Ewa Łętowska: Opinie Komisji Weneckiej nie są winne naszym wewnętrznym sporom i nie zasługują na czarny PR, tylko na uwagę

4
(1)

Nowy minister sprawiedliwości podjął decyzję o „wycofaniu z trybu konsultacyjnego” projektu ustawy sanacyjnej, przygotowanej kilka miesięcy temu w Ministerstwie Sprawiedliwości. To wywołuje komentarze jakoby akurat to posunięcie miało decydujący wpływ na przyspieszenie oczekiwanego przywracania praworządności i sanacji wymiaru sprawiedliwości. I wszystko z sugestią, jakoby Komisja Wenecka hamowała bieg spraw w Polsce.

Otóż tak nie jest. Czarny PR dotyczący znaczenia opinii Komisji jest dla mnie niezrozumiały i kieruje uwagę komentariatu na złe tropy.

I kreuje kolejny raz błędne oczekiwania.

Zatem wyjaśnienie:

  1. Opinie KW są tylko opiniami. Komisja Wenecka określała tylko warunki brzegowe sanacji i wykluczała nieproporcjonalny brak procedury sanacyjnej.
  2. To, co się dzieje w naszym ustawodawstwie – zależy tylko od stanowiska władz krajowych. I oczywiście projekt ustawy sanującej spokojnie mógł po jej przygotowaniu trafić w nasze tryby legislacyjne – i kilka miesięcy temu, i teraz. Inna rzecz – co by się z nim w takim wypadku mogło stać. W każdym razie „tryb konsultacyjny” tu nie winien.
  3. Nigdy opinie KW nie stawiały sprawy tak, że zalecały prowadzenie indywidualnego rozliczania sędziów, których status wymagał sanacji. Wymagały tylko zapewnienia im uczciwej (sądowej) procedury odwoławczej od ewentualnych decyzji ich dotykających.
  4. Nigdy opinie KW nie sprzeciwiały się propozycji – kluczowej dla obecnego ministerialnego projektu sanacji – rozwiązania sprawy poprzez powrót sędziów wadliwie awansujących – na dawne stanowiska.
  5. Nie wykluczało to też ewentualnej dalszej – już na drodze postępowań dyscyplinarnych – oceny indywidualnej tych, których zachowania byłyby nie do pogodzenia ze standardem konstytucyjnego sędziego.

Tryb konsultacyjny był pomocny jako argument w sporach wewnętrznych: nie zapominajmy, że projekt ministerialny był krytykowany z dwóch stron, i to za coś, czego w nim nie było:

  • środowisko zgrupowane wokół Iustitii krytykowało go za nie dość radykalną rozprawę z „neo” – projekt tę kwestię załatwiał tylko na odcinku powrotu na dawne stanowisko, z zachowaniem poprzez delegację obecnego miejsca orzekania;
  • środowisko ”neo” – krytykowało za rzekome „wyrzucenie” 3000 osób z zawodu.

Oba zarzuty były nieprawdziwe. Projekt ministerialny umożliwiał

  • odzyskanie przez środowisko „neo” statusu sędziów konstytucyjnych,
  • uzyskanie „od zaraz” zaprzestania „produkcji” wyroków, które – jako wydane przez źle obsadzony sąd – nie dawały stronom gwarancji „porządnej” praworządności.

Opinie Komisji Weneckiej nie są winne naszym wewnętrznym sporom, a ich sensowne oceny – nie zasługują na czarny PR, tylko na uwagę.

Ewa Łętowska

Autorka opublikowała wcześniej tę opinię na swoim profilu FB

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 4 / 5. Vote count: 1

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów