Pamiętacie, jak nasz wielki (a jakże wyrafinowany) przyjaciel Trump zwracał się do was, kiedy był z wizytą w Warszawie? Że należycie do krajów rozwijających się. Tak, tak. Developing countries. Przecież to pojęcie zaczęto stosować, żeby nie obrażać krajów, które nazywano III światem. Zatem tak was widzi. I tak was traktuje. A naszego prezydenta potraktował po bratersku!
A ta wasza słynna emerytka z Sądu Najwyższego co mówiła? Że centrum gospodarcze przesuwa się na Wschód. Właśnie.
A co mówi ona sama, ale nie tylko, o sytuacji politycznej? Że będzie I prezesem SN na uchodźstwie. A Tusk? Co o nim mówią? Że będzie prezydentem na uchodźstwie.
A co stanie się z tym milionem Ukraińców, którzy u was sobie dorabiają, kiedy skończy się doskonała koniunktura gospodarcza? Wrócą do siebie. A jak do siebie, źli na was, rozżaleni, to pewnie i do nas.
No to na co czekacie? Centrum u nas (zresztą, zawsze było), a dla wielbicieli czasów minionych rząd na wychodźstwie. Każdy zadowolony.
Jeszcze jedno: młode pokolenie nie pamięta czasów warcholstwa, które przeciął dzielny generał wprowadzając stan wojenny. Nie pamięta słów Jacka Kuronia (to był dopiero warchoł – z szacunkiem to piszę): nie palcie komitetów, zakładajcie własne.
To co tym młodym zostanie? Pasy szahidów, bombki własnej produkcji, samopały. No, w tym mamy doświadczenie. I już nie będzie, jak za czasów Tońcia Blaira, kiedy nasz prezydent mówił, że terroryzm na Kaukazie to wspólna sprawa, a tamten oschle, że nasza, wewnętrzna. O, już nie będzie wewnętrzna. Pomożemy wam. A może i wy nam? Kreml, Warszawa wspólna sprawa!
Кузьма Кузьмич