Tomasz T. Koncewicz: Prawo europejskie jako prawo precedensowe. Pisane dla tych, którzy jeszcze o tym w 2019 r. nie słyszeli

3
(2)

15 lat po Akcesji Polski do Unii Europejskiej cały czas nie rozumiemy, że prawo europejskie jest prawem precedensowym i że fakt ten jest powszechnie akceptowany przez sądy unijne państw członkowskich jako jeden z fundamentów tego prawa i systemu unijnego systemu ochrony prawnej oraz warunek niezbędny zapewnienia, że prawo wspólnego rynku jest prawem jednolitym.

Problem jednak przestaje być jedynie polską ciekawostką, którą w normalnych czasach zasługiwałaby na co najwyżej bezradne wzruszenie ramion i potwierdzałaby polskie ślepe przywiązanie do kodeksu i systemowe odrzucenie jakiejkolwiek roli twórczej aktu sądzenia, gdy w brak precedensu zaczynają wątpić sami sędziowie i to co gorsza polskiego Sądu Najwyższego (a przynajmniej jednej podejrzanej pod względem legalności Izby Dyscyplinarnej). Z tragikomedii niewiedzy i ignorancji przechodzimy w świat dramatu, gdy słyszymy, że sędzia stojący na czele tej Izby tworzy karkołomne teorie prawne, które naginają i instrumentalizują prawo i ustabilizowane rozumienie precedensu w prawie europejskim i twierdzi, że wyrok (orzeczenie wstępne) Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydany 19 listopada 2019 r. wiąże tylko skład zadający pytanie.

Oddziaływanie precedensowe orzecznictwa (TSUE) w odpowiedzi na pytania sądów krajowych dotyczących interpretacji tego prawa to jedno z esencjaliów prawa europejskiego. Na wstępie od razu należy więc przesadzić zasadę: ten wyrok TSUE jest wiążący dla wszystkich sądów polskich (a nie tylko składów orzekających Sądu Najwyższego), ponieważ prawo europejskie jest oparte na autorytecie i precedensie spraw już rozstrzygniętych.

Pytanie, kogo wiążą orzeczenia wstępne w zakresie interpretacji TSUE, to w istocie trzy kwestie:
i) czy orzeczenie wstępne wydane w konkretnej sprawie jest wiążące dla TSUE w sprawach późniejszych?
ii) czy wiąże ono tylko sąd krajowy, który wystąpił z pytaniami w przedmiocie interpretacji?
iii) czy może jest także wiążące dla innych sądów w później rozpoznawanych sprawach?

Poziom Unijny: precedens, czy tylko orzecznicza racja?

Przede wszystkim należy rozstrzygnąć, czy sam TSUE jest związany swoimi wcześniejszymi orzeczeniami. Formalnie rzecz biorąc Trybunał nie jest związany wcześniejszymi wyrokami i w każdej chwili korzysta z prawa do odstąpienia od nich. Taka prosta odpowiedź nie oddaje jednak rzeczywistego znaczenia, jakie TSUE przywiązuje do swoich orzeczeń oraz ich wpływu na później rozstrzygane sprawy. Punktem wyjścia jest zawsze traktowanie wcześniejszego orzecznictwa jako „autorytetu orzeczniczego”, , które przemawiają za prima facie słusznością rozstrzygnięcia już istniejącego i zasadnością oparcia się na nim w przyszłości. Dlatego uzasadnienia obfitują w odesłania do orzeczeń wydanych wcześniej, które stanowią argument za takim a nie innym rozstrzygnięciem zawisłej sprawy. Czytając więc orzeczenia wstępne odnajdujemy w nich charakterystyczny zwrot „zgodnie z ustabilizowanym orzecznictwem” (ang. it is settled case law that). Powołanie orzeczeń(ia) jest czasami połączone z subtelną modyfikacją i uzupełnieniem. Taka „twórcza adaptacja” nie przełamuje jednak autorytetu orzeczenia cytowanego, które nadal wyznacza kierunek rozstrzygnięcia danej sprawy. W ten sposób orzecznictwo w sposób różnorodny determinuje kierunek kolejnych rozstrzygnięć. Reguła może być więc wyrażona następująco: istnieje domniemanie, że TSUE podąża tropem orzecznictwa traktowanego jako racja przemawiająca za jego respektowaniem, ale w każdej chwili może je przełamać, ilekroć uzasadniają to racjonalne i ważne powody. Co do zasady TSUE czuje się związany swoimi wcześniejszymi orzeczeniami, a przełamanie wcześniejszych precedensów należy do absolutnej rzadkości i wymaga nadzwyczajnie silnych argumentów prawnych.

Poziom krajowy

Tutaj należy wyróżnić dwie grupy sytuacji: pierwsza, w której adresatem orzeczenia jest sąd krajowy, który do Trybunału wystąpił z pytaniami w przedmiocie interpretacji oraz druga, gdy pytamy o skutek tego orzeczenia wstępnego na inne sądy rozpoznające podobne sprawy w przyszłości. Niewątpliwie orzeczenie wstępne TSUE wiąże sąd krajowy przekazujący pytanie(a). TSUE nie przekazuje jedynie opinii hipotetycznej, nie udziela rady, ale wydaje bezwzględnie wiążący wyrok, który jest jego wkładem w proces sądzenia sprawy przez sąd krajowy. Obowiązkiem sądu krajowego zgodnie z zasadą lojalności jest jego bezwzględne uwzględnienie przy merytorycznym rozstrzyganiu sprawy. Dotyczy to także innych sądów, które orzekają w sprawie w jej późniejszym stadium, a więc np. sądu odwoławczego, czy sądu pierwszej instancji po przekazaniu do ponownego rozpoznania. Sąd krajowy, który pomija orzeczenie wstępne wydane na skutek przekazania jest winny naruszenia prawa unijnego. Otwiera to Komisji Europejskiej możliwość wszczęcia postępowania przeciwko państwo (którego organem jest sąd) na podstawie art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Opcje sądu krajowego są więc znacznie ograniczone. Może jedynie wystąpić o kolejne orzeczenie wstępne, gdy ma problemy ze zrozumieniem orzeczenia pierwszego, jego zasięgu i skutków. Nie może jednak samodzielnie rozstrzygnąć wbrew stanowisku TSUE.

Precedens unijny

Za tezą o szerszym zasięg obowiązywania wyroku TSUE przemawia orzecznictwo, które podkreśla walor spraw już rozstrzygniętych dla dokonania oceny, czy należy wystąpić do TSUE w trybie art. 267 TFUE. W sprawie 28-30/62 Da Costa Trybunał potwierdził, że powaga interpretacji już dokonanej przez TSUE może uczynić bezprzedmiotowym obowiązek wystąpienia na podstawie art. 267 TFUE ciążący na sądach krajowych, od orzeczenia których nie przysługuje środek odwoławczy. Jest tak, gdy pytanie zadane jest identyczne z tym, które wcześniej stanowiło przedmiot orzeczenia wstępnego. Widać więc, że wcześniejsze orzeczenie wstępne udzielające odpowiedzi i wyjaśniające problem prawny pozbawia racji bytu ponowne zadawanie pytania, skoro odpowiedź już płynie z orzecznictwa. Sąd krajowy ma prawo przekazania pytania, ale nie obowiązek. TSUE rozbudował ten pogląd w sprawie 283/82 Cilfit, w której mówił już szerzej o swoich wcześniejszych orzeczeniach („previous decisions”), które kwestię, już niekoniecznie identyczną, rozstrzygnęły. Tutaj mówimy o autorytatywnym oddziaływaniu orzecznictwa zawierającego ogólne wskazówki interpretacyjne, którymi sąd orzekający w ostatniej instancji winien się kierować. Pytanie powstaje, jak oddziałuje „ustabilizowana interpretacja orzecznicza” Trybunału na sądy, które nie orzekają w ostatniej instancji. Art. 267 TFUE podkreśla, że te sądy mają zawsze prawo przekazania pytań, ale nie obowiązek. Przyjęcie, że zastane orzecznictwo wiąże sądy ostatniej instancji, tym bardziej oznacza, że tak musi być także wobec pozostałych sądów. Inne rozwiązanie oznaczałoby wewnętrzną sprzeczność wspólnotowego systemu ochrony prawnej, skoro sądy nie orzekające w ostatniej instancji mogłyby orzekać wbrew orzecznictwu Trybunału, podczas gdy sądy ostatniej instancji były tym orzecznictwem związane, ewentualnie w razie jego kwestionowania byłyby zobowiązane do przedstawienia stosownych wątpliwości Trybunałowi z zachętą rozważenia zasadności zmiany linii orzeczniczej.

Teza o autorytatywności orzecznictwa znajduje także potwierdzenie w Regulaminie TSUE. Regulamin podkreśla, że Trybunał Sprawiedliwości UE korzysta z prawa do udzielenia sądowi krajowemu odpowiedzi w drodze postanowienia z uzasadnieniem, w którym odeśle do poprzedniego orzecznictwa rozstrzygającego podniesione wątpliwości. Na samym początku brzmienie Regulaminu było zawężone jedynie do sytuacji identyczności pytań zadanych z tymi już rozstrzygniętymi (tak jak w sprawie Da Costa). Obecnie Regulamin dopuszcza możliwość wydania postanowienia z uzasadnieniem w trzech przypadkach.
Po pierwsze, gdy pytanie(a) są identyczne z tymi na które TSUE udzielił już w przeszłości odpowiedzi.
Po drugie, gdy odpowiedź może być z łatwością wywiedziona z już istniejącego orzecznictwa (w tym przypadku nie chodzi tylko o orzeczenia wstępne, ale dodatkowo także o każdy inny wyrok wydany przez Trybunał niezależnie od rodzaju postępowania).
Po trzecie w końcu, gdy odpowiedź na pytanie nie nasuwa żadnej wątpliwości. Poszerzenie możliwości rozstrzygnięcia sprawy przekazanej przez sąd krajowy w drodze postanowienia z uzasadnieniem stanowi potwierdzenie prawotwórczego znaczenia i oddziaływania orzecznictwa TSUE. Trybunał traktuje swoje orzeczenia jako precedens dla spraw rozstrzyganych nie tylko przez siebie, ale także przez sądy krajowe. Interpretacja przepisu prawa dokonana przez Trybunał ma charakter autentyczny. Z chwilą wydania orzeczenia staje się integralną częścią samego przepisu powszechnie wiążącego, wskazując, jak winien on być interpretowany od momentu wejścia w życie.

W kierunku wiążącej linii orzecznictwa

Gdyby przyjąć, że sąd krajowy jest zobowiązany co do zasady przestrzegać orzecznictwa TSUE, ale może w wyjątkowych sytuacjach od niego odstąpić, wówczas rola orzecznictwa sprowadzałaby się jedynie do perswazji, za którą stoi autorytet Trybunału Sprawiedliwości. Sytuacja jest inna, gdy orzecznictwo zaczyna wywierać skutek wiążący w tym sensie, że sąd jest zobligowany do przestrzegania orzecznictwa, nawet gdy w jego opinii istnieją powody przemawiające za odstąpieniem od niego, a odstąpienia od orzecznictwa z mocą dla wszystkich sądów krajowych może dokonać tylko jeden sąd – TSUE. Diametralną zmianę perspektywy wprowadził wyrok TSUE w sprawie Köbler, w którym po raz pierwszy uznano istnienie odpowiedzialności odszkodowawczej państwa za naruszenie prawa unijnego przez sądy krajowe. Jednym z warunków powstania tej odpowiedzialności jest aby naruszenie prawa miało charakter wystarczająco poważny. W przypadku sądów krajowych Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że tak będzie, gdy orzeczenie sądu krajowego zostało wydane z oczywistym naruszeniem orzecznictwa w określonej dziedzinie. Ten nakaz przestrzegania orzecznictwa i orzekania zgodnie z nim zostaje więc opatrzony sankcją. Niezastosowanie istniejącego orzecznictwa w późniejszej sprawie, bez wystąpienia do TSUE z pytaniami co do słuszności określonej linii orzeczniczej, stanowi oczywiste naruszenie prawa unijnego. Trybunał nie tylko dokonuje faktycznego związania sądu krajowego swoimi orzeczeniami, ale podkreśla że ich nierespektowanie może być podstawą odpowiedzialności odszkodowawczej.

Orzecznicza codzienność

Dzisiaj nie ma najmniejszego sensu kwestionowanie autorytatywnego charakteru orzecznictwa TSUE, które nie ogranicza się do faktów konkretnej sprawy. W rzeczywistości orzeczenia wstępne bardzo szeroko i intensywnie zakreślają swoją sferę oddziaływania. Rozstrzygają problemy prawne, a nie tylko pytania przekazane przez sad krajowy. Spory teoretyczno-prawne i niekończące się dyskusję, czy to już jest precedens, czy jeszcze nie, mogą mieć walor porządkujący, ale nie mogą przesłaniać codzienności orzeczniczej, w której sądy krajowe są rzeczywiście związane interpretacją TSUE. Parafrazując słowa jednego z sędziów Trybunału, jego orzecznictwo to kompas ogniskujący dyskusję prawniczą na poziomie unijnym, a jego oddziaływanie wychodzi daleko poza indywidualną sprawę. Za tą elegancką przenośnią kryje się jednak fundamentalne przesłanie: wyroki TSUE przesądzają znacznie więcej aniżeli tylko, jak interpretować prawo unijne w konkretnej sprawie.

Przesłanie dla sądów krajowych to powszechny zasięg obowiązywania orzeczeń wstępnych w przedmiocie interpretacji w ramach systemu opartego na autorytecie spraw (precedensów) już rozstrzygniętych. W tym sensie prawdą jest twierdzenie, że prawo unijne to istotnie, to co mówią i robią sędziowie TSUE, których głos dotyczy nie tylko przyszłości, ale może mieć także wpływ na przeszłość.

To wszystko spięte jednak jest zaufaniem wobec krajowych systemów prawnych i krajowych sędziów orzekających na styku systemów prawnych. Każdy sędzia polski jest sędzią unijnym wyposażonym w generalną kompetencje do stosowania i interpretacji prawa unijnego „tu i teraz”. Precedens unijny tę funkcję potwierdza. Ktokolwiek twierdzi inaczej nie rozumie (albo udaje, że nie rozumie) samych podstaw, na jakich to prawo się opiera, podstaw które wyznaczają nasze dobrowolnie zaciągnięte w dniu Akcesji zobowiązania. Tylko, i aż, tyle.

_____________________________________________________________________

* Tekst jest oparty na książce Autora „Filozofia Unijnego Wymiaru Sprawiedliwości. O zapominanych podstawach unijnego porządku prawnego”, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Wolters Kluwer w 2020 r.

Został opublikowany w nieco zmienionej formie w Rzeczpospolitej z 27 listopada 2019 r.

Tomasz Tadeusz Koncewicz

*Autor – absolwent prawa uniwersytetów we Wrocławiu i w Edynburgu; Profesor prawa, kierownik Katedry Prawa Europejskiego i Komparatystyki Prawniczej na Uniwersytecie Gdańskim; 2015 – 2016 Fulbright Visiting Professor, University of California, Berkeley; 2017 Visiting Professor Radzyner Law School, Interdisciplinary Center, Herzliya; 2017-18 LAPA Crane Fellow, Princeton University; 2019 Fernand Braudel Senior Fellow, European University Institute, Florencja; Adwokat specjalizujący się w zastępstwie procesowym przed sądami europejskimi ; Członek Editorial Board Oxford Encyclopedia of EU Law, Principal Investigator H2020 Reconciling Europe with its Citizens Through Democracy and Rule of law, (RECONNECT)

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 3 / 5. Vote count: 2

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments