Piotr Rachtan: Czy pan prezydent załatwi dziarskim miłośnikom Brygady Świętokrzyskiej jej sierpniowe święto, naturalnie – narodowe?

0
(0)

Sierpień. Miesiąc tragiczny, jednak naznaczony nie tylko potworną klęską Powstania Warszawskiego, lecz także historycznymi zwycięstwami – zbrojnym na polu chwały i pokojowym w stoczni. Trzy daty, trzy przełomowe wydarzenia, z których każde w inny sposób wyznaczyło los naszego kraju i wpłynęło na kierunek rozwoju Europy.

Między te trzy daty: 1 sierpnia, 15 sierpnia i 31 sierpnia prawicowi – pisowscy – prezydenci usiłują wepchnąć Polakom czwarte święto – kolejną rocznicę utworzenia Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych (Związku Jaszczurczego). 7 lat temu Andrzej Duda udzielił swojego patronatu, Narodowego Patronatu Prezydenta Rzeczpospolitej tej formacji, bodaj jedynej, która tak otwarcie kolaborowała z hitlerowskim wrogiem. Wraz z kilkorgiem potomków oficerów Świętokrzyskich Zgrupowań Armii Krajowej „Ponury” – „Nurt” pisaliśmy wtedy w liście otwartym do prezydenta;

„Oddział ten, który nie podporządkował się akcji scaleniowej z Armią Krajową, przyjął taktykę walki z komunistami. Pierwszymi ofiarami tej taktyki byli jednak nie komuniści, a dwaj żołnierze Batalionów Chłopskich, zabici już 16 sierpnia 1944 roku. […]

Brygada Świętokrzyska miała też swojego oficera do zadań specjalnych, Herberta Junga zwanego też Hubertem Jurą o pseudonimie „Tom”. Był on agentem radomskiego gestapo podobnie jak co najmniej dwóch innych oficerów wywiadu Brygady: Wiktor Gostomski i Otmar Wawrzkowicz.

„Tom” współpracował z komendantem radomskiego gestapo Paulem Fuchsem od 1943 przy likwidacji komunistów i „innych kryminalistów”. Udało mu się ujść z życiem z zamachu, dokonanego po wydaniu nań wyroku śmierci przez Wojskowy Sąd Specjalny.

„Tom” i Wawrzkowicz dokonali czystek w kierownictwie NSZ i zabili w Częstochowie oficerów nieprzychylnych współpracy z hitlerowcami. Był wśród nich dowódca NSZ, Stanisław Nakoniecznikoff-Klukowski oraz mianowany przez niego nowy dowódca Brygady Świętokrzyskiej Włodzimierz Żaba.

Wymieniamy ledwie kilka brudnych akcji kolaborującej z nazistami formacji. […]

Nasi ojcowie walczyli z hitlerowcami, bo tak pojmowali swój obowiązek wobec Ojczyzny. Niewyobrażalna była dla nich jakakolwiek współpraca z okupantami. Rząd polski w Londynie był dla nich rządem Rzeczypospolitej. Odłam NSZ, który stworzył Brygadę Świętokrzyską, legalnego rządu nie uznawał.[…]”

Wydawało się, że nasz głos dotarł do uszu i umysłów ludzi z partii, która wydała z siebie tamtego prezydenta. Jeśli nawet tak było, to kolejny prezydent i jego dwór, stworzony przez to samo środowisko uznali, że teraz, po 7 latach można znów podjąć rehabilitację Brygady Świętokrzyskiej. Karol Nawrocki, były prezes Instytutu Pamięci Narodowej, wcześniej – dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, jednak marny historyk, który w długim posłaniu „Do uczestników obchodów 82. rocznicy powstania Brygady Świętokrzyskiej NSZ” pomija wymienione przez nas przed laty fakty, i całkiem zielony polityk, za to z ambicją monarchy, napisał:

„[…] dowództwo Narodowych Sił Zbrojnych poszukiwało ocalenia z dziejowej pułapki. Ta jedna z największych formacji podziemnych wojsk polskich przez lata okupacji walczyła przeciwko dwu wrogom, bez złudzeń co do „sojusznika naszych aliantów”, w przekonaniu, że prawdziwe wyzwolenie przyniesie Polsce dopiero klęska obydwu najeźdźców z września 1939 roku. Sformowana 82 lata temu Brygada Świętokrzyska NSZ chroniła rodaków przed Niemcami i ich kolaborantami, przed Sowietami i komunistycznymi dywersantami, wreszcie przed pospolitymi bandytami. „Brygada Świętokrzyska to Polski przednia straż! […] Ojczyźnie dar niesiemy ze krwi i naszych ran” – rozbrzmiewał śpiew hymnu jednostki. Front wschodni zbliżał się jednak nieuchronnie. Z jednej strony zaciskały się pętle obław Wehrmachtu, SS i żandarmerii na polskie oddziały partyzanckie na Lubelszczyźnie i w Kieleckiem, z drugiej zaś konsekwentnie przesuwał się front wschodni – nadchodziła Armia Czerwona, a wraz z nią NKWD i Smiersz.

Wobec zbliżania się tego, co nieuniknione i już dobrze znane z doświadczeń Wilna, Lwowa i Lublina, gdzie wyzwolenie rychło okazało się nowym zniewoleniem, Brygada Świętokrzyska NSZ podjęła marsz na zachód – ku zajmującym terytorium Niemiec wojskom alianckim. Ten śmiały plan, do dziś niekiedy uznawany za kontrowersyjny z racji koniecznych kompromisów, okazał się zbawienny. […]”

Jak na list pozującego na naukowca – badacza historii, wysłany dokument jest  świadectwem albo nieznajomości tematu, albo ordynarnej manipulacji, polegającej na całkowitym pomijaniu niewygodnych lub nie pasujących faktów.

Nie ma tu współpracy z Gestapo, nie ma współpracy z Wehrmachtem, nie ma zabójstw żołnierzy Batalionów Chłopskich, Żydów czy własnych oficerów, w tym płk. Nakoniecznikoff Klukowskiego.
Nie ma wrogości wobec Państwa Podziemnego, nie ma odmowy uznania Rządu Rzeczpospolitej na uchodźstwie, nie ma odmowy podporządkowania się – choćby operacyjnego – Armii Krajowej, krajowej części Polskich Sił Zbrojnych.

A co jest?

Pisze dr Karol Nawrocki, przypomnę: były prezes Instytutu Pamięci Narodowej, wcześniej – dyrektor Muzeum II Wojny Światowej:

„[…] Wolna Polska przyniosła uczonym pełną swobodę dociekań i możliwość toczenia gorących sporów. Jako historyk jestem zdecydowanym zwolennikiem otwartej, merytorycznej debaty. Jeśli narodowa przeszłość, zwłaszcza tak niedawna, budzi zainteresowanie i ożywione dyskusje, należy tylko się cieszyć. Warunkiem podstawowym pozostaje jednak gotowość do uczciwego poszukiwania prawdy, choćby niewygodnej, bo niezgodnej z dotychczasowymi poglądami, oraz uznanie należne naszym poprzednikom za zasługi, jakie położyli oni w czasach i okolicznościach, które nam, współczesnym, wręcz trudno sobie wyobrazić, bo szczęśliwie nigdy na podobną próbę nie zostaliśmy wystawieni. Dziękuję wszystkim, którzy w tym duchu pielęgnują pamięć o żołnierzach Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych bohaterach walk o niepodległą Rzeczpospolitą – i oddają im dzisiaj cześć.”

A więc – wolno badać, toczyć swobodne spory w otwartej, merytorycznej debacie pod warunkiem, że uzna się prawdziwą prawdę o zasługach żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej. Wolno więc badać, wyłączając pominięte fakty. Wolno badać, nie badając tego, co niewygodne ideowo lub politycznie, lub jedno i drugie razem. Pielęgnując w tym duchu pamięć…

Takie były słowa Karola Nawrockiego na sierpniową rocznicę powołania Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych (Związku Jaszczurczego).

Ach, był jeszcze wieniec od prezydenta, złożony na Grobie Nieznanego Żołnierza przez jego doradcę. Czy jednak na tablicach wokół Grobu wypisane są jakieś bitwy Brygady Świętokrzyskiej? Chociaż jedna? Taka, którą dałoby się gdzieś upchnąć, przed Operacją „Burza”, albo za rozbiciem więzienia w Kielcach? Nie? No właśnie…

A może chodzi o co innego, co wyraża cytowany w liście fragment hymnu: „Brygada Świętokrzyska to Polski przednia straż!”?

Przednia straż? To już brzmi jak zapowiedź. Lub wezwanie…

Piotr Rachtan

Zdjęcie: Jan Józef Kasprzyk, doradca prezydenta, składa w jego imieniu wieniec. Autor: Marek Borawski, KPRP

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów