Kończą się obchody rocznicy – już czterdziestej piątej – w tradycyjnie od lat schizofrenicznym rozdwojeniu („oni stoją tam, gdzie ZOMO”) na część organizowaną przez Europejskie Centrum Solidarności, z udziałem żyjących sygnatariuszy Porozumień Gdańskich, i część organizowaną przez NSZZ „Solidarność” z udziałem dawniej Lecha i Jarosława Kaczyńskich („my jesteśmy tu, gdzie wtedy”) i środowisk prawicowych, pisowskich. Przypomniały mi one napisany przed 17 laty, przy okazji innej rocznicy, mój własny felieton o polityce historycznej braci Kaczyńskich, opublikowany w nieistniejącym już internetowym magazynie publicystyczny „Kontrateksty”, który pozwalam sobie Czytelnikom „Monitora” ku rozrywce i refleksji udostępnić:
O prawdzie historycznej i prawdziwych dla historii zasługach
| Felieton | 2008-06-05
Minęła właśnie 19 rocznica wyborów, które tak radykalnie odmieniły bieg rzeczy w Polsce. W jeden dzień zniknęła PeeReL i narodziła się 3 Rzeczpospolita. Mniejsza zresztą o numerację, ważne, że wiem już, kto miał największe dla tej przemiany zasługi.
Obserwując dziś to co się wyrabia w tzw. polityce historycznej oraz słuchając oświadczeń polityków z jednego tylko środowiska, odnoszących się choćby do roli Lecha Wałęsy w procesie przemian, już wiem, że prawdziwymi sprawcami upadku komunizmu w Polsce, upadku Muru Berlińskiego oraz rozpadu Związku Radzieckiego są dwaj niepozorni bliźniacy: Jarosław i Lech Kaczyńscy.
To oni wszak, w niewidoczny dla obserwatorów, także z SB, sposób sterowali działaniami najpierw ruchu studenckiego w 1968 roku. Że nawet nie brali do ręki ulotek o strajku? No, nie brali. Jakby wzięli, to SB od razu by ich mogła namierzyć. I z przyszłej rewolucji Solidarności oraz z Okrągłego Stołu byłyby nici. Lepiej było więc udawać desinteressement i w ten sposób walnie przyłożyć ręki do historycznych wydarzeń.
Dziwię się tylko, czemu nie było widać tej ich ręki w Wydarzeniach Grudniowych. Mogli przecież sterować buntem na Wybrzeżu zdalnie z warszawskiego Żoliborza. Ale może jestem niedoinformowany.
Komitet Obrony Robotników to też chyba podobna historia: bez tajnej współpracy Jarosława, a później Lecha K. do niczego by ta jawna organizacja nie doszła. Zastanawia mnie, czemu nie chcieli bracia (właściwie pisać trzeba, ze względu na ten historyczny wymiar: Bracia) równolegle wpływać na rozwój ROPCiO? Ideologiczne różnice przecież, jak widać z dzisiejszej perspektywy, nie miały dla obu Braci większego znaczenia. Po prawdzie to oni też mogliby stać za utworzoną wkrótce Konfederacją Polski Niepodległej. Leszek Moczulski też mógłby być ich marionetką. Choć tu, zważywszy obrzydzenie obu braci do (niektórych tylko, nie do wszystkich in gremio, co się okaże znacznie później) TW, można rozumieć rezerwę wobec tej partii.
Nie wiem, czy także bracia K. nie organizowali przypadkiem TKN, albo WZZ, a może nawet PPN. Kto wie, ich niezdrowa fascynacja warszawskim salonem z jednej strony, którą w przyszłości będą skrywać pod płaszczykiem walki ze środowiskiem Adama Michnika, a szczególnie z prof. Władysławem Bartoszewskim, a z drugiej – skłonność do manipulowania faktami, w które mógłby wierzyć ciemny lud związkowy, każą podejrzewać, że coś może być na rzeczy. Chwalić trzeba tę umiejętność konspiracji, która tak przyda się później, w latach stanu wojennego.
Także niewątpliwa jest sprawcza rola bliźniaków w strajkach na Wybrzeżu w 1980 roku. Wskazują na to wąsy Lecha. Lecha K. i Lecha W. Te wąsy to znak i świadectwo. Oczywiście, prawdziwsze były wąsy K. Bo wąsy W. miały skazę niejakiego „Bolka”, który w latach niepodległej już Polski stanie się środkiem przywracania właściwego miejsca temu męskiemu atrybutowi Przewodniczącego NSZZ Solidarności. Dzisiejszy prezydent Lech Kaczyński, nieustraszony przywódca narodu, bez wahania piętnuje podejrzaną przeszłość Lecha Wałęsy. Trzeba tu zauważyć, że zaczął to czynić mniej wtedy, kiedy już zgolił wąsy. Czyni to w słusznym interesie historii naszego kraju, który musi zapamiętać, że zasługi historyczne są po stronie obecnego lokatora Pałacu Namiestnikowskiego oraz jego brata, a nie jakiegoś uzurpatora.
W ogóle działalność obecnego prezydenta i jego brata – bliźniaka koncentruje się na przywracaniu właściwych proporcji.
Jak było przy Okrągłym Stole? Kto nim kręcił naprawdę? Przecież tzw. Strona opozycyjna była zblatowana ze stroną rządową, nie mówiąc o przedstawicielach Kościoła, który był jak werniks, kryjący zło i narodową zdradę. Na szczęście Stołem kręcili na pewno obaj K., tyle że w prawdziwej znów konspiracji.
Nie rozumiem, dlaczego Bracia nie podejmują kwestii Pokojowej Nagrody Nobla, którą Lech W. otrzymał przed dwudziestu pięciu laty. Z całą pewnością otrzymał ją za cudze zasługi. Tymczasem odpowiedź jest dziecinnie prosta: oni chcą skromnie przemilczeć swoją rolę w przekonaniu Komitetu Noblowskiego do kandydatury „Bolka”, którego kukłę za 10 lat Jarosław z kolegami spali pod Belwederem, przywracając w ten prosty sposób pamięć o swoich prawdziwych dla historii zasługach.
Wracając do 1989 roku i 4 czerwca: to oni, to Bracia właśnie wygrali te Wybory Czerwcowe, i oni to tworzyli rząd koalicyjny „Solidarności”, ZSL i SD. A prawdziwym premierem został Jarosław Kaczyński, choć przyjął wtedy pseudonim Tadeusz Mazowiecki, o czym wiedza tylko najbardziej wtajemniczeni, to jest „ja i mój brat”..
Potem obaj bliźniacy znów szczelnie otoczyli Lecha W. i odtąd oni zza jego pleców rządzili Polską. Niesłusznie wygnani z Kancelarii Prezydenta, schronili się za szafą pułkownika Lesiaka i stamtąd wciąż pociągali za sznurki.
Trwa to do dzisiaj, choć niektórzy sądzą, że demokratycznie wybrane parlamenty samodzielnie wyłaniają koalicyjne gabinety, z reguły bez braci, a nawet z udziałem ich wrogów. Nic bardziej błędnego. To na pozór szalone pomysły Jarosława i subtelne wystąpienia („świerzbi mnie język” – mawia czasem) Lecha stoją za kolejnymi zwrotami w polskiej polityce.
Prawdziwe zasługi dla historii przechowane zostaną w pamięci pokoleń, uzurpator Lech Wałęsa, niedouk Władysław Bartoszewski, kryptokomunista Adam Michnik, socjalista Jacek Kuroń i ten liberalny błazen i leń Donald Tusk odejdą w zapomnienie, pokryje ich kurz niepamięci, a na kartach podręczników błyszczeć będą Wielki Strateg i Wielki Prezydent.
Przywrócone zostaną prawdziwe i właściwe proporcje…
Piotr Rachtan
Zdjęcie: Autor: Wojciech Milewski; źródło: Wikimedia Commons