Rzadko zdarza się, żeby głowa państwa wypowiedziała zdanie tak przewrotne, że aż trudno uwierzyć, iż padło w przestrzeni publicznej. A jednak – Karol Nawrocki, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, oświadczył: „Bardzo groźne jest domaganie się dzisiaj w sensie publicznym reparacji od Rosji. Oznaczałoby to, że Rosję traktujemy jako normalne państwo. To by był policzek dla Berlina.”
Przewrotność tej logiki jest porażająca. Prezydent kraju, który w teorii powinien stać na straży interesu państwa i pamięci historycznej, mówi wprost: nie wolno upominać się o sprawiedliwość wobec Rosji, bo… obraziłoby to Niemcy!
Rozłóżmy to na części: Rosja morduje, deportuje, okupuje, od wieków narusza granice naszego państwa, a także dziś prowadzi wojnę na Ukrainie. Zgodnie z elementarną logiką i podstawową sprawiedliwością moralną – powinniśmy domagać się od niej reparacji za krzywdy wyrządzone Polsce. Tymczasem prezydent Nawrocki woli kalkulować politycznie: Niemcy – celne uderzenie, Moskwa – temat niewygodny, więc lepiej „nie normalizować” Rosji, żeby nie drażnić Berlina. To już nie jest absurd, to groteska na skalę państwową.
Historia Polski w XX wieku jest jednoznaczna: byliśmy ofiarami dwóch totalitarnych machin – niemieckiej i sowieckiej. Z Niemcami można się rozliczać w majestacie prawa i w imię sprawiedliwości historycznej. Ale z Rosją? Wypada milczeć, bo wtedy „traktujemy ją jak normalne państwo”. Normalne państwo? Normalne państwo morduje, okupuje, terroryzuje sąsiadów, a prezydent twierdzi, że należy z tym czekać, żeby nie urażać Berlina…

Czy ktoś jeszcze w tym widzi logikę? Bo ja widzę jedynie instrumentalizację historii. Historia staje się pałką, którą można uderzyć w jednego agresora, a drugiego przemilczeć. Polska pamięć narodowa, zamiast służyć edukacji i sprawiedliwości, staje się narzędziem polityki bieżącej – i to polityki wyraźnie niepolskiej w duchu, jeśli priorytetem staje się nie moralne prawo, lecz dyplomatyczny komfort Niemiec. Prezydent Nawrocki nie tylko nagina fakty historyczne. On wprost pokazuje, że historia w jego ujęciu jest elastyczna, służy bieżącej grze politycznej, a ofiary zostają w niej tylko tłem. Katyń, deportacje, gułagi, pół wieku sowieckiego zniewolenia – wszystko to w jego logice nie wystarcza, by domagać się reparacji wobec Rosji. Ale Berlin? Ten musi być chroniony przed „policzkiem”.
Takie słowa, wypowiedziane przez prezydenta RP, nie są już tylko paradoksem. One kompromitują powagę państwa. Bo jeśli ktoś uznaje, że sprawiedliwość wobec agresora byłaby obrazą dla sąsiada, to świat patrzy na Polskę i pyta: czy naprawdę traktujemy historię poważnie, czy jest ona tylko narzędziem do uprawiania polityki bieżącej?
Prawdziwym policzkiem dla Polski i jej obywateli nie jest więc żądanie reparacji od Rosji. Prawdziwym policzkiem jest ta logika, wymierzona w ofiary historii i w zdrowy rozsądek. A co gorsza – wypowiedziana przez kogoś, kto stoi na czele państwa. Bo w świecie prezydenta Nawrockiego moralność i historia ustępują miejsca groteskowej kalkulacji: Niemcy – walczymy, Rosja – milczymy. I tak oto powstaje nowa definicja państwowej powagi: nie prawda i sprawiedliwość, lecz dyplomatyczny komfort Berlina.
Ale reparacje niech Berlin płaci…
Leszek Melonik Myczka
Autor opublikował wcześniej ten komentarz na swoim profilu FB
Zdjęcie: Pierwsza strona notatki szefa NKWD Ławrentina Berii do Józefa Stalina z propozycją wymordowania polskich jeńców z marca 1940 roku z podpisami: Stalina, Woroszyłowa, Mołotowa, i Mikojana. Kolorowy skan z oryginalnego dokumentu.