Marcin Krzemiński
Posłałem taki komentarz do prasy, ale pewnie potną, więc wklejam poniżej w całości, na wypadek, gdyby komuś do czegoś mogło się przydać:
Wyjść trzeba od tego, że prezydent nie ma żadnych kompetencji do tego, aby oceniać prawidłowość procedury wyboru sędziów TK przez Sejm. Prezydent nie ma też prawa decydowania o tym, czy sędzia może złożyć ślubowanie, czy nie i do odwlekania tego momentu. Dlatego nie może być mowy o jakiejkolwiek „decyzji” prezydenta. Często używane sformułowania o „odbieraniu” czy „przyjmowaniu” ślubowania od sędziego TK nie mają umocowania prawnego. Ślubuje sędzia TK i to on ma tu prawo decydowania, czy ślubowanie złożyć, czy zrzec się urzędu. Prezydent jest stroną bierną tej czynności. W 2015 r. funkcjonowało przez chwilę uregulowanie ustawowe zobowiązujące prezydenta do umożliwienia sędziemu TK złożenia ślubowania w ciągu 30 dni, ale zostało przez TK uznane za niekonstytucyjne, właśnie z uwagi na tworzenie pozorów jakiejkolwiek decyzyjności po stronie prezydenta. Takie przesunięcia na poziomie językowym i „granie” zaproszeniami do pałacu w 2015 r. wytworzyły wbrew prawu u niektórych wrażenie, że prezydent posiada w kwestii wyboru sędziów TK jakiekolwiek kompetencje. Obecny prezydent stara się te miraże podtrzymywać.
Zaproszenie przez prezydenta jedynie dwojga spośród sześciorga wybranych sędziów jest po prostu afrontem w stosunku do pozostałej czwórki – przy czym poruszamy się tu na poziomie norm społecznych, a nie prawnych. Prezydent nie ma tu żadnych kompetencji, więc nie mógł nic „zdecydować”. Pojawiła się próba racjonalizowania tego zachowania prezydenta poprzez wskazanie, że ta dwójka miała zająć miejsca opróżnione w trakcie kadencji tego prezydenta. Tylko, że jest to nonsens, ponieważ wyboru sędziów TK dokonuje Sejm, a nie prezydent.
Nie ma znaczenia dla skuteczności wyboru sędziego TK przez Sejm to, czy wskazano, które miejsce jest obsadzane (tzn. wskutek upływu kadencji którego sędziego pojawił się wakat). Taki wymóg nie wynika z przepisów prawa. Istniała kiedyś taka praktyka, ale została zarzucona, m.in. przy wyborze obecnego prezesa TK B. Święczkowskiego. Przeanalizował to dr Maciej Pach na przykładzie dwóch ubiegłych kadencji Sejmu i wyszło mu, że na 18 uchwał o wyborze sędziów TK (i dublerów) tylko 4 wskazywały datę rozpoczęcia kadencji przez nominata. Przypomnijmy, że wszystkie te uchwały zostały podjęte przez ówczesną większość polityczną i nikt, w tym prezydent Duda, tego nie kwestionował.
Na marginesie, mam wrażenie, że istnieje tutaj jakieś myślenie „dynastyczne”, jakoby nowi sędziowie „dziedziczyli” wskutek uchwały sejmowej „czyjeś” miejsce. Z punktu widzenia prawa to nonsens – każdy sędzia jest wybrany indywidualnie na swoją własną kadencję. Ważne tylko, żeby w momencie wyboru istniał wakat, (albo wakat miał się pojawić w najbliższym czasie, w trakcie kadencji Sejmu, który podejmuje uchwałę o wyborze).
Dla skuteczności wyboru sędziego TK nie ma znaczenia, jaki czas upłynął od powstania wakatu w TK a podjęciem uchwały przez Sejm o wyborze nowego sędziego. Jedynym warunkiem jest to, aby Sejm nie wybierał naprzód sędziów w miejsca, które zostaną opróżnione po upływie danej kadencji izby. Regulacja na to pozwalająca została zdyskwalifikowana przez TK w 2015 r. jako niekonstytucyjna. Oczywiście, nie jest prawidłowe zwlekanie przez Sejm z obsadą TK, ale nie oznacza to, że po jakimś czasie kompetencja Sejmu do wyboru sędziego TK wygasa.
[W kontekście tłumaczenia przez otoczenie prezydenta, że ślubowanie dwojga sędziów wypełnia ustawowy wymóg funkcjonowania TK w „pełnym składzie]: Nie ma czegoś takiego jak ustawowy wymóg zapewnienia działania przez TK w składzie 11 sędziów. To jest pomieszanie pojęć. 11 sędziów to minimum do rozpoznania sprawy w „pełnym składzie”, jeśli takiego składu wymaga ustawa (np. kontrola ustawy przed jej podpisaniem). Jest to podyktowane tym, że czasem sędzia może być chory, albo zostać wyłączonym od rozpoznania sprawy – stąd ta jedenastka na poziomie ustawowym. Konstytucja wymaga, aby TK składał się z 15 sędziów, nie reguluje też składów orzekających.Adam Jankiewicz
W kociokwiku medialnym wokół złożenia ślubowania przez czterech sędziów zbojkotowanych przez prezydenta „chuligana”, brakuje refleksji, że ten tzw. „Trybunał” dawno nie jest tym organem konstytucyjnym Państwa Polskiego, o którym mowa w Konstytucji RP (art. 188-197). Mamy do czynienia z instytucją trwale zainfekowaną niekonstytucyjnością, organem partyjnym PiS-u nazywanym „Trybunałem Przyłębskiej czy Święczkowskiego” lub po prostu Kaczyńskiego. Dlatego z taką determinacją bronią tego stanu rzeczy różne Błaszczaki, Boguckie i Nawrockie… Potrzebna jest swojego rodzaju rekoncyliacja (ponowne powołanie lub „wyświęcenie”).
Mamy teraz w Polsce stan permanentnej niekonstytucyjności ustrojowej, z coraz bardziej permanentną obstrukcją i łamaniem prawa przez prezydenta i jego hałastrę… Ułatwia to fakt, że Nawrocki jest kompletnym analfabetą prawno-ustrojowym… To powinny być wystarczające argumenty, aby całą szóstkę wybranych niedawno, przez Sejm, nowych sędziów potraktować jako początek powoływania nowej instytucji: sądu konstytucyjnego, bez obejmowania na razie funkcji sędziowskich w zniszczonej instytucji… z procesem wygaszania dotychczasowego prywatno-politycznego TK…
Brakuje też refleksji, że łamanie Konstytucji w czasach rządów PiS-u polegało między innymi na uchwalaniu, z reguły niekonstytucyjnych ustaw, które deformowały lub wprost łamały Konstytucję RP. To powinno być wystarczającym argumentem do stosowania bezpośrednio jedynie norm konstytucyjnych.
Najlepiej byłoby gdyby cała szóstka złożyła ślubowanie w Sejmie przed Marszałkiem, uniemożliwiłoby to ich medialne różnicowanie… i spokojnie czekała na „lepsze czasy”. Obejmowanie funkcji sędziowskich w trwale zniszczonej instytucji (TK) to będzie wieczne pasmo konfliktów i niepotrzebnych napięć.
Marcin Matczak
Jedynym celem działania prezydenta jest Trybunał wiecznie PiS-owski.
10 lat temu Andrzej Duda nie przyjmując ślubowań od trzech legalnie wybranych sędziów TK zabetonował PiS-owską kontrolę nad TK na 9 lat. Teraz Karol Nawrocki robi to samo – będzie odmawiał ślubowania tak długo, aż sędziów TK znowu wybierze PiS.
I jeszcze ta obrzydliwa propaganda – że jeśli ktoś protestował przeciwko PiS-owskiemu monopolowi w sądownictwie, sam stał się politykiem. Jasne – ideałem bezstronności jest Święczkowski, kolega Ziobry, na czele TK. I Pawłowicz, i Piotrowicz. O taki właśnie Trybunał walczy Karol Nawrocki. PiS-owski na wieki wieków albo żaden.
Patrzcie na to uważnie i nie dajcie się oszukać.
Jerzy Stępień
Dzień historyczny, ślubowanie nowo wybranych sześciorga sędziów TK. Obowiązkiem Sejmu był wybór tej szóstki i Sejm ich wybrał – koniec, kropka. Obowiązkiem sędziów jest złożyć ślubowanie a obowiązkiem ustawowym prezydenta było odebrać od nich ślubowanie i obowiązek ten złamał. Zwlekanie ze złożeniem ślubowania przez sędziów nie może być usprawiedliwione łamaniem prawa przez prezydenta. Trzeba było znaleźć rozwiązanie zastępcze i je znaleziono. Sędziowie złożyli ślubowanie wobec prezydenta pod jego nieusprawiedliwioną nieobecność, i to cała szóstka – w tym dwójka zaproszonych do prezydenta wcześniej, w duchu solidarności z pozostałą czwórką niezaproszonych. Atmosfera była podniosła i bardzo dobrze zorganizowana.
Ewa Łętowska
Dotychczas ceremonię ślubowania wybranych przez Sejm sędziów TK kształtowała ustawa i zwyczaj. To nie sędziowie odmawiają złożenia ślubowania, lecz Prezydent – arbitralnie uchylając się od swego uczestnictwa – w ceremoniale ukształtowanym przez zwyczaj na tle ustawy.
Wobec tego zorganizowanie ceremoniału w innej postaci oznacza nie „obejscie ustawy”, tylko inne, nie naruszające ustawy, ujęcie dotychczasowego zwyczajowego ceremoniału.
Prezydent jest zaproszony, aby spełnić wymóg (ustawowy ), że ślubowanie następuje „wobec prezydenta”. Jeżeli i tu nastąpi uchylenie się od obecności, wówczas będzie to oznaczało kolejne arbitralne uniemożliwienie tym razem prawidłowego funkcjonowania TK w konstytucyjnym składzie. Dlatego konieczne będzie jeszcze dostarczenie oświadczenia ślubowania do uchylającego się od obecności PKN.
To co się obecnie dzieje jest zatem próbą reinterpretacji zwyczaju (kwestionowanego przez PKN) – a nie „obejściem ustawy”. Przeciwnie, idzie o spelnienienie tego, czego ustawa wymaga.
Włodzimierz Wróbel
Jeszcze o warunku złożenia przez sędziego Trybunału Konstytucyjnego ślubowania przed objęciem urzędu.
Problemem nie jest brak fizycznej obecności Prezydenta na uroczystości złożenia przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego przysięgi adresowanej do Prezydenta. Problemem nie jest też odmowa zorganizowania tej uroczystości przez kancelarię Prezydenta. Nie ma takiego ustawowego obowiązku, tak jak nie ma ustawowego obowiązku Prezydenta „zaprzysiężenia”, czy „przyjęcia” przysięgi sędziów TK, sporządzania jakichś dokumentów potwierdzających jej złożenie, czy przekazania im gratulacji z okazji objęcia urzędu. Takich ustawowych kompetencji Prezydent nie ma, nie ma też więc i obowiązku ich wykonywania. Nieobecność Prezydenta jest utrudnieniem (bo pewnie trzeba będzie dodatkowo przekazać Prezydentowi dokument ślubowania), ale nie przeszkodą w złożeniu ślubowania przez sędziów TK. Nie ma też żadnych przepisów prawnych określających szczegółowo miejsce, sposób organizacji i przebieg składania przez sędziów TK ślubowania.
Problemem są groźby urzędników Kancelarii Prezydenta skierowane do sędziów Trybunału Konstytucyjnego, zapowiedź ich nie uznawania i publiczne rozgłaszanie nieprawdy o wymyślonych kompetencjach Prezydenta RP w zakresie wyboru i objęcia urzędu przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
PS. Mało kto zwraca uwagę na treść art. 195 Konstytucji RP, zgodnie z którym sędziowie Trybunału Konstytucyjnego podlegają w sprawowaniu swojego urzędu tylko Konstytucji.
Ustawa nie może więc przeszkodzić im w sprawowaniu urzędu. Tym bardziej nie mogą uczynić zaniechania Prezydenta czy jego kancelarii.
Edit:
Nieprawdziwe jest twierdzenie, że warunkiem dopuszczenia sędziego Trybunału Konstytucyjnego do sprawowania urzędu jest jakieś „poinformowanie” Prezesa Trybunału Konstytucyjnego przez Prezydenta o złożeniu ślubowania przez tego sędziego. Brak jest jakiejkolwiek podstawy prawnej dla twierdzenia, że Prezydent ma wydawać jakikolwiek dokument (poinformowanie) potwierdzający złożenie ślubowania i jeszcze wysyłać to potwierdzenie do Prezesa TK. Zresztą gdyby Prezydent miał takie uprawnienie, to byłby to jakiś akt urzędowy, dla którego ważności potrzebna byłaby kontrasygnata (zgoda) premiera. Niedopuszczenie sędziów do sprawowania urzędu jest naruszeniem prawa.
Kamil Stępniak (@konstytucjonalista)
W prawie mamy hierarchię norm.
Jedne wynikają z ustaw, inne z rozporządzeń, jeszcze inne z Konstytucji (czyli takiej naszej najważniejszej wspólnej umowy).
Konstytucja mówi nam: sędziów TK wybiera Sejm (art. 194 ust. 1). Milczy natomiast o prezydencie. Jego rolę w tej sprawie określa ustawa, która mówi że sędzia TK składa wobec prezydenta ślubowanie. Zatem prezydent tutaj nie ma kompetencji (wtedy przepis brzmiałby np. prezydent przyjmuje ślubowanie, lub może przyjąć ślubowanie). Rolę prezydenta można porównać do roli żyrandola. On po prostu tam powinien być jako bierny słuchacz. Jako widz.
Prezydent w całym procesie chce być reżyserem – porównując sprawę do teatru.
Problem w tym, że ma wykupiony bilet jako widz. Dyrektor teatru nie daje widzowi reżyserować spektaklu, którego premiera ma się właśnie odbyć.
Zatem tak: w ustawie jest napisane, że sędzia TK składa wobec prezydenta ślubowanie. Jednak jeśli prezydent wykorzystując taką normę, bez swojej kompetencji blokuje prawidłowo przeprowadzony proces wyboru sędziego, ponieważ uważa się za władcę absolutnego, to musimy odwołać się do art. 8 ust. 2 Konstytucji RP, który mówi, że przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio.
Norma niższego rzędu (ustawowa) nie może blokować wykonania normy wyższego rzędu (konstytucyjnej). To tak, jakby uczeń podczas lekcji rozkazywał nauczycielowi.
Zatem z wykładni celowościowej i funkcjonalnej wynika, że legalne jest poszukiwanie rozwiązań zastępczych. Te, które zostały zaproponowane (zaproszenie prezydenta oraz notariusz) wydają się optymalne i legalne.
Inaczej będziemy żyli w sytuacji, w której fałszywe wyobrażenia prezydenta na temat jego kompetencji będą ZMIENIAŁY USTRÓJ. Niczyje wizje bez zmiany prawa ustroju nie mogą zmienić.
Do legitymizacji bezprawia nie można używać konstytucyjnej formułki, że prezydent jest strażnikiem konstytucji. Gdyby złodziej przebrał się w strój ochroniarza, to nadal byłby złodziejem.
I na koniec jeszcze jedno. To, że ślubowanie odbywa się wobec prezydenta to wybór ustawodawcy. Równie dobrze tym podmiotem mógłby być marszałek sejmu, Sejm, zgromadzenie narodowe, czy też wygłoszenie go uroczyście w samym TK.
Prezydent w tej sytuacji ma symbolizować
majestat państwa oraz reprezentować Naród. A robi wszystko, żeby reprezentować swoją opcję polityczną, swoje poglądy i co najwyżej swoich wyborców. Dlatego też takie działanie jest nielegalne.
A wątpliwości co do legalności powołania sędziów są tylko pretekstem. Nie znajdują uzasadnienia w rzeczywistości. Tu nie chodzi o prawo tylko o władzę. Jednak o tym w osobnym poście może.„
O Redakcji: Wszystkie wypowiedzi pochodzą z profilów FB ich autorów
Zdjęcie: Anna Strzyżak, Kanc. Sejmu RP