Jacek Potulski: Czego oczekujemy od prokuratorów…

0
(0)

Jako adwokat karnista wielokrotnie staję na sali sądowej przeciwko prokuratorom, czasem jestem obok, czasem reprezentuję strony w postępowaniu przygotowawczym. Jako nauczyciel akademicki uczę młodzież, a jako wykładowca KSSiP pomagam w edukacji przyszłych prokuratorów. Te lata doświadczeń prowadzą do wielu, najczęściej bardzo krytycznych przemyśleń co do kondycji polskiego wymiaru sprawiedliwości. Wymiaru, którego jednym z fundamentów jest prokuratura, czy może Prokuratura – jako instytucja Państwa Polskiego.

Zaczynając rozważania, przypomnieć muszę, iż moja perspektywa, z istoty subiektywna, jest odmienna od koleżanek i kolegów z czerwonym żabotem. Jest to perspektywa osoby, która z istoty wykonywanego zawodu adwokata mierzy się z koniecznością obrony interesów klienta. Rolą adwokata nie jest walka o sprawiedliwy wyrok. Jest nią walka o rozstrzygnięcie dobre dla klienta, które czasem ze sprawiedliwością nie ma nic wspólnego. I nie jest to cynizm – to przypomnienie pozycji, która wpisana jest w ustawy i dokumenty korporacyjne.

Zupełnie inaczej, niż rola prokuratora, który musi walczyć o sprawiedliwość. O uczciwy wyrok, który może również polegać na uniewinnieniu. Ten czy ta – musi walczyć o praworządność – nawet, jeśli uniemożliwi to dochodzenie do prawdy. Każdy z nas bowiem wie, że dochowanie gwarancji procesowych może godzić w ustalenia prawdy materialnej. Jeśli z nielegalnego podsłuchu wynika dowód na zbrodnię, a żadnego innego dowodu na zbrodnię nie ma – sprawca powinien zostać uniewinniony. I tego uniewinnienia powinien domagać się rzecznik interesu publicznego.

Nic innego nie wynika z ustaw, nic innego nie wynika z Konstytucji, czy konwencyjnych norm międzynarodowych. Trudno, aby oczekiwania, że prokuratorzy nie będą, choćby sporadycznie, łamać albo chociaż naginać prawa, nie zostały w takim kontekście uznane za naiwność.

Czego więc oczekuję jako obywatel, ale również jako czynny uczestnik postępowań karnych ? Ano, poza wspomnianą praworządnością tego, że [prokuratorzy] nie będą popełniać takich to przykładowych „fauli”.

Prokurator na posiedzeniu aresztowym informuje sąd, że areszt jest konieczny bo wyjaśnienia współpodejrzanych są wzajemnie sprzeczne. I zataja, że doszło do konfrontacji, w której wyjaśniono wątpliwości. Szczęśliwie, kolega z kancelarii był na konfrontacji i przekazał informacje o niej sądowi.
W innej sprawie w mowie końcowej wygłaszanej do sądu – który w toku postępowania wykazał się spektakularną nieznajomością nie tylko akt, ale i k.p.k. – prokurator podaje, że okoliczność wskazywana przez obronę została potwierdzona tylko jednym, mało wiarygodnym zeznaniem świadka w sytuacji, w której są co najmniej cztery dowody potwierdzające taką tezę.
Kolejna zmora nas, obrońców – prokurator umawia się na 60-tkę a po złożeniu wyjaśnień wycofuje się z ustaleń „bo przełożeni…”.
Następny „kwiatek”, prokuratorka oskarża adwokata jako pomocnika do czynu z art. 233 § 1 k.k. w sprawie, w której była świadkiem fałszywych zeznań (zeznania złożono przed nią) i jej przełożeni mimo oczywistego wręcz wniosku obrony nie wyłączają jej od prowadzenia sprawy.

Sporo do życzenia pozostawia też praca rzeczników prasowych Prokuratury. W jednej ze spraw podano do mediów informację, iż lekarz przyznał się do molestowania i zgwałcenia pacjentek w czasie badań. A co powiedział ? Że – jeśli rutynowe badanie fizykalne pacjentki jest jej molestowaniem, to tak – gwałcił. Gdzie indziej z kolei rzecznik prasowy podał, że klient przyznał się od zabójstwa, w sytuacji, w której formalnie przyznał się do czynu pozbawienia życia, ale wyjaśnił, że działał w obronie koniecznej.

To nie są wymyślone historie. To przykłady z mojej pracy, których doświadczyłem jako obrońca. I oczywiście – w kontrze prokuratorzy dadzą worki przykładów nielojalnych czy nawet nielegalnych zachowań adwokatów. A wszyscy dorzucimy nierzadkie przykłady niewłaściwego zachowania sędziów. Notabene, zawsze budzi moje zdumienie, co się dzieje z niektórymi, sympatycznymi w życiu prywatnym ludźmi, którzy po założeniu łańcucha sędziowskiego zaczynają czerpać przyjemność z poniżania uczestników procesu ? Bo i takie przypadki, niestety, znam.

Zmierzam do tego, że prokuratorzy to ci „dobrzy” – ci, którzy walczyć winni o prawdziwe prawo i sprawiedliwość, pisane z małych liter. A czasem tylko o prawo, które do sprawiedliwości dotrzeć nie pozwala. Od prokuratorów oczekujemy czegoś więcej, niż od innego uczestnika procesu. Oczekujemy, że nie będą bezrefleksyjnie oskarżać, ale dążyć wspólnie z sądem do prawdy.

W pracy spotkałem się jednak tylko raz z wnioskiem prokuratora o uniewinnienie (znaleźli się prawdziwi sprawcy) – a takich uzasadnionych oczekiwań i rozstrzygnięć miałem w pracy zawodowej więcej. Choćby sytuacja, w której prokurator domagała się skazania młodego chłopaka za zgwałcenie w sytuacji, w której po domniemanym czynie pokrzywdzona wysłała do swego kolegi SMS-a, pisząc „musiałam udawać, że jest fajnie a on się nie rozliczył”. Wiadomość ta została pozyskana dzięki decyzji sądu w toku rozprawy i naprawdę był to gamechanger. Oskarżonego uniewinniono.

I zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak jest, choć tak to działa. Jaka jest wartość pracy prokuratora i wnioskowania o skazanie osób, którym winy zgodnie z prawem udowodnić oskarżyciel nie zdołał, a tym bardziej – realnie niewinnych ? Czy naprawdę chodzimy na inne rozprawy? Czy naprawdę inaczej patrzymy na prawo, dowody, proces ? Zrzucacie prokuratorzy winę na system, na przełożonych, na to, że to normalne, że się spieramy. Zgoda. Ale dlaczego racja oskarżonego i jego obrońcy nie może być czasem racją również prokuratora, gdy stoją za tym fakty i prawo ?

I jeszcze dwa inne przykłady.

Siedzę przed salą jako obrońca pewnego black metalowego muzyka. I przed nami na wokandzie pojawiają się sprawy dotyczące kwestii związanych z ochroną dzieci, przestępstwami wobec nich, życiowe ważne sprawy – żadnego prokuratora na nich nie ma. A na sprawie o figurki Jezusa na penisie – zawsze przychodzi. Ma to jakikolwiek sens ?

Prowadzę też na KSSiP zajęcia dla aplikantów prokuratorskich – z mądrymi, młodymi ludźmi. Ich wiedza weryfikuje naszą – wykładowców – bywa, że krytycznie. Bardzo dobrze. I mówimy też o tym, że coś może być przyczyną, a w zasadzie pretekstem do umorzenia. I co słyszę – że super, będzie „podstawa do umorzenia i po temacie”… Na szczęście, było to powiedziane z przymrużeniem oka i bez akceptacji dla takiej postawy.

Szanowni Państwo, Prokuratorki i Prokuratorzy, sprawy to nie są tematy do załatwienia. To dramaty ludzi. Nawet, jeśli zrobili coś złego, to wciąż na ludzkie podejście zasługują. A uniewinnienie w uczciwym procesie to nie porażka prokuratora. To wygrana sprawiedliwości, której prokurator służy.

Jacek Potulski

* Adwokat (ORA Gdańsk); dr hab., prof. Uniwersytetu Gdańskiego, Kierownik Zakładu Kryminologii w Katedrze Prawa Karnego i Kryminologii Wydziału Prawa i Administracji UG.

czarneczerwone.pl

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments