Wbrew sugestiom płynącym początkowo z Pałacu Prezydenckiego „SAFE 0%” nie jest pozbawiony kosztów, w tym kosztów wynikających z upolitycznienia i spadku wiarygodności banku centralnego.
W styczniu prezydent, słusznie zarzucając rządowi „kreatywną budżetową księgowość”, polegającą na realizowaniu wydatków publicznych przez fundusze przy Banku Gospodarstwa Krajowego, skierował ustawę budżetową do Trybunału Konstytucyjnego. Teraz zaproponował utworzenie nowego funduszu – którego organy nie mogłyby podejmować decyzji bez zgody przedstawicieli prezydenta.
Prezydencki projekt ustawy nie eliminuje wcale mechanizmu warunkowości. W miejsce mechanizmu unijnego wprowadza warunkowość prezesa NBP, który mógłby w danym roku nie dokonać odpowiedniej transakcji w celu zrealizowania zysku na złocie. W takiej sytuacji wydatki byłyby finansowane nowymi zobowiązaniami BGK, od których odsetki są istotnie wyższe niż od obligacji skarbowych.
Po raz kolejny za prezesury Glapińskiego polski bank centralny angażuje się do walki politycznej i próbuje manipulować swoim wynikiem finansowym, by mieć podstawę do dokonania albo niedokonania wpłaty do budżetu. Wskazywana kwota 185 mld zł jest nieporównywalnie większa niż dotychczasowe wpłaty z zysku NBP. Tak duża wpłata, nawet rozdzielona na kilka lat, oznaczałaby fasadowość konstytucyjnego zakazu finansowania deficytu budżetu przez bank centralny.
Komentarz_FOR_3_2026-2Ilustracja: Kadr z filmu promującego złote rezerwy NBP