali przed traktowaniem kryzysu wokół Konstytucji jako zwykłego „sporu dwóch równorzędnych racji prawnych”. Piętnowali nazywanie obrony praworządności przez sędziów czy naukowców mianem „anarchizmu” bądź „radykalizmu”.

Uzurpacja funkcji kierowniczych w SN – w ostrych słowach ostrzegano przed akceptowaniem statusu dr hab. Małgorzaty Manowskiej oraz sędziego Zbigniewa Kapińskiego na stanowisku Pierwszego Prezesa SN, określając ich mianem osób nieuprawnionych, które czerpały korzyści z politycznego układu.

Upolitycznienie nowej KRS – w 2026 roku Rada wyraziła głębokie obawy i sformułowała zastrzeżenia wobec nominowania do zreformowanej KRS osób silnie powiązanych z wcześniejszym niszczeniem sądownictwa (jak Łukasz Piebiak), uznając to za jawną obrazę prawa.

Rada Ławnicza wielokrotnie podkreślała, że stała się „ostatnim instytucjonalnym głosem praworządności” w budynku Sądu Najwyższego. Aby nie sankcjonować bezprawia, jej członkowie wdrożyli w praktyce zasadę nieorzekania w składach sędziowskich wspólnie z osobami powołanymi w wadliwych procedurach.

Wywodzę się ze środowiska opozycji ulicznej z lata 2015 – 2023. Funkcja ławnika jest zwieńczeniem i ukoronowaniem moich, naszych skromnych wysiłków protestu przeciwko gwałceniu Konstytucji przez Zjednoczoną Prawicę. Protestów tyleż zasadnych, co całkiem nieskutecznych. Naszym posłannictwem jest siła bezsilnych. Donald Tusk zapowiedział na 4 czerwca za rok Wielki Marsz Patriotów i postawienie pomnika Tadeuszowi Mazowieckiemu. Gesty symboliczne, choć nader zacne, nijak nie zastąpią faktycznych wysiłków i politycznej woli zbudowania demokratycznego państwa prawa, po nikczemnej dewastacji, której dokonał Kaczyński i jego podwładni, w tym także liczni neosędziowie.

Na koniec chciałbym zaapelować do ośrodków akademickich, do uniwersytetów, z których wywodzą się neosędziowie, by zaprotestowały przeciw ich antypaństwowej aktywności, która wszak kłóci się z etosem badacza i nauczyciela akademickiego. Uważam, że neosędziowie powinni być pozbawieni swoich katedr i tytułów naukowych za sprzeniewierzenie się prawu i gwałcenie Konstytucji. W przeciwnym razie reputacja uczelni zostanie nieodwracalnie nadwątlona.

Przemysław Wiszniewski

Autor opublikował wcześniej tę opinię na swoim profilu FB

Na zdjęciu Rada Ławnicza 13 czerwca 2025 r.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów