Stanisław Zabłocki wspomina prof. Wojciecha Łączkowskiego, członka i Przewodniczącego PKW, sędziego Trybunału Konstytucyjnego – zmarł 30 grudnia 2023 r.

5
(2)

0

W noworoczne przedpołudnie dotarła do mnie bardzo smutna wiadomość. W przedostatni dzień starego roku zmarł pan profesor Wojciech Łączkowski – jeden z najprzyzwoitszych ludzi, jakich spotkałem w życiu.

Poznałem Go przed ponad trzydziestu laty, gdy 5 lipca 1991 roku, zarządzeniem ówczesnego Prezydenta RP Lecha Wałęsy zostaliśmy w tym samym dniu powołani w skład Państwowej Komisji Wyborczej. Odbyłem z Wojtkiem niejeden wielogodzinny dyżur w trakcie kolejnych akcji wyborczych. Szczególnie dyżury nocne, gdy w ciszy gmachu przy ulicy Wiejskiej czekaliśmy na spływające wiadomości, sprzyjały rozmowom o prawie, o budowanej w naszym państwie demokracji, generalnie o trudach życia. Czerpałem z tych rozmów pełnymi garściami. Korzystałem z Jego doświadczenia, mądrości i prawości. Pomimo tego, że dzieliła nas spora różnica wieku, zaszczycił mnie Swoją przyjaźnią. Były w trakcie tych wspólnych lat pracy w PKW chwile bardzo trudne, w których zastanawialiśmy się wspólnie z Wojtkiem, czy powinniśmy nadal pozostawać jej członkami. Jego postawa była dla mnie wsparciem i drogowskazem.
Być może przyjdzie kiedyś czas, gdy zdobędę się na szersze opisanie tych wydarzeń. Dziś przypomnę jedynie Jego – jakże aktualne także i dziś – słowa, które, pod wpływem jednego z trudnych doświadczeń, poświęcił zagadnieniu ewentualnego wprowadzenia do prawa wyborczego kryteriów moralnych dla osób ubiegających się o wysokie stanowiska publiczne z wyboru. W artykule „Prawo wyborcze a reguła większości” pisał:
„Chodzi tu o cechy, które powinny charakteryzować kandydatów ubiegających się o wybór. Doświadczenie uczy, że niewystarczające są pod tym względem wymogi dotyczące jedynie np. wieku, obywatelstwa, praw publicznych, czy wyborczych lub ubezwłasnowolnienia. Ograniczenie wymagań prawnych jedynie do zakresu tych spraw, pozwala kandydować, a nawet wygrywać wybory osobom mającym cechy charakteru dyskwalifikujące je jako osoby publiczne. Nie do końca przekonuje twierdzenie, że cechy te nie są dla kandydata przeszkodą, jeśli taka jest wola wyborców. Słabość tego argumentu wynika z dwóch powodów. Po pierwsze, wyborcy na ogół nie wiedzą wiele o wadach swoich kandydatów. Dotyczy to zwłaszcza wyborów parlamentarnych i prezydenckich, w których bliższe poznanie kandydata jest niemożliwe lub co najwyżej ogranicza się do powierzonych spotkań na wiecach przedwyborczych. Natomiast podkreślenie tych wad przez przeciwników politycznych jest najczęściej mało skuteczne, gdyż traktowane jest jako naturalna retoryka polityczna. Po drugie, we współczesnych kampaniach wyborczych wykorzystywane są na ogół nowoczesne metody socjotechniczne, pozwalające albo ukryć kompromitujące cechy kandydata, albo nawet przedstawić je jako jego zalety. Nie zorientowany, przeciętny wyborca jest najczęściej bezradny i zagubiony wobec tych metod. Są to argumenty przemawiające za potrzebą wprowadzenia do prawa wyborczego dodatkowych kryteriów, którym powinni odpowiadać ubiegający się o stanowiska publiczne w wyborach powszechnych. Wymaga tego interes państwa, dobro wspólne i tym samym dobro poszczególnych obywateli”.
Cechy charakteru Wojtka sprawiały, że cieszył się On olbrzymim szacunkiem, ale także i sympatią również ze strony tych współpracowników, którzy ideowo pozostawali na pozycjach zdecydowanie odmiennych. Sądzę, że w znakomity sposób może przybliżyć sylwetkę Wojtka historia, która zabrzmi jak zabawna anegdota, ale za której autentyczność ręczę swoim imieniem. Gdy zakończyła się kadencja Wojtka jako sędziego Trybunału Konstytucyjnego, jednocześnie zakończył też – takie były bowiem uwarunkowania prawne – pracę w Państwowej Komisji Wyborczej. Niedługo potem, jako znakomity znawca prawa finansowego, został jednak wybrany przez Senat RP na członka Rady Polityki Pieniężnej. Gdy podczas jakiegoś spotkania, nadal bowiem utrzymywaliśmy kontakt, spytałem Go o porównanie pracy w PKW i RPP, Wojtek opowiedział mi o specyfice działalności w tej drugiej instytucji, dodając na koniec z tym swoim delikatnym uśmiechem: „ale wiesz, Staszku, ja tam zarabiam olbrzymie pieniądze. Naprawdę za dużo tam zarabiam i głupio się z tym czuję”. A potem dowiedziałem się, że część z otrzymywanych poborów Wojtek systematycznie przeznaczał na cele charytatywne.
Gdy przed dwudziestu laty, w 2003 roku, wydawana była księga pamiątkowa w 70 rocznicę urodzin Wojtka i zaproszony zostałem do grona autorów, nie miałem najmniejszych problemów z wyborem tematu artykułu. Wiedziałem, że musi on w części choćby nawiązywać do zagadnień, w których rozmowy z Jubilatem były mi przewodnikiem. Dlatego też poświęcony on był sprawiedliwości proceduralnej w zestawieniu ze współczesnymi trendami zwalczania przestępczości. A tytuł całej księgi także był nieprzypadkowy – „Prawość i godność”.
W październiku Wojtek skończył 90 lat. Pomimo sędziwego wieku był w dobrej formie. W przeddzień Wigilii złożyliśmy sobie telefoniczne życzenia świąteczne. Noworocznych już nie zdążyliśmy.
Wieczne odpoczywanie znakomitemu prawnikowi i Prawemu Człowiekowi, racz dać, Panie…

Stanisław Zabłocki

Wspomnienie Stanisław Zabłocki, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku opublikował na swoim profilu FB
Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 2

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments