Leszek M. Myczka: Po Uchwale PTPK. Trybunał należy naprawić nawet wtedy, gdy sprawcy kryzysu nie wyrażą na to zgody

0
(0)

Polskie Towarzystwo Prawa Konstytucyjnego dokładnie opisało chorobę Trybunału Konstytucyjnego, wskazało winnych, przywołało wyroki i wymieniło konieczne działania. Zabrakło tylko odpowiedzi na jedno pytanie: co zrobić, gdy osoby zajmujące Trybunał nie zamierzają dobrowolnie podporządkować się prawu?

Uchwała Walnego Zebrania Polskiego Towarzystwa Prawa Konstytucyjnego jest słuszna. Właściwie trudno się nie zgodzić z którymkolwiek z jej podstawowych stwierdzeń. Kryzys Trybunału trwa od 2015 roku. Wyrok z 3 grudnia 2015 roku nie został wykonany. Europejski Trybunał Praw Człowieka zakwestionował udział w orzekaniu osoby wybranej na miejsce już obsadzone. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że polski TK nie spełnia wymogów niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego zgodnie z prawem. Prawidłowo wybrani sędziowie nadal nie mogą orzekać.

Wszystko się zgadza.

Towarzystwo wzywa więc obecnych sędziów Trybunału, aby przywrócili legalność, zwiększyli przejrzystość, respektowali wyroki i dopuścili do orzekania sędziów wybranych prawidłowo.

To bardzo uprzejma propozycja.

Ludzie, którzy od lat korzystają z bezprawnego stanu, mają teraz uznać, że ten stan jest bezprawny. Mają podporządkować się orzeczeniom, których dotychczas nie uznawali, zrezygnować z części własnej władzy i wpuścić do Trybunału osoby, których właśnie dlatego nie wpuszczają, że nie chcą utracić kontroli nad instytucją. Mają to zrobić dobrowolnie, ponieważ najwybitniejsi konstytucjonaliści napisali, że powinni.

Trudno odmówić temu rozwiązaniu elegancji. Trudniej uwierzyć w jego skuteczność.

Uchwała przypomina mi dwie inne propozycje: SAFE z oprocentowaniem wynoszącym zero procent oraz pomysł Karola Nawrockiego na benzynę po 2,60 zł. Brzmi dobrze. Kto rozsądny byłby przeciw? Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy trzeba wskazać mechanizm, pieniądze, podstawę działania i ludzi, którzy mają to wykonać.

Tutaj jest podobnie. Konstytucjonaliści wiedzą, jaki stan powinien zostać przywrócony. Nie wyjaśniają jednak, jak należy go przywrócić, skoro osoby obecnie kontrolujące Trybunał nie zamierzają współpracować. W uchwale pojawiają się „dialog”, „działania systemowe”, „respektowanie orzeczeń” i „odbudowa zaufania”. Nie pojawia się odpowiedź na najprostsze pytanie: co będzie, gdy wezwanie zostanie zignorowane?

A przecież zostanie zignorowane. Osoby odpowiedzialne za obecny stan Trybunału od jedenastu lat wiedzą, jakie zapadają wyroki i co mówią prawnicy. Nie brakowało im wiedzy. Nie popełniły błędu z powodu nieznajomości konstytucji. One po prostu nie uznają rozstrzygnięć, które są dla nich niewygodne. Można więc wydać następną uchwałę. Można ponownie wezwać do legalizmu. Można zorganizować kolejną konferencję i raz jeszcze stwierdzić, że kryzys się pogłębia. Wszystko będzie zgodne z prawem, odpowiedzialne i całkowicie nieskuteczne.

Prawidłowo wybrani sędziowie nie wejdą do gabinetów dzięki temu, że uchwała jest jednogłośna. Nie dostaną akt spraw dlatego, że zawarto w niej właściwe sygnatury. Nie zostaną dopuszczeni do orzekania dlatego, że środowisko naukowe bardzo stanowczo o to zaapelowało.

Jeżeli kierownictwo Trybunału odmówi, państwo stanie przed wyborem. Albo uzna bezprawie za stan trwały, albo użyje swoich legalnych uprawnień, by doprowadzić do wykonania prawa. A jeżeli napotka fizyczny opór, będzie musiało zastosować również prawnie dopuszczalne środki przymusu.

I właśnie w tym miejscu kończy się odwaga niemal wszystkich projektów naprawczych. Nie wolno użyć siły, bo pojawi się oskarżenie o zamach na Trybunał. Nie wolno wejść do budynku, bo przeciwnicy ogłoszą przejęcie instytucji. Nie wolno odsunąć osób wybranych wadliwie, bo one same uważają swój wybór za prawidłowy. Nie wolno zdecydowanie wykonać wyroków, ponieważ mogłoby dojść do konfliktu.

Pozostaje więc dialog z ludźmi, którzy przez lata pokazali, że rozmawiać nie chcą.

Sarkazm nie zmienia faktu, że jest to sytuacja smutna. Państwo zostało doprowadzone do miejsca, w którym nawet oczywiste wykonanie prawa wymaga decyzji politycznej obciążonej ogromnym ryzykiem. Każde stanowcze działanie zostanie przedstawione jako bezprawie, a dalsza bezczynność pozwoli bezprawiu trwać.

Polskie Towarzystwo Prawa Konstytucyjnego ma rację. Trybunał trzeba naprawić. Trzeba wykonać wyroki. Trzeba dopuścić prawidłowo wybranych sędziów. Trzeba przywrócić obywatelom rzeczywistą kontrolę konstytucyjności prawa. Tyle że państwa nie naprawia się samym opisem tego, jak powinno wyglądać. Uchwałodawcy chcą osiągnąć skutek, ale nie godzą się na działania, które mogą okazać się konieczne do jego osiągnięcia. Chcą, aby prawo zwyciężyło, lecz wyłącznie za zgodą tych, którzy je złamali. Chcą przywrócić legalność bez rozstrzygnięcia konfliktu z ludźmi żyjącymi z jej naruszania.

To nie jest plan naprawy Trybunału. To bardzo poprawnie napisane życzenie.
A Trybunał pozostanie taki, jaki jest, dopóki ktoś nie zdecyduje, że wyroki należy nie tylko cytować, lecz także wykonać. Nawet wtedy, gdy sprawcy kryzysu nie wyrażą na to zgody.

Leszek M. Myczka

Komentarz został wcześniej opublikowany w Inernecie.

Tytuł od redakcji MK

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów