Piotr Rachtan: Chłystek o Adamie Strzemboszu, że starszy pan jest peerelowskim utrwalaczem komuny

4.6
(7)

Nie dowierzałem, gdy usłyszałem, co prezydent Rzeczpospolitej w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim miał śmiałość powiedzieć o profesorze Adamie Strzemboszu, byłym pierwszym prezesie Sądu Najwyższego, ale i  niedoszłym prezydencie, którego kandydaturę wystawił przed laty Jarosław Kaczyński, do dziś alfa i omega dla Andrzeja Dudy.  „Wyguglałem” relację: wywiad tzw. głowy państwa dla Radia Zet streścił na swój sposób Tygodnik „Solidarność”:

– Profesor Adam Strzembosz powiedział, że liczył, ile razy pan złamał konstytucję. Doliczył do szesnastu i potem przestał liczyć – powiedział dziennikarz.[…]

Profesor Adam Strzembosz jest jednym z ludzi, którzy są odpowiedzialni za to, że w polskim wymiarze sprawiedliwości pozostali komunistyczni sędziowie splamieni przynależnością do PZPR, a niektórzy splamieni wydawaniem wyroków w stanie wojennym – odparł polski prezydent.

Andrzej Duda stwierdził, że oceny prof. Strzembosza dotyczące wymiaru sprawiedliwości w tej chwili są „co najmniej nie na miejscu”. – Ale rozumiem, że już jest starszym panem... – powiedział Duda.

– Starszy człowiek ma większe doświadczenie, większą wiedzę. To chyba… – odpowiedział Rymanowski. Prezydent przerwał prowadzącemu, mówiąc:

Oj tak. Doświadczenie ma wielkie. W podtrzymywaniu komuny na pewno.

Jak Strzembosz podtrzymywał komunę?

Przypomnijmy tu opublikowany w Monitorze Konstytucyjnym urywek wywiadu, którego w czasach komuny wtedy docent Adam Strzembosz, sędzia peerelowskiego Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, udzielił Jolancie Strzeleckiej dla ówczesnego Tygodnika Solidarność („Solidarność” pracowników wymiaru sprawiedliwości TS nr 10/1981):

19 listopada [1980 r.] rozpoczęły się rozmowy [z ministrem sprawiedliwości Jerzym Bafią]. Dalej domagamy się zmiany systemu wynagradzania sędziów, tak aby z jednej strony zapewniał on sędziom godziwe warunki materialne a z drugiej strony uniezależniał ich sytuację materialną od oceny orzeczeń, jakie wydają, przez administrację sądową. Domagamy się zniesienia nagród w sądzie, jako czegoś zupełnie niedopuszczalnego w ocenie pracy sędziów, chcemy, aby uposażenia sędziów danego sądu były jednakowe i zwiększane jedynie na skutek wysługi lat.

Postulujemy, żeby sędziowie żyli na właściwym poziomie, zresztą jest to żądanie wysuwane przez robotników. My je podtrzymujemy[…] dla dobra wymiaru sprawiedliwości. Jest to bowiem także istotny element niezawisłości sędziowskiej.

Chodzi o to także, by do zawodu sędziowskiego trafiali ludzie na zasadzie pozytywnej selekcji, a m. in. płace w sądownictwie wprowadziły selekcję negatywną. Chodzi nam o to, aby do sądu ściągnąć najlepszych prawników, a nie bazować na samych aplikantach, którzy nie mają odpowiedniego doświadczenia życiowego.
[…]do podpisania porozumienia nie doszło. Rozmowy rozpoczęte w listopadzie [1980 r.] początkowo przebiegały niezwykle łatwo i to w dobrym kierunku. Powołany przez ministra zespół dyrektorów ministerstwa uzgodnił z nami w zasadzie całe porozumienie, potem w stanowisku ministra Bafii nastąpił zwrot. Początkowo odnosiliśmy wrażenie, że minister pragnie zawrzeć z nami bardzo szerokie porozumienie, które dotyczyłoby nie tylko spraw socjalno-bytowych, nie tylko samorządności sędziowskiej, ale i innych ważnych dla funkcjonowania sądów w Polsce spraw (wzmocnienie nadzoru sądu nad śledztwem prowadzonym przez organa ścigania, zniesienia kadencyjności w SN). No ale potem minister zupełnie się wycofał z takiego stanowiska, chciał wszystko konsultować z prezesami sądów wojewódzkich i kolegium, jednak nawet i to, co zostało uzgodnione przez obie strony, nie zostało parafowane.

„TS”. Co było uzgodnione?

AS: Wszystkie kwestie socjalno-bytowe nie napotkały większego oporu, ale nawet i tego minister nie chciał parafować.[….]

„TS”: „Solidarność” Wymiaru Sprawiedliwości bierze udział w rozmowach dotyczących praworządności. Czy może Pan powiedzieć coś o przebiegu tych rozmów?

AS: Problematyka praworządności wysuwana przez „Solidarność” sądową była i jest od początku uznawana za niezwykle ważną w skali całego kraju. Dowodem na to jest, że w drugiej turze naszych rozmów uczestniczył Andrzej Gwiazda. Gdy rozmowy były w impasie, kilkanaście zakładów pracy interweniowało u premiera, ministra i czynników rządowych właśnie popierając wnioski dotyczące gwarancji niezawisłości sędziowskiej. Również szereg MKZ wystąpiło z takimi żądaniami. Problematyka ta jest znana zakładom pracy. Wystarczy przypomnieć Hutę Warszawa, która miała własne doświadczenia w tym zakresie i własne usiłowania naprawy sytuacji (po aresztowaniu Jana Narożniaka w Hucie Warszawa został ogłoszony strajk).

Po wydarzeniach bydgoskich sprawa praworządności nabrała szczególnego znaczenia. Została doceniona bez wyjątku przez cały związek. Problematyka szeroko rozumianej praworządności, a więc nie tylko spraw ściśle sądowych, weszła na wokandę rozmów „Solidarności” z rządem. Przedstawiciele Krajowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości biorą udział w tych rozmowach w roli doradców, ekspertów. Cała nasza sekcja żywo interesuje się tymi negocjacjami. Jako ekspert ze strony „Solidarności” sądowej biorę udział w tych rokowaniach. Komisję Koordynacyjną Pracowników Prokuratury reprezentuje prokurator Herzog. Szczególnie ważną rolę w negocjacjach pełni doradca KKP, mec. Jan Olszewski. Ekspertem jest również dr Jacek Kurczewski.
[…]Mamy obecnie do czynienia z ogromną aktywizacją środowiska pracowników sądów, jest ogromny zapał do pracy nad stanem prawa polskiego, spontanicznie i bezinteresownie powstają społeczne projekty nowelizacji prawa, prowadzimy wykłady, prelekcje, dyskutujemy. Przełamują się także kastowe podziały, jakie dotychczas w sądzie istniały, na urzędników i sędziów i jest szansa na poprawienie atmosfery pracy, która zależy przecież od wzajemnego porozumienia współpracowników. W wielu Komisjach Zakładowych przewodniczącymi są sędziowie. Bo zawsze była grupa sędziów otaczana powszechnym szacunkiem. Sędziowie, którzy teraz są w „Solidarności”, dawniej też byli ludźmi niezależnymi od wszelkich zewnętrznych nacisków. (W: Piotr Rachtan: 40 lat minęło… i historia zatoczyła koło. Sądy i praworządność na łamach pierwszego „Tygodnika Solidarność”)

Jeszcze jeden fragment z innej wypowiedzi Adama Srzembosza, któremu prezydent Duda insynuuje, że jest peerelowskim utrwalaczem:

Niewiele bowiem uda się nam zmienić, jeśli sądy nie będą miały autorytetu, opartego na powszechnym przekonaniu zarówno obywateli jak i przedstawicieli władzy, że działają wyłącznie na podstawie prawa, zgodnie z własnym głębokim przekonaniem sędziów — wolnych w orzekaniu, mądrych i zabezpieczonych przed wszelkimi zewnętrznymi naciskami.[…] W realnych warunkach życia społecznego zawsze będą miały miejsce próby naginania orzecznictwa sądów do doraźnych interesów. Historia sądownictwa w Polsce powojennej jest pełna przykładów oddziaływania na pracę sądów poprzez obsadzanie ich ludźmi — dla określonych ośrodków władzy — w pełni dyspozycyjnymi, których zależność była podtrzymywana przez możliwość łatwego pozbawienia stanowiska, odpowiednią politykę awansową i płacową opartą na arbitralnej decyzji administracji sądowej i objęciu wyższych stanowisk tzw. nomenklaturą.[…] Jedynym lekarstwem na niedomogi sądownictwa jest zatem — samorządność sędziowska jako najlepsza gwarancja niezależności wynikającej z tego, że wszystkie elementy kariery sędziego zależeć będą od opinii o nim jego kolegów. Sprzyjać to będzie wytworzeniu się poczucia godności zawodu sędziego, współdziałaniu w obronie interesów wymiaru sprawiedliwości, podniesieniu poziomu orzecznictwa.[…] Samorządna Rzeczpospolita potrzebuje samorządnych sądów. Niezawisłe sądy są potrzebne nam wszystkim. (O samorządne sądownictwo w samorządnej Rzeczypospolitej, 13 listopada 1981 roku w 33 nr Tygodnika „Solidarność”, przypomniany w Monitorze Konstytucyjnym).

I na koniec przypomnieć trzeba ten bolesny, jak wynika z reakcji tego niedojrzałego jak byle chłystek polityka, fragment relacji z rozmowy Jacka Nizinkiewicza z prof. Strzemboszem w publikacji w Rzeczpospolitej („Prof. Adam Strzembosz: Prezydent Andrzej Duda wielokrotnie łamał Konstytucję. Kiedyś doliczyłem do 13 i machnąłem ręką”, Rzeczpospolita, 27 grudnia 2023).

Czy prezydent Andrzej Duda łamał Konstytucję? – Wielokrotnie. Ja kiedyś sobie liczyłem – doliczyłem do 13 i machnąłem ręką. Zacząwszy od ułaskawienia pana Kamińskiego. Później odmowa przyjęcia przysięgi od […] prawidłowo wybranych sędziów TK, powoływanie na stanowiska sędziów TK dublerów, aprobowanie zmian w ustroju sądów powszechnych, które były sprzeczne z elementarnymi zasadami prawa i uczciwości – zaznaczył prof. Strzembosz. – Sędziowie na początku niemal sami wybierali prezesów sądów, później mieli te prawa ograniczone i minister miał coraz większe uprawnienia, ale była kadencyjność. I w czasie kadencji nie można odwołać prezesów. Tak, jak pana prezydenta nie można odwołać w czasie jego kadencji – dodał. – Rozumiem, że jest różnica między prezesem sądu okręgowego, a prezydentem, ale zasada poszanowania kadencji jest ta sama. Prezydent zaaprobował ustawę, która pozwala ministrowi sprawiedliwości w ciągu sześciu miesięcy zmieniać tych prezesów, jak rękawiczki – bez żadnego uzasadnienia – podkreślił w programie #RZECZoPOLITYCE prof. Adam Strzembosz, były pierwszy prezes Sądu Najwyższego i przewodniczący Trybunału Stanu, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa.

Ale cóż można powiedzieć o kimś, kto głęboko wierzy, że wybór demokratyczny oznacza boski dar leczenia sędziowskich skrofułów mocą du toucher royal?

Piotr Rachtan

Portretowe zdjęcie prof. Adama Strzembosza wykonała (i udostępniła) Judyta Papp.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 4.6 / 5. Vote count: 7

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze