Jerzy Adam Stępień: Weto? Władza leży znowu na ulicy

3
(2)

Kiedy prezydent Duda „ułaskawił” Kamińskiego i jednocześnie odmówił zaprzysiężenia trzech prawidłowo wybranych sędziów TK, a premier ówczesnego rządu wstrzymała ogłoszenie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, było jasne, że w tym momencie runęła cała pracowicie wznoszona od 1989 r. konstrukcja państwa prawa, a rządzący postawili się ponad prawem. To nie był początek destrukcji, ale jej koniec.

Od tego momentu wszyscy już tylko na oślep poruszają się po tym rumowisku. Jeszcze od czasu do czasu runie na ziemię jakiś sterczący, czy zwisający fragment dawnej budowli, wywołując nieco hałasu i wzniecając trochę pyłu, ale to nie jest już nawet wyburzanie tego, co było. Runęło wszystko.

Ludzie, jak to ludzie – potrafią się urządzić nawet w najgorszych warunkach, jedni lepiej, drudzy gorzej – ci pierwsi nawet się cieszą, że jest im chwilowo lepiej niż tym drugim i tak jakoś egzystujemy. Na to teraz nałożyła się zaraza.

Unia dała się w 2005 r. oszukać. Byli przekonani, że te wszystkie instytucje, których powołanie było konieczne w myśl wymagań traktatowych, istnieją i są ugruntowane. W dużej części istniały na papierze. Świadomość tego czym jest trójpodział władzy, niezależność sądownictwa, sądownictwo konstytucyjne, służba cywilna, niezależne media okazała się być społecznie żadna. Ostatnio okazało się, że tylko 42% Polaków wie, że płaci VAT. Skąd ludzie mają więc wiedzieć, że 500+ pochodzi co najmniej w połowie właśnie z tego podatku. Przecież nikt im tego w szkole nie wytłumaczył. Skąd mają wiedzieć, po co jest niezawisły sędzia, jeśli godzinę prawa wprowadzoną w Kongresówce pod koniec XIX w. Niepodległa Najjaśniejsza Rzeczpospolita zlikwidowała już w latach 30. …

Ekipa Jarosława Kaczyńskiego weszła jesienią 2015 r. na równię pochyłą. On sam mówił nie raz, że nie mogą się już cofnąć. Kto nie może się cofnąć? Ktoś kto jest na pochylni. Rządzący lecą w dół, widać to wyraźnie. Gdyby nie Unia, runęliby w przepaść. Uderzą na szczęście dla nich i dla nas w unijną mocną ścianę. Na szczęście, bo to nie przepaść. Rozbiją się o wspólny budżet. Zawetowanie oznacza wzniecenie gniewu ludu na niespotykaną dotąd skalę.

Wiara w to, że da się ograć graczy, którzy sami stworzyli reguły tej gry i mają na podorędziu kilka asów w rękawie, jest wiarą taką jak wtedy, kiedy szarża zakończyła się wynikiem 27 do 1. Wtedy zyskaliśmy przynajmniej, oczywiście wbrew rządowi, przedłużenie misji Polaka na jednym z najważniejszych stanowisk w Unii. Ale cofnięcie się dziś przed wetem jest, moim zdaniem, równoznaczne z rozsypaniem się tego obozu. Długo nawet w takim przypadku już nie pociągną. Ziobro wie, że kwestia praworządności to zaciskająca się mu na szyi pętla. Od tego wyroku nie ma odwrotu. Ulegnięcie szantażowi Ziobry to koniec Kaczyńskiego jako zwornika tego obozu. Ziobro pokłada nadzieję w Rydzyku i kilkunastu biskupach, którzy już od dawna nie widzą co się wokół nich dzieje. Ale dla Kaczyńskiego nie ma już żadnej nadziei.

Przed nami kilka decydujących dni. Władza leży znowu na ulicy.

Jerzy Adam Stępień

Autor opublikował swój Komentarz 6 grudnia na swoim profilu FB

Tytuł – od Redakcji

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 3 / 5. Vote count: 2

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments