Piotr Dominiak. Rejsy po gospodarce: SAFE 0% – zwodniczy i ulotny urok. Time is money, ale tym razem money is time

5
(2)

Prezydent zawetował SAFE prawdziwy. Co nie znaczy, że owe 185 mld zł przepadnie. Nie wszystko będzie można wykorzystać, coś stracimy, ale znakomita większość pieniędzy do nas trafi. Prezydent utrudnił wykorzystanie SAFE, a jego uzasadnienie było pełne kłamstw i insynuacji. Groził konsekwencjami prawnymi rządowi, jeśli z SAFE mimo weta skorzysta. Chyba posunął się o krok za daleko. Trudno, niczego innego nie można było się spodziewać.

Zafascynowało mnie co innego. Otóż prezydent apelował do Sejmu, by rozpatrzono jego projekt ustawy o utworzeniu Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych. Jakby miał nadzieję, że to może jednak przejdzie. A przecież w środę prezes Adam Glapiński powiedział, że SAFE 0% już nie jest aktualny, bo rząd nie jest nim zainteresowany.

Prezes NBP usiłował wytłumaczyć społeczeństwu (w tym licznym niedouczonym ekonomistom), na czym trik z zyskiem banku centralnego miałby polegać. Nie mamił, ale czy to co mówił było zrozumiałe dla laików (w tym dla licznych niedouczonych polityków)? Być może i mnie zaliczyłby do owego grona niedouczonych, ale spróbuję wyjaśnić o co chodzi.

Jeśli ja mam mieszkanie, które jakiś czas temu kupiłem za 400 000 zł, a teraz jest ono warte 1 mln zł, to nie znaczy, że mam 600 tysięcy zysku, który mógłbym wydać na bieżące potrzeby. Miałbym, gdybym sprzedał, ale wtedy nie miałbym mieszkania. To jest proste i prawdziwe dla gospodarstw domowych, przedsiębiorstw, innych organizacji. Ale nie dla banku centralnego, który jest jedynym źródłem/kreatorem pieniądza gotówkowego w kraju. Bank może sprzedać złoto, uzyskane za to pieniądze (dolary, euro) wpłyną na jego konto i będą stanowić rezerwy walutowe. Suma tych rezerw się nie zmieni, struktura tak – zamiast złota będą waluty. Będzie też zysk, bo złoto podrożało w stosunku do ceny jego zakupu. Ten zysk powinien (podkreślam – powinien) być zamieniony na złotówki (kreacja czyli dodruk pieniądza krajowego) i przekazany do budżetu państwa. To akurat, zgodnie z tym co mówił prezes byłoby lege artis i nie wymaga żadnych zmian ustawowych. I tu tkwi sedno sprawy.

Bo prezydent chce zmiany prawa. Chce by ten hipotetyczny zysk nie wpłynął do budżetu, ale do nowego funduszu. A w tym funduszu prezydent miałby swoich ludzi i mógłby blokować decyzje rządu. Po co? Zgadnijcie. To, że byłoby to naruszenie konstytucyjnego podziału władzy prezydent przemilcza. W sumie – rząd jest zainteresowany zyskiem NBP, ale nie funduszem, a to o nim, a nie o „polskim SAFE” jest projekt ustawy prezydenta.

Prezes Glapiński mówi tak: jeśli ustawa prezydencka będzie uchwalona to ja wykażę zysk, jeśli nie Piotr Dominiak. Rejsy po gospodarce: SAFE 0% – zwodniczy i ulotny urok. Time is money, ale tym razem money is time to zysku i pieniędzy na bezpieczeństwo kraju nie będzie. Prezes może więc zrobić pstryk i „wyczarować” zysk (jak tego królika z poprzedniego mojego felietonu), albo nie pstryknąć i królik zdechnie w cylindrze. Tak to Glapiński pokazał nam – ja tu rządzę, mogę stworzyć 185 mld zł, ale tylko jak będę chciał. W domyśle – jak się zmieni rząd. Pan prezes wielokrotnie podkreślał swoją bezpartyjność. Bardzo wiarygodnie!

Wyobraźmy sobie na chwilę, że udaje się stworzyć fundusz wymyślony przez prezydenta i prezes NBP wykazuje zysk. Kiedy? Najwcześniej po końcu roku. Ile? A któż może dziś przewidzieć ceny złota. Za kilka miesięcy, za kilka lat? To jest ryzyko. A jeśli pieniądze będą kiedyś i nie wiadomo jakie to trudno podpisywać kontrakty na dostawy dla wojska. To zaś jest kluczowe. Jesteśmy już mocno opóźnieni w produkcji i dostawach wszystkiego dla naszej armii.

Czas płynie coraz szybciej. Kupując dziś kupujemy taniej (bo popyt na świecie gwałtownie rośnie), a przede wszystkim stajemy w krótszej kolejce. Tak, im szybciej dostaniemy pieniądze tym więcej czasu sobie kupimy. Na przygotowanie się do ewentualnego konfliktu. Tu właśnie „money is time”.

No i wreszcie zrozummy. Projekt prezydencko-nbpowski nie jest bezkosztowy. Jeden z noblistów z ekonomii powtarzał: „Nie ma darmowych obiadów”. Projektowany fundusz będzie kosztował, będą też kosztować operacje na rezerwach. No i ryzyko inflacji, które może nie jest nadmierne, to jednak nie należy go lekceważyć.

Przede wszystkim jednak nie wiadomo, czy te pieniądze będą, bo skoro ich kreacja zależy od nastroju tego lub kolejnego prezesa NBP to…

Piotr Dominiak

Cotygodniowe komentarze „Rejsy po gospodarce” prof. dr. hab. Piotra Dominiaka, założyciela i pierwszego dziekana Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej ukazywały się na łamach prasy gdańskiej od początku lat 90. Obecnie prof. Dominiak publikuje je na swoim profilu na FB

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 2

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze