Kiedy w 2015 roku Prezydent Andrzej Duda odmówił odebrania ślubowania od trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm, pytanie o prawny charakter tej ceremonii nabrało wagi ustrojowej. Czy Prezydent miał do tego prawo? Czy jego udział w uroczystości to obowiązek wynikający z przepisów, czy jedynie wieloletni zwyczaj? Wydaje się, że dotychczasowe orzecznictwo i doktryna odpowiadały na to pytanie błędnie – a rozważania należy zacząć od wskazania granicy między normą prawną a zwyczajem – pisze dr Marcin Krzemiński w serwisie internetowym konstytucyjny.pl
Ceremonia, która stała się sporem ustrojowym
Ślubowanie sędziego Trybunału Konstytucyjnego przez lata traktowano jako kwestię oczywistą i poboczną. Poza incydentem z 2006 r. i monografią prof. Zubika z 2011 r., nie poświęcano jej zbyt wiele uwagi, a praktyka – uroczysta ceremonia w Pałacu Prezydenckim, ślubowanie złożone ustnie i pisemnie w obecności głowy państwa – wydawała się naturalną konsekwencją tradycji i powagi instytucji. Jesienią 2015 roku ta sama ceremonia stała się zarzewiem kryzysu konstytucyjnego.
Prezydent Andrzej Duda odmówił odebrania ślubowania od trzech sędziów wybranych przez Sejm, uzasadniając to wątpliwościami co do prawidłowości ich wyboru. Trybunał Konstytucyjny w wyrokach K 34/15 i K 35/15 zajął stanowisko, że Prezydent jest zobowiązany niezwłocznie odebrać ślubowanie i że przepis ustawy o TK nadaje mu w tym zakresie szczególną kompetencję. Doktryna prawa konstytucyjnego w większości to stanowisko podzieliła. Uważam jednak, że oba te ujęcia zawierają fundamentalny błąd metodologiczny – i w niniejszym tekście staram się ten błąd wykazać.
Czego naprawdę wymaga ustawa
Konstytucja RP w art. 194 ust. 1 przesądza jedynie tyle, że sędziowie TK są wybierani indywidualnie przez Sejm na dziewięcioletnią kadencję. O ślubowaniu – jego obowiązku, treści, formie ani organie, wobec którego ma być złożone – Konstytucja milczy.
Regulację tę zawiera obecnie ustawa o statusie sędziów TK. Chodzi o dwa artykuły, zgodnie z art. art. 4 ust. 1 osoba wybrana na stanowisko sędziego TK składa wobec Prezydenta RP ślubowanie, tj. uroczyste przyrzeczenie służenia Narodowi i przestrzegania Konstytucji. Ust. 2 stanowi, że odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego. Z art. 5 wynika, że stosunek służbowy sędziego nawiązuje się dopiero po złożeniu ślubowania. Sędzia niezwłocznie stawia się w TK, a Prezes TK przydziela mu sprawy.
Art. 4. 1. Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie następującej treści: „Ślubuję uroczyście przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego służyć wiernie Narodowi, stać na straży Konstytucji, a powierzone mi obowiązki wypełniać bezstronnie i z najwyższą starannością.”. Ślubowanie może być złożone z dodaniem zdania „Tak mi dopomóż Bóg.”.2. Odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału. |
Art. 5. Stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania. Sędzia po złożeniu ślubowania stawia się niezwłocznie w Trybunale w celu podjęcia obowiązków, a Prezes Trybunału przydziela mu sprawy i stwarza warunki umożliwiające wypełnianie obowiązków sędziego. |
Warto zatrzymać się przy samym słowie „wobec”. Ustawodawca nie napisał: „Prezydent odbiera ślubowanie” ani „Prezydent przyjmuje ślubowanie”. Użył zwrotu opisującego wyłącznie czynność sędziego — wskazał, że ślubowanie składane jest wobec głowy państwa. Słowo „wobec” nie musi oznaczać bezpośredniej bliskości osoby prezydenta, tylko powinno być rozumiane zgodnie z celem Konstytucji i treścią ustawy. Celem konstytucyjnym jest zapewnienie TK działania, a ustawa w rocie ślubowania wskazuje, że sędzia ślubuje prawidłowo wykonywać obowiązku wobec Narodu. Zatem słowo „wobec” oznacza tyle, że to nie prezydent jest adresatem wypowiedzi sędziego, ale reprezentuje właściwego adresata – Naród. Dlatego ślubowanie nie jest składane „prezydentowi”, ale „wobec prezydenta”. Nie kreuje po stronie Prezydenta żadnego uprawnienia ani obowiązku. Trzeba tu także pamiętać o konstytucyjnym nakazie określania kompetencji w przepisach prawa i zakazie ich domniemywania.
Kluczowe jest to, czego w tych przepisach nie ma. Ustawa nie nakłada na Prezydenta żadnego obowiązku działania. Nie przyznaje mu żadnej kompetencji. Nie określa, kiedy i gdzie ma się dokonać ślubowanie. Formuła „składa wobec Prezydenta” opisuje jedynie okoliczności – wskazuje, że sędzia powinien złożyć ślubowanie w taki sposób, aby jego treść, osoba ślubująca i cel wypowiedzi – dotarły do świadomości głowy państwa. Adresatem przyrzeczenia pozostaje, co wyraźnie wynika z treści roty, Naród – nie prezydent. Można tu posłużyć się metaforą, że prezydent jest w tej sytuacji wzrokiem i słuchem Narodu.
Prawo a zwyczaj
Fundamentalnym błędem dotychczasowych analiz – zarówno w orzecznictwie TK, jak i w doktrynie – jest w moim przekonaniu nieodróżnianie tego, co wynika z normy prawnej, od tego, co jest elementem zwyczaju. Należy precyzyjnie rozgraniczyć te sfery:
NORMA PRAWNA
• Zawiadamianie Prezydenta o wyborze przez Sejm (Regulamin Sejmu)• Obowiązek sędziego złożenia roty o treści ustawowej (art. 4 ust. 1)• Skutek odmowy: zrzeczenie się stanowiska (art. 4 ust. 2)• Nawiązanie stosunku służbowego po złożeniu ślubowania (art. 5) |
ZWYCZAJ KONSTYTUCYJNY
• Zapraszanie sędziego przez Prezydenta na uroczystość• Organizacja ceremonii w Pałacu Prezydenckim• Jednoczesna forma ustna i pisemna roty• Obecność Prezydenta przy złożeniu ślubowania |
To rozróżnienie ma doniosłe praktyczne konsekwencje. Zwyczaj konstytucyjny – choć pożądany i zasługujący na pielęgnowanie – nie jest normą prawną. W stosunkach między organami władzy publicznej jest normą z zakresu polityki, nie prawa. Nie może zatem tworzyć uprawnień ani obowiązków, których nie ustanowił prawodawca.
Przepisy prawa milczą co do formy złożenia ślubowania. Zatem może być to np. forma pisemna, ustna, albo za pomocą środków porozumiewania się na odległość. Jedyny wymóg co do formy, wynika z roty ślubowania – winno być ono złożone uroczyście. Przepisy nie nakładają na prezydenta obowiązku, ani – tym bardziej – monopolu organizowania uroczystej oprawy ślubowania sędziego TK. Może tego dokonać każdy inny organ, a obok głowy państwa, naturalnymi kandydatami na organizatorów mogą być: Sejm, Marszałek Sejmu, Prezes TK, wspólne posiedzenie Sejmu i Senatu – które zapraszałyby prezydenta, a gdyby ten nie przybył, to np. po uroczystym podpisaniu roty ślubowania doreczały by dokument prezydentowi. Wymóg uroczystego składania ślubowania wyklucza raczej pojawiające się pomysły ślubowania u notariusza, czy z megafonem pod pałacem prezydenckim.
Dlaczego mówienie o „kompetencji” Prezydenta jest nieporozumieniem
Zarówno Trybunał Konstytucyjny, jak i większość przedstawicieli doktryny, opisywała udział Prezydenta w ceremonii ślubowania jako jego kompetencję. Konstatacja ta nie jest prawidłowa.
Kluczowy argument
- Zasada legalizmu (art. 7 Konstytucji):
Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Kompetencja musi wynikać z wyraźnej normy prawnej – Konstytucji lub ustawy. - Wniosek:
Skoro żaden przepis nie przyznaje Prezydentowi uprawnienia do decydowania o tym, czy i kiedy odbierze ślubowanie – nie istnieje żadna kompetencja, którą mógłby wykonywać lub której mógłby zaniechać.
Dodatkowo, gdyby uznać, że Prezydent dysponuje kompetencją przy odbiorze ślubowania, a zwłaszcza, do odmowy jego przyjęcia – akt ten musiałby – jako urzędowy akt głowy państwa – wymagać kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów (art. 144 ust. 2 Konstytucji). Taki wniosek byłby nie do pogodzenia m.in. z zasadą niezależności władzy sądowniczej (premier miałby wtedy wpływ na obsadę i funkcjonowanie TK), oraz konstytucyjnie określonym monopolem Sejmu na obsadzanie TK.
Co z tego wynika w praktyce
Scenariusz optymalny – dotychczasowy zwyczaj:
Sędzia wybrany przez Sejm udaje się na zaproszenie Prezydenta do Pałacu Prezydenckiego. W uroczystej oprawie, wobec i w obecności głowy państwa, składa ślubowanie ustnie i podpisuje tekst roty. Następują zwyczajowe gratulacje i przemowy. Nawiązuje stosunek służbowy sędziego, który następnie przystępuje do obowiązków. Tę praktykę uważam za godną aprobaty jako wyraz zasady współdziałania władz i szacunku dla urzędów prezydenta oraz sędziego TK – nawet jeśli nie jest ona prawnie wymagana. Przestrzeganie tradycji daje poczucie stabilności państwa oraz świadczy o kulturze politycznej uczestników życia publicznego.
Scenariusz awaryjny – odmowa lub zaniechanie przez Prezydenta:
Pozostaje pytanie: co się stanie, jeśli Prezydent zdecyduje się sabotować proces — odmawiając przyjęcia korespondencji, uniemożliwiając kontakt, kwestionując każdą alternatywną formę złożenia ślubowania? Odpowiedź wynika z zasad wykładni prokonstytucyjnej: przeszkody takie należy traktować jako prawnie bezskuteczne. Przepisy ustawowe muszą być interpretowane w sposób zapewniający efektywność normom wyższego rzędu — a normą taką jest tu art. 194 ust. 1 Konstytucji, gwarantujący Sejmowi wyłączność w obsadzaniu składu TK. Wykładnia, która pozwalałaby głowie państwa unicestwić tę kompetencję przez zwykłą bierność lub opór, stałaby w jawnej sprzeczności z zasadą podziału władz (art. 10 Konstytucji) i niezależności władzy sądowniczej (art. 173 Konstytucji). W takiej sytuacji sędzia – po bezskutecznym zwróceniu się do Prezydenta do wyznaczenia terminu – może złożyć ślubowanie w innej uroczystej formie, a inny organ Państwa może podjąć się zorganizowania uroczystej oprawy i przesłać podpisane ślubowanie głowie Państwa, spełniając w ten sposób wymóg ustawowy złożenia ślubowania Narodowi „wobec prezydenta”. Konsekwencją będzie nawiązanie stosunku służbowego sędziego. Prezydent nie ma tutaj veta, którego Konstytucja mu nie przyznała. Przeszkody czynione przez Prezydenta byłyby – w moim przekonaniu – prawnie bezskutecznie w tym zakresie można sięgać w drodze analogii iuris do unormowań prawa cywilnego w zakresie chwili złożenia oświadczenia oraz przeszkodzenie w ziszczeniu się warunku.
Podsumowanie
- Ślubowanie to jednostronna czynność konwencjonalna sędziego TK. Nie jest aktem dwustronnym i nie wymaga żadnego działania ze strony Prezydenta.
- Niezbędne jest odróżnienie elementów procedury objętych normą prawną od elementów wyłącznie zwyczajowych – których naruszenie przez Prezydenta nie rodzi żadnych skutków prawnych.
- Z żadnej normy Konstytucji ani ustawy nie wynika po stronie Prezydenta obowiązek aktywnego działania ani kompetencja do decydowania o tym, czy i kiedy ślubowanie zostanie złożone. Uzgodnienie terminu wynika z przyjętych zwyczajów.
- Ewentualne przeszkody ze strony Prezydenta należy traktować jako bezskuteczne – na mocy nakazu wykładni zapewniającej efektywność normom konstytucyjnym.
- Gdyby uznać rolę Prezydenta za kompetencję, jej wykonywanie wymagałoby kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów – wniosek sprzeczny z zasadą niezależności sądownictwa konstytucyjnego.
- Dotychczasowy zwyczaj zasługuje na aprobatę jako wyraz współdziałania władz. Jednak zaniechanie jego kontytuowania przez Prezydenta nie wpływa na ważność ani skuteczność prawną złożonego ślubowania.
Tekst stanowi popularnonaukowe opracowanie referatu wygłoszonego na zebraniu Katedry Prawa Konstytucyjnego UJ w dniu 13.03.2026 r. Zbieżność tej daty z dniem wyboru sędziów TK jest przypadkowa – termin zebrania i temat wystąpienia zostały ustalone w styczniu br.
Marcin Krzemiński
Od Redakcji Monitora Konstytucyjnego: 23 lutego 2026 r. na profilach FB Katedry Prawa Konstytucyjnego UJ oraz prof. Piotra Tulei opublikowano poniższe ogłoszenie:
