Pięcioro ekspertów prawnych – Magda Krzyżanowska-Mierzewska, prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz, dr hab. Marcin Górski, Monika Gąsiorowska i Radosław Tyburski w przytoczonej opinii odnoszą się krytycznie do wypowiedzi Donalda Tuska z 26 października 2025 r. dla brytyjskiego dziennika „Sunday Times”, w której pozytywnie ocenił on radykalny pomysł Reform UK i brytyjskich konserwatystów, że jeśli nie można się porozumieć „w sprawie zmian w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (Konwencja), „całkiem rozsądne” byłoby rozważenie jej opuszczenia”.
W 1989 r. wierzyliśmy w moc sprawczą prawa i niezależnych instytucji. Dlatego obraliśmy kurs na Europę. Czy kwestionowanie praw człowieka, będących podstawowym elementem tego kursu, to naprawdę pomysł tego rządu, wybranego 15 października 2023 r. na fali nadziei na powrót do Europy po czasach PiS?
W wypowiedzi z 26 października 2025 r. dla brytyjskiego dziennika „Sunday Times” premier Donald Tusk pozytywnie ocenił radykalny pomysł przedstawiony przez Reform UK i brytyjskich konserwatystów, mówiąc, że jeśli 46 sygnatariuszy nie może dojść do porozumienia w sprawie zmian w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (Konwencja), „całkiem rozsądne” byłoby rozważenie jej opuszczenia.
Rzecznik rządu pośpieszył wprawdzie z wyjaśnieniem, że rząd nie rozważa zamiaru wypowiedzenia Konwencji. Jednakże wypowiedź premiera wywołała niepokój. Nie chodzi bowiem tylko o tę jedną, co najmniej niezręczną wypowiedź. Widzieć ją należy w kontekście wcześniejszego „listu otwartego”, opublikowanego przez Donalda Tuska i ośmiu premierów państw europejskich 22 maja 2025 r. Czytamy w nim, że
„jako przywódcy uważamy (…) że należy przyjrzeć się, w jaki sposób Europejski Trybunał Praw Człowieka rozwinął swoją interpretację Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Czy w niektórych przypadkach Trybunał zbytnio rozszerzył zakres Konwencji w porównaniu z pierwotnymi intencjami, które za nią stały, zmieniając w ten sposób równowagę między interesami, które powinny być chronione? Uważamy, że rozwój interpretacji Trybunału w niektórych przypadkach ograniczył naszą zdolność do podejmowania decyzji politycznych w naszych własnych demokracjach. Wpłynęło to na to, w jaki sposób my, jako przywódcy, możemy chronić nasze demokratyczne społeczeństwa i nasze narody przed wyzwaniami, przed którymi stoją one w dzisiejszym świecie”.
„Taktyka salami” w sprawie praw człowieka?
Od sporządzenia Konwencji mija w tym roku siedemdziesiąt pięć lat. Weszła w życie w 1953 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) wydał pierwszy wyrok w 1960 r. Sama Konwencja oraz orzeczenia wydawane przez Trybunał, obserwowane zarówno przez rządy, jak i przez opinię publiczną zainteresowaną prawami człowieka, zawsze były przedmiotem dyskusji, nierzadko także krytyki. Nigdy jednak działalność Trybunału w Strasburgu nie spowodowała kroku aż tak poważnego – wystąpienia szefów władzy wykonawczej dziewięciu europejskich państw, którzy pogrozili Trybunałowi palcem i poradzili mu, żeby orzekał inaczej.
Nieznane są polskiej opinii publicznej przyczyny, dla których Donald Tusk zdecydował się przyłączyć do tego wystąpienia. Rzecz nie była wcześniej dyskutowana w Polsce na żadnym publicznym forum – ani rządowym, ani parlamentarnym. List pojawił się deus ex machina. Sekretarz Generalny Rady Europy Alain Berset zareagował nań, pisząc, że
„debata jest zdrowa, ale upolitycznianie Trybunału – nie. W społeczeństwie rządzonym przez prawo żadna władza sądownicza nie powinna podlegać presji politycznej. Instytucje chroniące prawa podstawowe nie mogą ulegać cyklom politycznym. Jeśli tak się stanie, ryzykujemy osłabienie stabilności, którą miały zapewnić. Trybunał nie może być wykorzystywany jako broń – ani przeciwko rządom, ani przez nie same”.
Powstaje pytanie, czy wywiadu premiera dla „Sunday Times” nie należy widzieć jako kolejnego etapu testowania, czy – i na ile – da się systemowo osłabić pozycję Konwencji a szerzej: praw człowieka w Polsce. Taka „taktyka salami” nie może nie budzić zaniepokojenia. Od lat toczą się kolejne rundy negocjacji między państwami – stronami Konwencji, mające na celu reformę systemu Konwencji i usprawnienie działania Trybunału. Od 2023 r. prowadzone są dalsze rozmowy określone mianem „procesu z Reykjavik”. To właśnie w stolicy Islandii państwa-strony Konwencji podjęły decyzję, że dla usprawnienia jej funkcjonowania konieczna jest dalsza refleksja nad jej kształtem i przyszłością. W ramach tej inicjatywy Rzeczpospolita Polska ma lepsze pole do wywierania wpływu na dalsze losy Konwencji niż poprzez nieprzemyślane próby mobilizowania opinii publicznej przeciwko prawom człowieka – przedstawianym jako rzekoma przeszkoda w dbaniu o bezpieczeństwo państwowe i obywatelskie.
Polki i Polacy niezmiennie pokazują, że chcą być częścią Europy i podzielają jej wartości. Polska przystąpiła do Rady Europy w 1991 r., a w 2004 r. do Unii Europejskiej. Europejska Konwencja Praw Człowieka stanowi dla Unii Europejskiej zasadniczy punkt odniesienia przy interpretacji zasad prawa unijnego. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu już dawno uznał prawa w niej zagwarantowane za część ogólnych zasad prawa unijnego. Zatem deklarowanie – jak słusznie czyni rząd – że Polska jest i zamierza pozostać częścią Unii, gdyż taka jest jej racja stanu, połączone z jednoczesnymi próbami podważania wagi Konwencji, jest zarówno wewnętrznie sprzeczne, jak i prawnie nie do obrony.
ETPC przywraca wiarę w rządy prawa
Od trzydziestu dwóch lat, niezależnie od tego, która partia jest u władzy, Polki i Polacy powierzają swoje sprawy Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka. Od 1993 r. składają skargi do Trybunału, jeżeli uważają, że polskie władze publiczne swoim działaniem lub zaniechaniem naruszyły ich prawa gwarantowane przez Konwencję. To ten sąd regularnie przywraca im wiarę w rządy prawa – wtedy, gdy ich własne państwo prawa ma zadyszkę.
ETPC daje Polkom i Polakom nadzieję, że nikt nie będzie pozbawiony wolności w sposób dowolny, bez uzasadnionych podstaw. To za sprawą kolejnych wyroków Trybunału Polska stara się umacniać gwarancje obywateli przed każdym pozbawieniem wolności bez wystarczających powodów. ETPC przywraca im wiarę w to, że mają prawo do sądu w rozsądnym terminie. Od 2004 r. to dzięki ETPC mogą skarżyć się do sądów krajowych na przewlekłość postępowań sądowych i otrzymać za to odszkodowanie.
ETPC stoi na straży prawa do informacji. Niedawno orzekł, że stowarzyszenie zajmujące się monitorowaniem działań instytucji publicznych powinno mieć prawo wglądu do terminarza spotkań osób zasiadających w Trybunale Konstytucyjnym, aby ustalić, czy i kiedy spotykały się one z politykami.
Trybunał dał też impuls do tego, aby roszczenia o odszkodowanie od państwa za mienie zabużańskie zostały – po latach bezczynności władz w tej sprawie – urealnione, a odszkodowanie wypłacane w realnym pieniądzu. ETPC przypomina, że Polacy mają prawo do rzetelnego ustalenia okoliczności śmierci swoich bliskich i ukarania winnych, jeżeli śmierć nastąpiła z rąk osób trzecich – niezależnie od tego, czy doszło do niej na skutek działania funkcjonariuszy władzy publicznej, czy w innych okolicznościach.
Trybunał stoi na straży prawa do życia rodzinnego. Tam, gdzie zawodzi sąd rodzinny, ETPC bada, czy państwo zapewniło podsądnym dostateczne środki do tego, by mogli zadbać o trwałość relacji rodzinnych. Staje po stronie prawa do wolności słowa – to dzięki standardom konwencyjnym w Polsce zmniejszyło się ryzyko skazania na karę pozbawienia wolności za zniesławienie.
Wreszcie to ETPC, po 2018 r., przypomniał, że sędzia nie może być zależny od grymasów władzy wykonawczej, a obywatele mają prawo do rzetelnego procesu przed sądem niezawisłym, bezstronnym, sprawnym i ustanowionym przez prawo.
W demokratycznym państwie zawsze jest możliwe – i konieczne – wyważenie między różnego rodzaju interesami, zarówno w sferze stanowienia prawa, jak i później – w praktyce jego stosowania. Nakaz szukania przez władze państwowe, w każdej indywidualnej sprawie, rzetelnej równowagi między prawami jednostki a innymi godnymi ochrony dobrami, takimi jak bezpieczeństwo, stanowi naczelną zasadę Konwencji.
Konwencja nie jest narzędziem, które nie nadąża za współczesnością. Przeciwnie – jest aktem, który pokazuje, że pewne wartości są niezmienne. Przypomina, że prawa człowieka nie są konkursem piękności, w którym to władza łaskawie decyduje o tym, komu pozwoli się nimi cieszyć, a kto nie podoba jej się na tyle, by na nie zasłużyć. Przysługują one bowiem wszystkim ludziom, a ich podstawą jest godność ludzka.
Kultura praw człowieka jest w Polsce krucha, a lata rządów PiS-u rozbiły ją w pył. W interesie obywateli jest, żeby na nią chuchać i dmuchać. Silne reakcje na wypowiedź premiera są dobrą wskazówką tego, jak dalece była ona niestosowna i w jak czułe struny uderzyła w kraju, w którym, jak czasem mawiają gorzko prawnicy – „prawa człowieka się nie przyjęły” i jak bardzo są ciągle zależne od widzimisię władzy.
Na szczęście Konwencja nie jest dla polityków, tylko dla społeczeństw, którzy chcą wierzyć w jej wartości. Wierzymy w to, że Polki i Polacy dalej będą chcieli ufać i powierzać swoje sprawy ETPC. Zaufanie buduje się latami, niszczy w sekundę i odzyskuje całą wieczność. Wypowiedzi premiera niestety nie budują zaufania ani do prawa, ani do przewidywalności działań władz publicznych.
Polityka musi dostosowywać się do prawa
Na koniec musimy postawić fundamentalne pytanie, wywołane przez niepokojące wypowiedzi premiera: gdzie w projekcie politycznym Koalicji Obywatelskiej jest jeszcze miejsce dla Europy i wielkiego „TAK” pokolenia naszych rodziców, dziadków oraz naszych marzeń i aspiracji o pokojowym kontynencie, którego częścią jest Polska? Marzeń i aspiracji, które przez osiem ciemnych lat PiS, cierpiały tak samo jak poniżana i naruszana Konstytucja?
Gdy premier rzuca myśl o możliwym wypowiedzeniu Konwencji czy powtarza slogany o sędziach strasburskich rzekomo uzurpujących sobie nowe kompetencje, chcemy mu przypomnieć, że państwa europejskie kiedyś rozstrzygały spory w drodze krwawych konfliktów. Od samego początku siłą i ambicją Konwencji miało być oparcie się na prawie i instytucjach, które wiążą wszystkich.
Dlatego po 1945 r. standardy europejskiej kultury i praktyki konstytucyjnej kształtowała tradycja liberalna, zakładająca prymat prawa nad polityką. Pomne tragicznych doświadczeń z przeszłości, gdy wola większości stawała się narzędziem opresji i prowadziła do niewyobrażalnego bezprawia i zbrodni popełnianych w imię „większościowego prawa”, państwa europejskie były gotowe zrezygnować z części swojej suwerenności na rzecz niezależnej wspólnoty i silnych instytucji ponadnarodowych. Każdorazowo wyłoniona większość musiała przestrzegać pewnych podstawowych reguł gry, które znajdowały się poza dowolnością zmiany, bo „wygraliśmy wybory”. Władza polityczna miała być jednak ograniczona nie tylko od wewnątrz (instytucje, procedury, sądy), lecz także od zewnątrz (struktury europejskie), aby zapewnić, że polityczny wybór na poziomie krajowym nigdy więcej nie doprowadził do autorytaryzmu.
Pamiętając o tragicznej przeszłości i okrucieństwach, które jedni Europejczycy nieśli innym w imię wyjątkowości własnego państwa i historii, podstawą powojennego ładu europejskiego uczyniono zasadę że to polityka musi dopasowywać się do prawa, a nigdy już na odwrót. W tym sensie wypowiedzi premiera Tuska to nie tylko niefortunny lapsus, ale faktycznie zaprzeczenie jednej z podstawowych zasad tego ładu: „nigdy więcej”. Z pewnością od premiera z Gdańska można oczekiwać zrozumienia głębokiej i bolesnej symboliki tych dwóch słów.
W 1989 r. w Polsce podobnie wierzyliśmy w moc sprawczą prawa i niezależnych instytucji, które miały stanowić jasne zerwanie z okresem fasadowych instytucji i papierowej konstytucji. Dlatego obraliśmy kurs na Europę. Czy kwestionowanie praw człowieka, będących podstawowym elementem tego kursu, to naprawdę pomysł tego rządu, wybranego 15 października 2023 r. na fali nadziei na powrót do Europy po czasach PiS?
Wolimy dmuchać na zimne, niż biernie oczekiwać na powrót do kultury stosowania prawa, w której władza zawsze ma rację, sądy potulnie słuchają pouczeń i instrukcji ze strony władzy wykonawczej, a „jednostka zerem, jednostka bzdurą”. Demokracja i prawa człowieka nie obronią się same.
Magda Krzyżanowska-Mierzewska – radca prawna, prawniczka w Kancelarii ETPC w latach 1993-2018
Prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz – Kierownik Katedry Prawa Europejskiego WPIA Uniwersytetu Gdańskiego, 2025 Distinguished Visiting Professor, Uniwersytet w Hamburgu
dr hab. Marcin Górski – profesor Uniwersytetu Łódzkiego, kierownik Katedry Europejskiego Prawa Konstytucyjnego, członek Centrum Badań nad Prawem Migracyjnym PAN
Monika Gąsiorowska – adwokatka, pełnomocniczka w postępowaniach przed ETPC
Radosław Tyburski – radca prawny, pełnomocnik w postępowaniach przed ETPC
Równocześnie opinię ekspertów publikuje Gazeta Wyborcza