R. Suszek: Antyfaszysta znaczy ,,kurwa” albo zawsze mogli, więc zawsze bili, tylko my patrzyliśmy w drugą stronę

1 marca 2018 – policjanci skuwają Obywatela RP. Foto: Agata Kubis/OKO.press, Źródło: FB OKO.press

Od Redakcji: Rzadko sięgamy do Facebooka, jednak tym razem skłania do tego brutalne zachowanie policji, z determinacją ochraniającej maszerujących z pochodniami epigonów faszyzmu. Dr Rafał Suszek opisał na swoim profilu, jak został potraktowany. Mili młodzieńcy spod znaku brunatnej falangi, skandujący pokojowe hasło „śmierć wrogom ojczyzny” mogli bezpiecznie  dokończyć swój przemarsz, gdyż według władz miasta (H. Gronkiewicz-Waltz w TOK FM), nie zagrażali bezpieczeństwu publicznemu. należy z tego wnosić, że dr Rafał Suszek samą swoją obecnością – zagrażał. Oto jego relacja:

Wczoraj w Warszawie – wspaniali ludzie i rozumne upamiętnienie ofiar ,,żołnierzy wyklętych”, ale też ofiar MITU ,,żołnierzy wyklętych”. Wybrzmiało tym mocniej, że działo się na tle Marszu Żołnierzy Wyklętych organizowanego przez ugrupowania ultranacjonalistyczne i neofaszystowskie: ONR i MW. Wszystko rzetelnie opisane i udokumentowane (…)

Po upamiętnieniu grupa antyfaszystów w zdrowej reakcji na obecność symboliki faszystowskiej – a taką JEST falanga – w przestrzeni publicznej i w takiejże reakcji na kłamstwo i przemilczenie historyczne, na jakich pobudowany jest mit ,,wyklętych”, rusza do blokady marszu nacjonalistów i neofaszystów. Piękni, dzielni ludzie – to honor być z nimi tam, gdzie robią ważne rzeczy. Jest wśród nich mój student z Wydziału Fizyki UW, z którym spędzę pół nocy w komisariacie – połączyły nas cele

Byłem w szpicy. Gleba. Trzech na mnie. Ręce skute na plecach. Niosą na dźwigniach na barki do radiowozu, wrzucają brutalnie do środka, nie bacząc na kajdanki na plecach, sadzają przemocą na siedzeniu. To norma, do której przywykliśmy po długich miesiącach konfrontacji z bezrozumną przemocą służb mundurowych (nierzadko zabezpieczających imprezy neofaszystowskie), która nie jest siłą, w odpowiedzi na naszą siłę, która nie jest przemocą.

Potem zaczyna się novum… Słyszę ,,Siadaj, kurwo!” i dostaję co najmniej trzy ciosy pięścią w twarz, co najmniej dwa od funkcjonariusza, którego nazwisko znam i którego pospolity bandytyzm opisałem w protokole późniejszego zatrzymania. Nie bronię się, nie mam jak – ręce mam skute na plecach. Funkcjonariusz zrywa mi z głowy czapkę i balaklawę (jest ok. -15 st. C., a temperatura odczuwalna – zwłaszcza po długim marszu i demonstracji stacjonarnej na ul. Rakowieckiej – to jakieś -18 st. C.), potem przenoszą mnie – znów na dźwigniach – do drugiej suki i odwożą na komisariat.

Biją ze znawstwem. Mam stłuczoną przegrodę, ale w ciągu długiej nocy na komisariacie nie występują wybroczyny. Tylko trochę krwi z nosa. I ból. Ale to nie ból nosa, to ból kręgosłupa, na którym posadowiona jest moja godność człowieka i obywatela, na którym posadowiona jest moja kulturowa tożsamość. Tego bólu wam nie zapomnę.

I świadomość: To NIE jest kwestia polityki, którą łatwo – zbyt łatwo – wpleść w tę narrację, nie do końca bez racji – wszak skala instytucjonalnego – ze strony organów państwa i administracji – wsparcia dla nacjonalizmu i neofaszyzmu jest bezprecedensowa (w historii powojennej). To kwestia czysto obyczajowa, cywilizacyjna. To ani zaczęło, ani też skończy się z obecną władzą, podłą i głupią w każdym, także tym wymiarze. Tu, między nami zawsze było żyzne podglebie dla faszyzmu i nacjonalizmu integralnego, karmionego mitem. I na tym podglebiu kwitła przemoc wobec antyfaszystów – przedwojennych ugrupowań lewicowych i żydowskich głównie, a po wojnie – ugrupowań anarchistycznych i młodolewicowych, tudzież wrażliwych na przemoc subkultur młodzieżowych politycznie niezakonotowanych. Dzisiaj dołączamy do nich my. Ja wczoraj przeszedłem swój chrzest – bo być antyfaszystą to być bezkarnie lżonym i bitym w majestacie prawa. Ból, którego źródłem jest zrozumienie losu moich starszych-młodszych koleżanek i kolegów Antifa – losu przez długie lata lekceważonego i marginalizowanego, fałszywie opowiadanego jako faszyzm à rebours – jest silniejszy niż ból stłuczonej przegrody w nosie – ostatecznie ja tę przegrodę mam w nosie Ten ból świadomości, że oto antyfaszysta znaczy ,,kurwa”, to mój prawdziwy bojowy chrzest. Ta ,,kurwa” jest jak pierwsza sprawność na moim ramieniu, niosę ją dumnie w następne zwarcie. Będą lżyć, będą bić, ale ich podłość nie sięgnie tam, gdzie jest moja godność, wrażliwość i odpowiedzialność obywatelska, gdzie jest moja świadomość i tożsamość. Dzisiaj mogę śmiało zadeklarować, z głęboką satysfakcją:

Je suis Antifa.

A Ty?

P.S. Dziękuję Przyjaciołom za wsparcie podczas długich godzin w komisariacie: od 19:30 do 4 nad ranem. To wsparcie jest wyryte w mej świadomości niczym w kamieniu.

P.S.’ Te długie godziny w komisariacie, bez kontaktu z adwokatem mimo powtarzanych żądań jego umożliwienia, to nie bez kozery. Funkcjonariusze stawiają fortecę: kilku pracuje nad notatką służbową tego, który bił, na nogach cały komisariat przy ul. Malczewskiego. Szyją mi 226 kk i 288 kk.

*dr Rafał Suszek, adiunkt w Katedrze Metod Matematycznych Fizyki, Wydział Fizyki, Uniwersytet Warszawski

Ocena Czytelników
[Razem: 2 Średnio: 5]
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Możesz komentować z użyciem konta WordPress.com, Twittera, Facebooka, lub Google+.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o