Obliczając terminy w prawie cywilnym stosujemy artykuły 110-115 kc. Wpatrujemy się wtedy uważnie w ich oblicze, a i one nie spuszczają z nas wzroku. Wzajemna fascynacja.
Brak mi było krótkiej oceny wyborczego wyniku partii Orbana. Pomógł mi Petrus Sum, mówiąc: Victor victus est.
Linia rozwojowa blokad autorstwa Belweteru chwilowo się zatrzymała. Ale na wecikowe też nie ma co liczyć…
Introdukcją do procesu filomatów i filaretów było zdanie wypisane przez uczniów na tablicy gimnazjum w Wilnie (maj 1823 r.): „Vivat Konstytucja 3 Maja, o jak słodkie wspomnienie dla rodaków.”
Cela więzienna za długi była nie tylko dla dorosłych, ale również dla ich nieletnich dzieci. Losom jednego z nich (ze szczęśliwym epilogiem) Charles Dickens poświęcił powieść „Mała Dorrit”.
Zwrócono mi uwagę na fakt, że minister Bogucki występuje publicznie w imieniu prezydenta bez tytułu prawnego ‒ ani Konstytucja, ani ustawa, ani statut KPRP na to mu nie zezwalają. Zachęciłem przyjaciela-sygnalistę, by to spisał i przedstawił w „Monitorze”. Obiecał, że to uczyni.
Adam ‒ w roli łapownika ‒ pojawia się w palindromie prof. Tadeusza Morawskiego. Ma co dźwigać (ale tylko w jedną stronę), my zaś czytamy we dwie: MA DARÓW WÓR ADAM.
Normalna licytacja polega na podnoszeniu ceny. Jej odwrotnością jest tzw. licytacja holenderska. Wedle angielskiego słownika, Dutch auction polega na obniżaniu oferty aż do zjawienia się chętnego.
Istne bogactwo terminów prawnych zawiera Apokalipsa św. Jana. Oto one: oskarżyciel, sędzia, nakaz, kłamca, kara, wyrok, złodziej, świadek, kradzieże, księgi, pieczęcie.
Ego nominor Porcus. Nazywam się Wieprz! ‒ tak (w scenie IV oratorium Paula Claudela) przedstawił się prezes trybunału sądzącego Joannę d´Arc. Asesorami były Barany, zaś protokolantem Osioł. Tytuł sceny: „Joanna wydana bestiom”.
§§§§§
Ten sam czasownik voler oznacza w języku francuskim dwie czynności: kraść i latać. Cóż, sprawca kradzieży zazwyczaj się ulatnia…
Elementem samorządu szlacheckiego były sejmiki. Wydawały one m.in. orzeczenia rozjemcze. kończące spór. Taki wyrok nosił miano laudum.
Reparacje za niewolnictwo należne krajom Afryki zostały wyliczone przez firmę konsultingową z Bostonu. Ich suma to 100-130 bilionów $, zaś udział USA to circa 10 % tej kwoty.
Manifest, choć pobrzmiewa polityką, miał też znaczenie prawne. Wedle „Encyklopedii staropolskiej” Glogera zwano tak „zażalenie wniesione do akt sądowych”, będące „wstępem do procesu i zastrzeżeniem swoich praw.”
Inne dawne terminy ‒ chąsa, chąźba ‒ również były obecne w polskiej praktyce sądowej. W wiekach XIV-XVI oznaczały one gwałtowną kradzież.
Na rzemieślnika działającego poza cechem mawiano partacz lub fuszer. Oba słowa z dawnej terminologii stanowej nie popsuły się do dzisiaj.
Ultramądrego Diogenesa sprzedawano raz jako niewolnika. Na pytanie co umie, odpowiedział: „Rządzić ludźmi”. Wtedy handlarz zawołał na cały głos: „Jest wielka okazja, jeśli ktoś chce kupić sobie pana!”. O ile wiem, chętnych na Diogenesa nie było. I wtedy przygarnęła go Anegdota.
Marian Sworzeń
prawnik, pisarz, członek PEN Clubu, autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog” i „Czarna ikona – Biełomor”; strona: www.marian-sworzen.pl
Ilustracja: Diogenes (404–323 p.n.e.) siedząc w swoim skromnym mieszkaniu – terakotowej beczce w ateńskiej dzielnicy Metroon – zapala lampę w biały dzień, dając znać, że szuka uczciwego człowieka. Otaczające go psy, towarzysze filozofa, są symbolem cynizmu (od greckiego kynikos, czyli pies), który promuje ascetyczne życie. Obraz pędzlem Jean-Léon Gérôme’a (1860).