Marian Sworzeń. Prawo wielkich liter: SKARGA

0
(0)

Sąd w Hadze, który rozpatruje sprawę zestrzelenia malezyjskiego samolotu nad Ukrainą, pracuje od wiosny. Ma już za sobą kilka sesji, przed nim jeszcze kilkadziesiąt rozpraw – ich daty są rozpisane co do dnia (ostatnia przypada na 19 listopada przyszłego roku). Jak widać, małe kraje mają mało czasu, dlatego tak im spieszno. U nas jest inaczej, jest go niemało, bowiem jesteśmy dużym, dumnym krajem. I pewno dlatego nie wyznaczono jeszcze nowego terminu przerwanego zgromadzenia ogólnego Sądu Najwyższego.

Konstytucja RP doznała publicznej zniewagi. Minister Michał Woś oświadczył w radio, że czeka na „piękny dzień, gdy będzie można zmienić tę wstrętną, pisaną przez postkomunistów konstytucję”. Po takich słowach minister winien być natychmiast zdymisjonowany przez premiera, zaś ten upomniany przez prezydenta RP jako strażnika ustawy zasadniczej. Tak się jednak nie stanie… Będzie przeciwnie – notowania pana W. wzrosną. Wstrętne!

Acton znów się kłania! „Funkcjonariusze powinni być bez wyjątku odpowiedzialni wobec opinii publicznej oraz karani…” – tu rozmyślnie przerywam. Za cóż to lord Acton domaga się poniewierki dla sług państwa? Oto odpowiedź: „za każde złamanie reguł grzeczności i lojalnego zachowani w stosunku do ludzi, których sprawami mają zawiadywać”. The end!

Różne były (i są) metody podejmowania zbiorowych decyzji. Jedną z nich opisuje Herodot w I księdze swych „Dziejów” (przekład S. Hammera). Otóż Persowie po pijanemu obradowali nad najbardziej poważnymi sprawami, a na drugi dzień – już na trzeźwo – oceniali je na nowo. „I jeżeli to im także w trzeźwym spodoba się stanie, rzecz wykonują. A co na trzeźwo przedtem uradzili, to po pijanemu jeszcze raz biorą pod rozwagę”. Lecz uwaga! Dotyczyło to decyzji, powiedzmy, o znaczeniu lokalnym, wspólnotowym. Natomiast w sprawach sądownictwa byli zasadniczy: królewscy sędziowie piastowali swój urząd dożywotnio. „Oni rozstrzygają Persom spory prawne, są tłumaczami ojczystych praw i na nich wszystko polega”. No proszę…

Gerrymandering to anglosaskie określenie oznaczające manipulacje przy kształcie okręgów wyborczych – jego nazwa pochodzi od nazwiska senatora Gerry, który przed dwustu laty tak się napracował nad korzystnym dla siebie terenem, że wyszła mu z tego… jaszczurka. U nas trwa teraz przerabianie dwóch nowych województw w miejsce jednego. Gdy już poznamy nazwiska projektantów ich granic, może wtedy uda się spolszczyć to dziwaczne słowo. Będzie swojsko, z mazurzeniem, a nie jakieś tam „dżerry”. Zaczekajmy więc…

A na koniec, ponieważ obecną Polskę czeka niemal pewny konflikt z Unią Europejską, słów kilka ku refleksji: „(…) sami przed sobą okłamujemy się, że zachowujemy wobec Europy jakieś zabezpieczające nas, uprzywilejowane stanowisko”, (…) nie uznajemy w naszem własnem rzetelnem poczuciu samych siebie za odpowiedzialnych członków europejskiej grupy narodów”. To potrójne „e” niech zostanie, tak kiedyś pisano… To z „Legendy Młodej Polski” Stanisława Brzozowskiego wydanej w roku 1910.

Marian Sworzeń

prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog”, „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa”.

Ilustracja: John Emerich Edward Dalberg-Acton, 1. baron Acton, znany jako Lord Acton

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments