Marian Sworzeń. Prawo Wielkich Liter: SŁUŻEBNOŚĆ PRZESYŁU

5
(1)
Służebność to pomysł Rzymian (droga konieczna, prawo przechodu, przepędu, etc.), ale tę wymienioną w tytule przyniosły już nasze czasy. Druty, kable, linki, rury, przewody, maszty są wszędzie, nawet w kodeksie cywilnym (art. 49 i art. 305¹). Przesyt!
Łatwo było zerwać sejm lub sejmik, krzycząc „Nie pozwalam”, ale potem trzeba było szybko uciekać, kryjąc się przed rozwścieczonymi posłami. A dziś? Słyszymy słowa samozachwytu ze zniweczenia ustaw w drodze weta.
U Juliana Tuwima w „Kwiatach polskich” piękny dwuwers o szacunku dla prawa, zwykłym i nieuczonym: „Lud prosty ‒ prawnik z krwi i kości, / nie z praw pisanych, ale z prawości.”
Że Polska jest politycznie zróżnicowana, wiadomo. Potoczna socjologia mówi o przepołowieniu. Według mnie mamy przedarcie na trzy części.
Energiczny nakaz zawarty w ostatnim zdaniu VIII rozdziału Konstytucji 3 Maja: „Nowy Kodeks praw cywilnych i kryminalnych przez wyznaczone przez Sejm osoby spisać rozkazujemy.”
Bez wątpienia to zdanie zasługuje na uwagę: „Prawnicy nawet wtedy, gdy rozumują i argumentują, zamykają swoją myśl, nie zawsze zresztą zdając sobie z tego sprawę, w formach mających określoną datę i noszących ślady dawno minionej epoki – tak dalece myśl prawnicza jest przeniknięta historią.” To słowa Mauriceʼa Halbwachsa (1877-1945) z jego „Społecznych ram pamięci” (Warszawa 2022, tłum. Marcin Król).
Nie wiedziałem ‒ by przywołać Moliera ‒ że mówię prozą. Dzięki mojemu przyjacielowi prof. Zygmuntowi Toborowi dowiedziałem się niedawno o istnieniu trendu badawczego o nazwie Law and Literature, dokumentującego kwestie prawne przedstawione w literaturze. Do tej pory beztrosko, w tym właśnie kontekście, cytowałem Conrada, Cervantesa, Eliota, Goetheʼgo, Galsworthyʼego, Gogola, i wielu innych. Dear La-Li, Iʼm so sorry
Osoczca ‒ według słownika Brűcknera ‒ to oskarżyciel, a oskarżenie ‒ soczenie.
Śmieszne rzeczy wygadywał sługa don Kichota, Sanczo, ale bywał i poważny. Twierdził mianowicie, że dobry płatnik nie obawia się zastawu.
Ćma ‒ po śląsku „mota” ‒ leci w świat na dwóch skrzydełkach, niemieckim (Motte) i angielskim (moth). Proste, niezamotane słowo.

§ § § § §

Przyglądam się frekwencji wyborczej do Sejmu z 1938 r. Wyniosła ona 67,1 %. Najwyższa była w woj. śląskim (83,5 %) i tarnopolskim (82,6 %), a najniższa w woj. krakowskim (47,8 %) i  Warszawie (54,7 %). Źródło: „Mały rocznik statystyczny GUS. 1939”.
Regredient to ktoś, żądający zapłaty sumy wekslowej w drodze regresu. Kolejny termin dawnego prawa wekslowego z 1936 r.
Zwada „bucików i pończoch”, gdyż „zdarły się jednocześnie i zaczęły sobie wzajemnie przypisywać winę zbyt pospiesznego zużycia.” Jako „bezstronnych świadków” wezwano… pięty. Zeznały, co następuje: „My tam nic nie wiemy, ciągle jesteśmy poza domem”. Znalezione w „Mądrościach Państwa Środka” (Warszawa 1960, tłum. Witold Jabłoński).
Efektywnym sposobem na uniknięcie sporów sądowych jest ‒ wedle prawa kanonicznego ‒ „zastosowanie transakcji czyli ugody”, albo „powierzenie sporu jednemu lub kilku sędziom polubownym”. Łaciński oryginał kanonu 1713 zwie ugodę słowem reconciliatio, w którym też pobrzmiewa pojednanie.
Stary, bo z 1937 r., wierszyk Stanisława Jerzego Leca: „Na złodzieju czapka gore ‒ Chyba że ukradnie w porę.”
Yobbo, także yob to w angielskim slangu ‒ chuligan.
Ławnicza dwunastka rozpoznająca sprawę bohatera „Tragedii amerykańskiej” Teodora Dreisera: „Z wyjątkiem jednego wszyscy byli żonaci i z wyjątkiem jednego, wszyscy pobożni, prawdopodobnie moralni, i zanim zasiedli na ławie przysięgłych, upewnieni już o winie Clydeʼa.”
U prof. Juliana Krzyżanowskiego znalazłem opowiastkę o pewnym szlachcicu, który choć „wszystko przemarnował”, i tak padł ofiarą nocnej wyprawy rabusiów. Przemówił do nich tak: „Szalejecie, ja tu w dzień nie mogę nic naleźć, a wy chcecie w nocy.”

Marian Sworzeń

prawnik, pisarz, członek PEN Clubu, autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog” i „Czarna ikona – Biełomor
Ilustracja: zmumifikowane zwłoki Władysława Wiktoryna Sicińskiego, posła z Upity w kościele w Upicie, XIX w. Siciński był uważany za tego, który pierwszy zerwał sejm wykorzystując liberum veto 9 marca 1652; Według Aleksandra Brücknera w Upicie pokazywano do końca XIX w. zmumifikowane zwłoki Sicińskiego, którego z powodu jego postępku nie chciała przyjąć ziemia, złożone w białej koszuli w szafie w zakrystii kościelnej. (źródło: Wikipedia.org)

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze