Stanisław Zabłocki: Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 8/26 – wybór przez Sejm sędziów do składu KRS – to 300 procent zawartości cukru w cukrze

0
(0)

We wniosku, złożonym do Trybunału Konstytucyjnego w końcu lutego b.r. przez Krajową Radę Sądownictwa, ukształtowaną w trybie określonym przepisami ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2018 r., poz. 3), czyli przez tzw. neo-KRS, organ ten zakwestionował procedurę wyboru sędziowskiej części KRS, a ściślej rzecz ujmując tryb zgłaszania kandydatur oraz weryfikację zgłoszeń i gromadzenie informacji o kandydatach przez marszałka Sejmu, które określone zostały – wbrew dotychczas obowiązującym unormowaniom c właśnie w wyżej wymienionej ustawie z dnia 8 grudnia 2017 r.

Przez osiem długich lat sędziowie wybierani do Krajowej Rady Sądownictwa w oparciu o te przepisy nie dostrzegali w nich najmniejszych wad, nie mówiąc już o wadach tej rangi, które w lutym 2026 roku ubrali w szatę zarzutów świadczących o niekonstytucyjności prawa. Iluminacja nastąpiła w chwili, gdy zakwestionowanie ich konstytucyjności mogło znacząco utrudnić wyłonienie składu Rady na kolejną kadencję, a tym samym przyczynić się – w zależności od postawy pana prezydenta, wetującego zmiany ustawowe, mające przywrócić stan zbliżony do obowiązującego przed 8 grudnia 2017 r. (będąc precyzyjnym przed 3 stycznia 2018 r., bowiem wtedy weszły one w życie) – do przedłużenia mandatów dotychczasowych członków sędziowskiej części Rady, a więc także i swoich mandatów, na bliżej nieokreślony czas, bowiem zgodnie z art. 9a ust. 3 zd. ostatnie tejże ustawy: „Członkowie Rady poprzedniej kadencji pełnią swoje funkcje do dnia rozpoczęcia wspólnej kadencji nowych członków Rady”. O możliwych racjach politycznych takiego „zabetonowania” składu Rady na dalszy okres nie chcę myśleć, a tym bardziej pisać, gdyż na tej ściance zajmujemy się jedynie aspektami prawnymi, starając się stronić od polityki.

Nie chcę określać uczuć towarzyszących mi, gdy dziś przez południem obserwowałem, z jakim zaangażowaniem, bez najmniejszych mentalnych oporów, bez cienia zażenowania, pani sędzia dr Anna Dalkowska i pan sędzia dr Maciej Nawacki wywodzili, iż naruszają Konstytucję RP przepisy, w oparciu o które dokonano także ich wyboru na członków Rady kończącej się kadencji, a gdy chodzi o pana sędziego Macieja Nawackiego także i na członka Rady poprzedniej kadencji. Wywodom tym z aprobatą przysłuchiwało się zaś paru innych członków Rady, przybyłych do siedziby Trybunału Konstytucyjnego, którzy przez długie miesiące i lata nie widzieli żadnych przeszkód do zasiadania w tym organie.

Uczucia te można porównać jedynie z tymi, które żywiłem od momentu, gdy dowiedziałem się, że w składzie orzekającym w przedmiocie zasadności tego wniosku (nota bene termin rozpoznania sprawy został wyznaczony w tempie iście ekspresowym w porównaniu z innymi sprawami wpływającymi do Trybunału, które nie mogą doczekać się skierowania na wokandę przez długie miesiące, a nawet lata), ma zasiadać, a nawet przewodniczyć temu składowi, pan sędzia Stanisław Piotrowicz, który na początku 2018 roku nie tylko był posłem uchwalającym ustawę, której konstytucyjność miała być obecnie oceniona, ale był wręcz architektem zmian w tzw. ustawach sądowych, w tym zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa, jako tzw. poseł sprawozdawca. Decydującym czynnikiem zadziwienia graniczącego ze zgorszeniem było to, że pan sędzia Stanisław Piotrowicz nie widział niczego niestosownego w podjęciu się oceny przepisów, w których wprowadzeniu sam czynnie uczestniczył, ale był też i inny, już drobniejszy elemencik kształtujący stan mego ducha. Otóż przewodniczący składu, który dziś wydał wyrok w omawianej tu sprawie, był – jako poseł – członkiem KRS w okresie od 25 listopada 2015 r. do 11 listopada 2019 r. Jako posła nie dotyczył go wprawdzie kwestionowany obecnie tryb wyboru sędziowskiej części KRS, niemniej jednak nie widział on żadnej niestosowności, nie mówiąc już o niekonstytucyjności, przepisów, w oparciu o które w skład Rady weszło ówczesnych innych 15 członków Rady, z którymi zasiadał w tym organie. Nie mogło być jednak inaczej, przecież sam w uchwalaniu tych przepisów – jak już była o tym wyżej mowa – odegrał ważną rolę.

Prawdę mówiąc, w zestawieniu z wyżej wymienionymi okolicznościami najmniej zdziwiła mnie treść dziś ogłoszonego wyroku. Skład sądzący, z byłym Prokuratorem Krajowym i pierwszym zastępcą Prokuratora Generalnego, a jeszcze wcześniej byłym kandydatem na posła z list partii rządzącej w latach 2015-2023, panem sędzią Bogdanem Święczkowskim, jako sprawozdawcą, uznał, że uchwalona za czasów tzw. dobrej zmiany procedura zgłaszania i weryfikacji kandydatur sędziów Krajowej Rady Sądownictwa jest niezgodna z Konstytucją.

Myślę, że szersze komentarze są zbyteczne. Sapienti sat! Tak, to jest rafinada postaw członków sędziowskiej części składu obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Tak, to są kliniczne objawy aktualnej kondycji Trybunału Konstytucyjnego. Rzec można – 150 procent profesjonalizmu, 200 procent apolityczności, 250 procent konsekwencji, 300 procent zawartości cukru w cukrze.

Sądzę, że w tej sytuacji konieczne jest odnotowanie, iż zdanie odrębne od tego orzeczenia złożył pan sędzia prof. dr hab. Jakub Stelina. Sędziom nie dziękuje się za wydane wyroki, ale za ich postawę można wyrazić słowa uznania, nawet wówczas, gdyby niektóre ich wcześniejsze wybory budziły nasze zdziwienie. Panie profesorze, wyrażam słowa uznania.

Stanisław Zabłocki

Autor opublikował wcześniej ten komentarz na swoim profilu FB.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze