Rekonstrukcja rządu, szumnie i na wyrost nazywana przez niektórych powołaniem nowego, miała wczoraj przykryć medialnie ordynarne złamanie prawa, jakim byłoby uchylenie immunitetu sędziemu I. Tulei.
Newsem dnia w mediach, zwłaszcza tych narodowych, miał być obrazek z powołania nowych ministrów, a nie irytujący widok niepokornego sędziego. Bo nawet, jeśli uchylenie immunitetu mu się bezwzględnie należy, to mimo to czuć przecież podskórnie, że ta sprawa śmierdzi. Z bliska, bo jednak jest jakiś zagłuszany wyrzut, że demontuje się państwo i prawo i nawet w organie nazywającym siebie Izbą Dyscyplinarną brakuje chętnych, by wziąć odium i odpowiedzialność za to łamanie na siebie (vide: przełożenie rozpoznania sprawy pod absurdalnym pretekstem, że jeden z nie-sędziów nie zdążyć zapoznać się z aktami sprawy – nb. zapamiętajmy nazwiska tych nie-sędziów: Konrad Wytrykowski, Sławomir Niedzielak, Jarosław Sobutka).
Śmierdzi także z daleka, bo aż z Brukseli. A zatem trzeba było sprawę maksymalnie ładnie opakować medialnie, by uspokoić wrażliwe estetycznie sumienia nie-sędziów Izby Dyscyplinarnej SN oraz części opinii publicznej. Wiadomo bowiem, że nawet nieczystość ładnie opakowana, póki się nie zaglądnie do środka, wygląda atrakcyjnie. A najlepiej w ogóle jak najmniej pokazywać tę sprawę, bo też wiadomo, czego oczy nie widzą, tego duszy nie żal. Dlatego wszystkie kamery i cały przekaz gadających głów w programach informacyjnych zwrócony miał być na rekonstrukcję rządu, a nie na jakiegoś sędziego i nudny, tyle już razy wałkowany temat praworządności.
Było bardzo blisko realizacji tego zamysłu, prawie się powiodło, gdyby nie minister in spe P. Czarnek i koronawirus (nb. pomimo wszelkich różnic – życzenia powrotu do zdrowia). Gdyby ten złośliwy patogen bez formalnego prawa do noszenia togi nie wmieszał się w sprawę, to może już wczoraj, także nie mający prawa do noszenia togi sędziowskiej sędziów SN, członkowie tej tzw. Izby Dyscyplinarnej rozprawiliby się z immunitetem sędziego Tulei. A tak ostała się jedynie kwarantanna (sprawę odroczono do 22.10). W ten sposób koronawirus wpisał się w szeregi obrońców kasty sędziowskiej i przeciwników „dobrej zmiany” w wymiarze sprawiedliwości. Czy minister Ziobro może tolerować taką bezczelną niesubordynację? Rzecznicy: Schabie, Radziku, Lasoto do dzieła! Covidowi 19 należy się postępowanie dyscyplinarne.
Jacek Barcik