Bardzo dobra wiadomość jest taka, że Łukaszenka wypuścił 52 więźniów politycznych. To niesłychanie ważne dla oswobodzonych osób, dla ich rodzin. Trudno się z tego nie cieszyć. Druga strona medalu, zupełnie nie umniejszająca szczęścia, o którym mówią dwa pierwsze zdania, jest etycznie mocno wątpliwa.
Prezydent Łukaszenka nie zrobił tego bezinteresownie, z dobrej woli, kierując się względami humanitarnymi. To jasne. Zrobił to, aby po pierwsze osiągnąć korzyści materialne, po drugie, żeby poprawić (u naiwnych) swój wizerunek na Zachodzie. Zyski ekonomiczne nie są przesadnie duże – chodzi o umożliwienie funkcjonowania białoruskich linii lotniczych.
Z jego punktu widzenia jest to transakcja handlowa. Niezbyt kosztowna. Cynicznie rzecz traktując zwolnienie 52 więźniów to „cena” niewysoka, bo satrapa trzyma w łagrach i więzieniach ponad 1000 osób pozbawionych wolności za „przewinienia” polityczne. Ten „zasób” nie został zatem poważnie naruszony. Za kolejnych będzie można jeszcze sporo załatwić.
Transakcja wynegocjowali głównie Amerykanie. Bezinteresownie? Nie żartujmy. Prezydent Trump, co powszechnie wiadomo i on tego nie ukrywa, traktuje politykę jak biznes – coś za coś, wszystko ma swoją cenę. Wątpię, by interesowali go ci uwolnieni ludzie. Zadowoliła go zapewne ich liczba, którą będzie mógł się chwalić przed własnym elektoratem i na scenie międzynarodowej.
To, że linie lotnicze Belavia korzystają z samolotów marki Boeing i nie mogły działać z powodu sankcji na dostawę do nich części zamiennych to zapewne czysty „przypadek”. Trump te sankcje teraz wycofa i amerykańska firma na dostawach dla Belavii zarobi. To też „przypadek”. Gdyby białoruskie linie miały np. samoloty produkcji europejskiej 52 ludzi zapewne pozostawało by nadal w więzieniach.
Czy jakaś inna amerykańska firma ma interes do zrobienia na Białorusi? Zobaczymy. Jeśli tak, otwiera się nowa możliwość uwolnienia kolejnych więźniów i kolejna szansa na deal dla Trumpa.
Wiem, że takie transakcje bywały w przeszłości i będą zdarzać się nadal. Może nie ma się co czepiać. Może towarzyszący takim dealom smrodek wart jest zatkania nosa lub zignorowania. Może. Życie i zdrowie ludzi są wszakże bezcenne. I tego pewnie należałoby się trzymać. Drażni tylko dorabianie do takich wydarzeń górnolotnych idei.
Piotr Dominiak
Cotygodniowe komentarze „Rejsy po gospodarce” prof. dr. hab. Piotra Dominiaka, założyciela i pierwszego dziekana Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej ukazywały się na łamach prasy gdańskiej od początku lat 90. Obecnie prof. Dominiak publikuje je na swoim profilu na FB