Marian Sworzeń. Prawo wielkich liter: PISMO PROCESOWE

5
(1)
Proces, choć każda sprawa jest inna, daje uczestnikom zasadniczo dwie postawy wobec pozwu: albo jest się za, albo przeciw. Dlatego też twierdzę, że obok pism pro/cesowych istnieją też pisma kontra/cesowe. To mój (obcesowy?) wkład w sferę procedury cywilnej.
Idą wybory, a tu nadal nici z obalenia przez Trybunał Przyłębskiej wyroku w sprawie ministra Kamińskiego i vice-ministra Wąsika. Trzeba działać! 4 maja wpłynął projekt ustawy obniżającej quorum w trybunalskim gremium (pośród wnioskodawców czołowe PiS-owskie tuzy: szef klubu, Terlecki i sekretarz generalny, Sobolewski). 9 maja nie udało się zgromadzić pełnego składu orzekającego w sprawie w/w ministrów (czyżby ustawka wspierająca zmianę ustawy?). Niedługo głosowanie… Na Ziobrę (na razie) liczyć nie można, ale na głosy posłów Kamińskiego i Wąsika – tak.
Salem, USA, stan Massachusetts – o tamtejszym procesie czarownic z 1692 r. wiemy wszyscy. Salem, Niemcy, land Badenia-Wirtembergia – o tamtejszym opactwie cystersów z XII wieku dowiedziałem się niedawno.
Marks i Engels w „Manifeście komunistycznym” zapowiedzieli pełne zniesienie dziedziczenia. Nie byli jednak konsekwentni, gdyż w wydanych równolegle „Zasadach komunizmu” odcięli (piórem) od spadków jedynie linie boczne.
O tej sprawie warto pamiętać… Pod koniec kwietnia br. sąd umorzył postępowanie w sprawie naukowca UW, który – poprzez podanie linków – umożliwił wgląd do posiadanych przez komisję Macierewicza ekspertyz z wnioskami nie po myśli tego organu. Rozstrzygnięcie jakże słuszne! Skoro Macierewicz – za pieniądze publiczne – nieustannie epatuje tezami o zamachu, to społeczeństwo ma prawo znać wszelkie materiały, które komisja – za pieniądze publiczne – poleciła sporządzić. Uniwersytetowi zaś winno być wstyd za rozpętanie sprawy, bowiem to uczelnia (pewno po telefonie Macierewicza) powiadomiła prokuraturę. Owym nadgorliwcom polecam „Rodowody niepokornych” Bohdana Cywińskiego, gdzie warszawska szkoła jest wielokrotnie przedstawiona jako bastion prawości.
Petrus Sum w mailu do mnie: „Ot, kolejny typowy dla prawych, sprawiedliwych i suwerennych awansik: niejaki Zdzisław Kapiński w oczach Prezydenta okazał się najlepszym kandydatem na Prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego. I znów nie wiem, skąd takie skojarzenie: Gdy się miesza w bagnie, na górę wypływają *** [MS: moja cenzura], ale potem i tak opadną na dno, bo tam jest ich miejsce.”
Rosyjskim pisarzom w XX wieku poświęciłem ostatnią swoją ostatnią książkę „Czarna ikona – Biełomor”. Najczęściej zabijało ich własne państwo – jeśli mieli szczęście, byli deportowani. Niedawny zamach na Zachara Prilepina (ur. 1975 r. – dwa lata po wygnaniu Sołżenicyna) to ani jedno, ani drugie. To coś nowego. I wcale nie pośrodku.
Odpadek a prawo? Proszę posłuchać: „stał się Mazew tak zwanym odpadkiem, czyli jedyną z ekonomii mazewskiej na części rozpadłej rządową włością”. Cytat – wzięty z historii maleńkiej wioski leżącej blisko Łęczycy – dotyczy stanu rzeczy po 1832 r.
Czytając książkę Tadeusza Bradeckiego „Koniec końców” dowiedziałem się, że rzymskie miasto Atella było stolicą przedstawień zwanych atellanae, na które składały się komedie, farsy, parodie i polityczne satyry. Ich ważnym elementem była wyrazista postać z przypisaną jej maską. To trochę tak jak dzisiaj, gdy na widok tej czy innej postaci publicznej jesteśmy niemal pewni treści i stylu jej wypowiedzi.
E. M. Forster, autor „Drogi do Indii”, napisał w 1905 r. powieść Where angels fear to tread. Świadomie nie podaję polskiego tytułu, bo to rzecz autora przygotowywanego przekładu (znam go osobiście) i wydawnictwa (bardzo je cenię). Rzecz dzieje się w Toskanii, w San Gimignano…
Słów trzy, liter dziewięć – niestety, każdy mój „dziewięćsił” zajmuje sporo miejsca:
NOC
LOT
SÓW
Oto fragment felietonu niżej podpisanego sprzed 20 lat (26.2.2003 r.) o ówczesnym Trybunale Konstytucyjnym: „Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, by nad trybunałem był jeszcze maleńki trybunalik, który badałby poprawność orzeczeń tego poprzedniego?”. No właśnie, dlaczego?
W jednej z ulotek „Białej Róży” było zdanie: „Koniec ze strachem jest zawsze lepszy od strachu bez końca”.
Excerpt (nie mogę przecież napisać „wyjątek”, bo to nie litera W, lecz E) ze wspomnień Piotra Kropotkina, w których opisał rewizję w domu jego brata, podczas której przetrząsano nawet łóżeczko chorego dziecka. Ów brat papieża anarchistów, Aleksander, tak się wówczas (1874 r.) zwrócił do obecnych w jego domu – żandarma i prokuratora: „Do pana, kapitanie, nie mogę mieć żadnej urazy; pan otrzymałeś tak liche wykształcenie, że zaledwie wiesz, co czynisz. Ale pan, łaskawy panie – zwrócił się do prokuratora – pan wiesz, jaką rolę w tym odgrywasz. Pan otrzymałeś wykształcenie uniwersyteckie. Pan znasz prawo i wiesz, że sam depczesz prawo, jakiekolwiek ono jest i pokrywasz swoją obecnością bezprawie tych oto ludzi. Pan, łaskawy panie, jesteś po prostu nędznikiem”. Cytowałbym dłużej, ale muszę zakończyć… Pamiętniki Kropotkina wyszły u nas w 1959 r., i do tej pory nie były wznawiane. A powinny chociażby z powodu tej sceny!

Marian Sworzeń

prawnik, pisarz, członek PEN Clubu
www.marian-sworzen.pl

Zdjęcie ilustrujące: Piotr Kropotkin, około roku 1900. Autor nieznany. Źródło: Wikimedia Commons

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze