Rozwiązanie jest tak niekonwencjonalne, że nawet w USA, gdzie ma się z wolna coraz lepiej, jest ciągle znane mało komu.
Rozstrzyganie sporów cywilnych poza systemem sądów powszechnych jest w biznesie chlebem powszednim, choć niestety w mniejszym stopniu w Polsce. Tu mowa jednak nie o arbitrażu i mediacji, lecz o prywatnym najmie w Ameryce emerytowanych sędziów z cenzusem w celu przyspieszenia uzyskania werdyktu. Opieszałe procedury sądowe to wszakże zmora nie tylko nad Wisłą.
Prywatny wymiar sprawiedliwości jest dopuszczony przez prawo federalne, ale nie doczekał się na tym poziomie formalnej regulacji. W 1976 roku doczekał się natomiast pierwszej instytucjonalizacji w stanie Kalifornia. Ponieważ wykazał swą praktyczną przydatność i skuteczność, śladem legislatorów z Sacramento poszły liczne inne stany.
W odróżnieniu od postępowań w arbitrażu i w mediacjach, posiedzenia sądów prowadzone „po godzinach” za pieniądze stron przez sędziów sądów publicznych w stanie spoczynku lub prawników ze zdanym egzaminem adwokackim, mogą być otwarte dla publiczności, a ich orzeczenia podlegają zazwyczaj normalnej procedurze odwoławczej. Jeśli strony zrezygnują z odwołania, wyrok „prywatnego” sędziego jest prawnie wiążący i ma taki sam ciężar jak wyrok wydany w sądzie publicznym. Zapewnia to rejestrowanie orzeczeń prywatnych sędziów we właściwym sądzie powszechnym. Kandydat na prywatnego sędziego wybrany przez strony musi uzyskać (z reguły) akceptację sądu, który rozpatrywałby daną sprawę, gdyby te nie zdecydowały się na postępowanie w trybie prywatnym.
Cytowany przez „The Wall Street Journal” prawnik z Florydy Jordan Shaw reprezentował w 2024 r. swoich klientów przed sądem prywatnym w sporach między udziałowcami i w sprawach dotyczących nieruchomości. W jego zdroworozsądkowej opinii „Kiedy płacisz komuś, często masz większy dostęp i szybciej uzyskujesz rozwiązanie”. Jeden z jego reflektantów, uwikłany w spór o miliony dolarów przedsiębiorca z Miami Richard Rinella, ocenił, że warto było ponieść niemal sześciocyfrowy koszt wynajęcia sędziego. –Walczyliśmy o tak duże pieniądze, że taki wydatek nie miał znaczenia – powiedział.
Pojawiają się też oceny krytyczne. Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich (The American Civil Liberties Union) ostrzegła swego czasu, że zgoda w stanie Rhode Island na sędziów na indywidualne zamówienia, czyli „private judging”) „stworzy dwupoziomowy system sprawiedliwości umożliwiający zgrabne rozwiązywanie sporów, ale dostępny wyłącznie dla wystarczająco majętnych”. John Segal, jeden z sędziów rozpatrujących apelację od orzeczenia sądu prywatnego w sprawie rozwodowej słynnej pary aktorskiej Angelina Jolie, Brad Pitt podkreślił, że „strony stające przed sędzią orzekającym w trybie zwykłym nie mogą go wynagradzać prywatnie w celu uzyskania korzyści lub przywilejów w swojej sprawie”.
Anegdotyczny jest przypadek nowojorskiego prawnika Marc’a Zauderer’a uwikłanego przez lata w sprawy wynikające z rozpadu kancelarii zajmującej się sporami zbiorowymi. Żeglował sobie w piątek po Atlantyku przy brzegach stanu Connecticut, gdy po południu ktoś zaczął się do niego dobijać przez telefon. Okazało się, że byli to prawnicy również zaangażowani w tę sprawę, szukający z nim kontaktu w kwestii nie cierpiącej zwłoki. Było to możliwe dopiero, gdy zacumował następnego ranka w porcie Westchester. – Jestem teraz w stanie Nowy Jork, więc mogę już wydawać polecenia – powiadomił strony.
Marc Zauderer nigdy przedtem nie był prywatnym sędzią, ale sprawa była tak powikłana, że o pomoc poprosił go sędzia stanowy, na którego wokandę trafiła. Najpierw został oficjalnym mediatorem, a potem strony zwróciły się do niego, żeby to on poprowadził na ich zlecenie całą sprawę. Było w niej ponad 100 terminów, a jak wynika z dokumentacji, za każdą godzinę jako sędzia prywatny inkasował prawie 1000 dolarów. Jako, że nie jest sprawiedliwe, co jest dla mnie złe lub niekorzystne, to w przyszłym roku jego orzeczenia oceni jednak sąd powszechny
Kiedy pewna firma od marmurów uznała, że została oszukana podczas prac przy rozbudowie Muzeum Bakera w Naples na Florydzie, zwróciła się do sądu, ale przewodniczący składu sędziowskiego przeszedł na emeryturę, a stan potrzebował miesięcy, aby wyznaczyć nowego sędziego, pozostawiając sprawę w stanie równie chaotycznym jak projekt budowlany. Spór trafił w końcu w trybie prywatnym do Jennifer Bailey, emerytowanej sędzi stanowej z Miami. Sprawa toczyła się przez 8 dni, jak na ironię w budynku muzeum Bakera, a wydane przez J. Bailey orzeczenie było na korzyść firmy dostarczającej marmury.
Spory biznesowe to nie jedyna i nie największa domena sądów prywatnych, które należą do sformalizowanej w USA kategorii „alternatywnych metod rozwiązywania sporów”. Szczególnie brzmi równoległa nazwa tej kategorii czyli „odpowiednie metody rozwiązywania sporów” (ang. alternative dispute resolution lub appropiate dispute resolution, w skrócie ADR). Sędziowie wyznaczeni i opłacani przez strony zajmują się bowiem głównie sprawami z zakresu prawa rodzinnego, w tym przede wszystkim rozwodami. Orzekają również w sprawach o urazy fizyczne, odniesione krzywdy, obrazę itp. Swoje rozwody powierzają im do przeprowadzenia nie tylko osoby niesłychanie bogate i znane takie jak Arnold Schwarzenegger, czy Elon Musk, ale Amerykanie i Amerykanki o wiele mniej majętne.
Wśród zalet „private judging” na pierwszy plan wychodzi możliwość zachowania poufności istotna zwłaszcza w sprawach rodzinnych, jako że w większości stanów USA do akt sądów powszechnych mogą mieć dostęp wszyscy, o ile tylko znajdą czas na przekopywanie się przez archiwa. Równie istotna jest szybkość, która nie jest uzależniona od dostępności terminów i reguł kolejności obowiązujących w sądach powszechnych. Strony mogą wybrać na sędziów osoby (choć tylko za ich zgodą) wyróżniające się znajomością danej tematyki i cieszące się z tego powodu wielkim mirem.
W stanie Nowy Jork dokonano zmian w regułach sądowych w celu zachęcenia do prywatnego wyrokowania w skomplikowanych sporach handlowych.
Bez zachodzenia nikomu za skórę opinią za lub przeciw, z opisanej tu niecodzienności wyciągnąć można uniwersalny wniosek zalatujący cyrkowym paradoksem, że pod warunkiem, iż dostatecznie duży, pieniądz w każdą szczelinę się wepchnie, nawet w tę najwęższą z wąskich.
Jan Cipiur
Zdjęcie ilustrujące: USA, sędzia Miles Ehrlich zwraca się do obrońcy (Wikipedia.org)