DoprowadzeNIE świadka następuje wtedy, kiedy tenże mówi zdecydowanie: „NIE” – sądowi, prokuratorowi, policji, komisji sejmowej. I tylko wówczas. Po uprzednim, co oczywiste, dowiezieniu. Czyste wygodnictwo.
Odejście dwóch sędziów z TK czyni, że prawny bastion PiS – trybunał Przyłębskiej liczy obecnie trzynaście osób. Nic dziwnego, że wybór kandydata na nowego prezesa wyznaczono na piątek.
Protest przeciwko torturowaniu ks. Olszewskiego podpisało w X.2024 r. siedmiu intelektualistów. Torturowanie rzeczywistości.
Rostrucharz – dowiadujemy się ze „Słownika etymologicznego” Brűcknera – to kiedyś (XVI w.) handlujący końmi, potem ktoś parający się handlem „niewolnikami, ludźmi”. Owo początkowe „Ros” przygalopowało do polszczyzny wraz ze staroniemieckim nazwaniem wierzchowca: „Ross”.
Opis figury „Podatku” w „Ikonologii” Ripy podaje, że jest to „młodzian krzepki” jako że „dochody z podatków wzmacniają”. Tamże wzmianka, że cesarz Kaligula „od wszelkich procesów i wyroków sądowych żądał czterdziestej części”, zaś od tragarzy – „ósmej części ich dniówki”. Strony procesu mogły to jakoś unieść, tragarze – nie bardzo.
W instrukcji kancelarii Zygmunta Augusta – cytuję za „Encyklopedią staropolską” Glogera – czytamy, że „winni przestępstw w prędkości popełnionych mogą razem siedzieć, bo uczuciem wspólnej zgryzoty mogą się poprawić; winni zbrodni rozmyślnie ułożonej powinni być rozdzieleni, bo wyszedłszy z więzienia, będą doskonalsi w hultajstwie”.
A tak wygląda podział adwokatów w „Procesie” Kafki: wielcy, mali, pokątni. Jeden z bohaterów książki, prócz adwokata wielkiego, miał jeszcze pięciu pokątnych. Na małych mu już nie starczyło.
Dokładna lektura scen z sali sądowej w „Mordercach” Kazana (początek lat 60.) pozwala na znalezienie mnóstwa wzmianek o procedurze. Otóż sędzia kazał usunąć z sali hippisa. Za długie włosy? Nie. Z powodu bosych stóp. Opatruję tę scenę własnym palindromem (do czytania w dwie strony): OSOBA BOSO.
Znany z „Buddenbrooków” mały Hans był wołany pieszczotliwie Hanno. Podczas oglądania „Gladiatora II” usłyszałem tak samo brzmiące imię głównego bohatera filmu (otrzymał je w barbarzyńskiej Numidii – obecna Libia). Akcja książki toczy się w XIX wieku, zaś filmu – na przełomie II i III wieku. I bądź tu mądry w kinie pod koniec Anno Domini 2024…
Etatów sędziowskich i prokuratorskich w przedwojennej Polsce (dane z 1939 r.) było około 3.650. Istniały wtedy cztery grup miesięcznych uposażeń zasadniczych: najwyższa (207 etatów) to 1.100 zł, kolejna (486 etatów) z zarobkiem 800 zł, następna to 575 złotych (1570 etatów), a najniższa wynosiła 425 zł (1382 etaty). Dla porównania – policyjny posterunkowy zarabiał miesięcznie 150 złotych.
Na początku grudnia 2015 roku ruszyła inicjatywa wysyłania egzemplarza Konstytucji do prezydenta Dudy. Nie odniosła skutku.
Inn oznacza po angielsku gospodę, ale nie tylko. W Londynie istnieją Inns of Court – elitarne miejsca spotkań palestry. Gandhi wspominał, że podczas studiów prawniczych studenci musieli uczestniczyć w restauracyjnych posiadach, jeśli zamierzali zapisać się do izby adwokackiej. Przeczytałem w jego biografii, że „obecność na takich kolacjach zastępowała staż”.
Ech tam, dziewięćsił nie musi wcale wdawać się w wyższą matematykę:
5 – 3
D W A
T A K
Śledzić zamierzam wszelkie odniesienia kandydatów na urząd prezydenta RP związane z prawem.
Wiele literackich zamysłów Josepha Conrada nie zostało zrealizowanych. Jeden z nich – cytuję za listem pisarza ze stycznia 1902 r. – „to historia zderzenia barek na Tamizie i wynikłego stąd procesu sądowego. Raczej zabawna afera, która zdarzyła się niedawno”.
Interesująco brzmi przepis prawa kanonicznego odnoszący się do odroczeń: „Kiedy ustawa nie ustala terminów dla dokonania aktów procesowych, sędzia powinien je określić, biorąc pod uwagę naturę każdego aktu”. W tymże kanonie nr 1466 ani słowa o możności odroczenia ad calendas graecas (po naszemu: do świętego Nigdy).
Anonimowy limeryk w przekładzie Stanisława Barańczaka opisuje sytuację na policyjnym posterunku. Pewna dama, mimo wewnętrznych oporów („choć serce się wzbrania”) zapowiedziała, że wskaże „policji drania, co ślub ze mną wziął i znikł”. Rozpoznawszy go, zawołała: „O, to ten cham!”. Rzecz się działa (gdzieżby indziej!) „na komendzie w Tottenham”.
Dajan to po hebrajsku „sędzia żydowskiego sądu”. Należę do pokolenia, które w latach 60. i 70.-tych XX wieku było straszone przez komunistyczną propagandę izraelskim ministrem obrony i spraw zagranicznych – Mosze Dajanem.
Krimata – to „wyroki”, krites – czyli „sędzia”. Biorąc pod uwagę kryterium prostoty, greka może iść w zawody na olimpiadzie terminów prawniczych.
A na końcu – wyłącznie z uwagi na rozmiar tekstu – daję uwagi Petrusa Suma: „Swego czasu Witkacy (bodaj w Pożegnaniu jesieni) przyswoił polszczyźnie francuskie pojęcie aprenuledelużyzm (od après nous le déluge – po nas potop), określające postawę cyniczną i egoistyczną. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że taką właśnie, wynikającą czy to z głupoty, czy to z chciwości, czy choćby tylko z krótkowzroczności, prezentują ci, którzy domagają się dalszej nieograniczonej emisji CO2, pełnej swobody w eksploatacji środowiska, a do tego niskich podatków i wysokich świadczeń socjalnych. Jest to prosta droga do samozagłady naszego gatunku, tylko dopiero w następnych pokoleniach”.
Marian Sworzeń
prawnik, pisarz, członek PEN Clubu, autor sztuki „Powrót do Lubeki, czyli życie i upadek Louisa D.”
Zdjęcie: Mosze Dajan