Przemysław Wiszniewski: Demokratyczna dekoracja z fałszywego złota, czyli prezydenckie dąsy nad Trybunałem

0
(0)

Lokator Pałacu Prezydenckiego, Karol Nawrocki, znów postanowił prężyć muskuły tam, gdzie w zasadzie nie ma nawet odpowiedniego ścięgna. Z głębi gabinetu dobiegły groźne pomruki: oto głowa państwa zapowiada, że nie odbierze ślubowania od Macieja Berka, nowego sędziego odradzającego się Trybunału Konstytucyjnego.

Naród wstrzymał oddech? Skądże znowu! Naród raczej parsknął śmiechem na widok tej desperackiej próby udowodnienia, że prezydencki podpis lub uścisk dłoni ma w sobie jakąś magiczną moc sprawczą.

Czas najwyższy uświadomić prezydentowi jedną, fundamentalną kwestię: Karol Nawrocki nie robi nikomu łaski. Epoka, w której kaprysy jednej osoby mogły sparaliżować instytucje państwa, bezpowrotnie mija. Rola prezydenta przy ślubowaniu sędziów to funkcja czysto dekoracyjna – coś jak paprotka w urzędzie skarbowym albo elegancki obrus na stole. Tyle tylko, że biorąc pod uwagę podłą reputację obecnego lokatora Pałacu, ta konkretna dekoracja jest wyjątkowo słaba, tandetna i – powiedzmy to wprost – wątpliwa estetycznie.

Patrząc na moralną kondycję tej prezydentury, można wręcz dojść do wniosku, że dla powagi i czystości nowego Trybunału byłoby znacznie lepiej, gdyby cała ceremonia odbyła się bez tej całej pałacowej ohydy. Bez wymuszonych uśmiechów, bez fałszywego patosu i bez udziału człowieka, nad którym gromadzą się wyjątkowo ciemne chmury.

Zamiast bowiem bawić się w seryjnego wetomana i recenzenta cudzych życiorysów, Nawrocki powinien dziś drżeć na samą myśl o tym, co przyniesie śledztwo w sprawie ZondaCrypto. W kuluarach i mediach padają pod jego adresem zarzuty tak ciężkie, że zwykły śmiertelnik już dawno pakowałby szczoteczkę do zębów. Opowieści o handlu ułaskawieniami brzmią jak scenariusz gangsterskiego filmu z lat 90., a nie kronika działalności demokratycznego państwa.

Co gorsza, nad Pałacem unosi się jeszcze większy, geopolityczny smród. Wciąż przecież nie wyjaśniono kwestii absolutnie kluczowej: czy kampania prezydencka Nawrockiego w ogóle była legalna? W przestrzeni publicznej huczy od pytań, czy aby moskiewskie fundusze, przepompowywane za pomocą kryptowalut, nie sponsorowały drogi Nawrockiego na szczyt.

Jeśli te podejrzenia się potwierdzą, staniemy przed pytaniem o kalibrze ustrojowym: czy Karol Nawrocki w ogóle jest legalnym prezydentem Rzeczypospolitej?

I właśnie w tym kontekście upór prezydenta staje się groteskowy. Podczas gdy on bawi się w odmowę podawania ręki, machina państwa idzie naprzód.

Maciej Berek i tak będzie sędzią Trybunału, i tak będzie orzekał. Co więcej, sprawnie funkcjonujący, odrodzony Trybunał Konstytucyjny okaże się dla Nawrockiego prawdziwym koszmarem. Skończy się bowiem seryjne wetowanie ustaw pod dyktando partyjnej centrali. Zgodnie z nowymi orzeczeniami zreformowanego TK, ustawy będą najprawdopodobniej uznawane za w pełni legalne – i to włączając te, które prezydent zdążył już w swojej złośliwości zawetować w przeszłości.

Prezydent może więc tupać nogą, stroić miny i zamykać drzwi Pałacu na cztery spusty. Rzeczywistość prawna i tak go nie oszczędzi, zostawiając na marginesie historii jako słabą, zakurzoną dekorację, która zamiast pilnować konstytucji, musiała nerwowo sprawdzać stan swoich kryptowalutowych kont.

Przemysław Wiszniewski

Autor opublikował wcześniej tę opinię na swoim profilu FB

Zdjęcie: Maciej Berek w Sejmie, 4 września, w czasie głosowania jego kandydatury do Trybunału. Autorka: Anna Strzyżak, KSRP

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów