Tomasz T. Koncewicz: Odbudowa polskiego państwa prawa A.D. 2025 jako ostatnia szansa. O sztuce i wyzwaniu prawniczej sprawczości, wyobraźni oraz „thinking out of the box”

4.3
(7)

Tekst nawiązuje do analizy opublikowanej w Dzienniku Rzeczpospolita z dnia 13 sierpnia i „odświeża” argumentację przedstawioną już in extenso w opinii prawnej w sprawie konstytucyjności poselskiego projektu ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę o Trybunale Konstytucyjnym z dnia 6 marca 2024 r. w: (2024) 5 Przegląd Sejmowy 167.

Upływ prawie dwóch lat od wyborów 15 października 2023 r. i teraz objęcie obowiązków Ministra Sprawiedliwości przez Pana sędziego Waldemara Żurka, zmuszają do zada(w)ania pytania, gdzie jesteśmy dzisiaj, jeżeli chodzi o proces odbudowywania nie tylko państwa prawa, ale i przywracania przyzwoitości w życiu i dyskursie publicznym? Pytanie zasadne, ponieważ wydaje się, że w sierpniu 2025 r. niewiele już zostało z obywatelskiej euforii i mobilizacji oraz szeroko kreślonych i publicznie artykułowanych politycznych ambicji oraz zobowiązań. Zamiast tego, jak zwykle pogrążyliśmy się w zwodniczej i destrukcyjnej polityce „tu i teraz” oraz w bezradnym „nie da się zrobić” – i przegrywamy.

W tym miejscu nie chodzi mi jednak o przerzucanie się winą. Dzisiaj to już niczego nie zmieni. Patrzenie w przeszłość ma teraz inną funkcję do spełnienia niż rozpamiętywanie straconych szans i zmarnowanego społecznego potencjału ostatnich dwóch lat. Niezbędne jest dzisiaj zrozumienie zgubnej reguły, która przed 2015 r. rządziła jednostkowymi przypadkami i która także zakradła się z powrotem na salony władzy: w Polsce kalkulacja i cynizm polityczny zawsze (z różnym natężeniem) zwyciężały nad zasadami i wiernością wobec Konstytucji. Tymczasem przywrócenie tej ostatniej było obiecywane i budowało nadzieję po 15 października 2023 r. Miało być lepiej i inaczej, a jest jak zwykle. Czy dramatyczna przestroga 2015 – 2023 ma jeszcze jakieś znaczenie dla mobilizacji i gotowości przełamywania schematów dzisiaj?

Wierność Konstytucji. „Punkt wyjścia – trasa – punkt docelowy”

Gdy w sierpniu 2025 r. myślę o wyzwaniu odbudowania państwa prawa w Polsce po latach przepełnionych bezprawnymi „aktami”, czynnościami faktycznymi i nienawistnymi słowami rozrywającymi Konstytucję RP na strzępy, swoje emocje porządkuję poprzez oparcie się na konstytucyjnym pryncypializmie. Ten ostatni musi stać się (a nie stał się niestety…) nową narracją tak dla polityków, jak i prawników i obywateli, jeśli odbudowa państwa prawa ma się nam udać nie tylko w sensie normatywnym (dyskusja, niewątpliwie ważna, ale po dwóch latach męcząca, o formę ((tutaj pytanie jak?)) przywracania praworządności: ustawą czy uchwałą, etc.), pragmatycznym (tutaj pytanie o niszczące konsekwencje utrzymywania obecnego niekonstytucyjnego ((co przecież większość prawników przyznaje)) stanu rzeczy) ale także symbolicznym (tutaj pytanie, dlaczego przywrócenie państwa prawa jest niezbędne?).

Aby móc sformułować adekwatne receptury w procesie przywracania państwa prawa w Polsce niezbędne było i nadal jest przyjęcie przez Ministra Sprawiedliwości pewnych założeń kierunkowych w punkcie wyjścia i trzymanie się ich w sposób konsekwentny. Dla wyboru i oceny szczegółowych rozwiązań legislacyjnych, które zmierzają do przywrócenia państwa prawa, kluczowe jest podkreślenie, że z uwagi na skalę niekonstytucyjnego bezprawia lat 2015 – 2023 chodzi o rozwiązania optymalne, a nie doskonałe. Optymalne, ponieważ będące sumą tego co jest możliwe z perspektywy prawnej i faktycznej w ramach zakreślonych przez Konstytucję, jej zasady i wartości oraz wyroki sądów europejskich. Takie prawidłowe opisanie punktu wyjścia determinuje z kolei trasę i dokonywane w jej trakcie bardziej szczegółowe wybory legislacyjne, a w końcu kalibruje punkt docelowy.

Trasa musi być wyznaczona przez „wierność konstytucji”. Wierność jest postawą zaangażowania, poświęcenia i poddaństwa o szczególnym znaczeniu, bo jako polityk, legislator i obywatel poddaję się dyscyplinie dokumentu konstytucyjnego, który zobowiązuję się przestrzegać i przywrócić mu jego nadrzędną pozycję w systemie źródeł prawa. Wierność konstytucyjna to znacznie więcej niż przywiązanie do tekstu konstytucji, ponieważ konstytucja to znacznie więcej niż suchy tekst. To także wartości, instytucje i tradycja, których konstytucja jest wyrazicielem i rezerwuarem, a wierność jest lojalnością także wobec tych elementów.

Nasz punkt docelowy z kolei to przywrócenie znaczenia i szacunku podstawowym elementom polskiego porządku prawnego, a następnie próba ich lepszego niż dotąd zakorzenienia w świadomości społecznej, tak aby kiedyś móc stwierdzić, że istotnie osiągnęliśmy szczególny stan świadomego i dobrowolnego „poddaństwa i poddania się” wprawdzie niedoskonałej, ale Naszej Konstytucji. Dobra konstytucja jest dokumentem, w którym spotykają się przeszłość (skąd przychodzimy?), teraźniejszość (kim jesteśmy dzisiaj?) i przyszłość (dokąd zmierzamy?). Każdy z tych trzech elementów oddziałuje na siebie: teraźniejszości nie możemy zrozumieć, jeżeli zapomnimy o przeszłości, przyszłości nie odkryjemy, jeżeli źle odnajdziemy siebie dzisiaj.

Niestety cały czas brakuje nam takiego strategicznego myślenia i czytelnego skoncentrowania się na tym, co najważniejsze, aby okres 2015 – 2023 nigdy się nie powtórzył. Dlatego też przegrywamy.

Odbudowa państwa prawa, czyli co?

Po pierwsze, musimy być świadomi i sprawę stawiać jasno: w latach 2015 – 2023 nastąpiła w Polsce zmiana konstytucyjnego profilu państwa. Nie mieliśmy do czynienia z kryzysem praworządności, ale raczej z bezwzględną wojną z Konstytucją. Nastąpiło to niekonstytucyjnymi uchwałami Sejmu, tzw. „orzeczeniami” wydawanymi przez osoby powołane do Trybunału Konstytucyjnego w sposób niezgodny z Konstytucją, niekonstytucyjnymi ustawami, a najczęściej po prostu działaniami faktycznymi opartymi na przewadze siły i znajdującymi się poza wszelką kontrolą. Razem tworzyły one miksturę, której podanie było zabójcze dla instytucji i (jak się okazało niezwykle wątłej) kultury państwa prawa. Dlatego gdy mówimy o odbudowie, nasze działania naprawcze nie mogą mieć tylko charakteru techniczno-normatywnego. Raczej każde przyjęte rozwiązanie legislacyjne musi realizować cel podstawowy, czyli przywrócenie znaczenia kluczowym elementom naszego słownika prawniczego i obywatelskiego, które zostały odarte ze znaczenia i zmanipulowane w służbie bezwzględnej polityki i przejmowania państwa: sąd konstytucyjny – rule of law – Konstytucja – integracja – szacunek – powaga prawa – godność instytucji – podział władzy – kultura ograniczenia. Ten wymiar symboliczny jest tyleż kluczowy, co nie do końca rozumiany.

Po drugie, na proces przywracania prawa musimy spojrzeć z perspektywy sytuacyjności. O doborze strategii i metod musi decydować rozkład wartości konstytucyjnych w danej sytuacji, konsekwencje utrzymania stanu niezgodnego z dokumentem konstytucyjnym dla całego porządku prawnego i, co nie jest pozbawione znaczenia, emocje oraz pamięć o bezwzględności, z jaką system był niszczony bez oglądania się na niuanse. Te emocje i pamięć nie mają nic wspólnego z rewanżyzmem, który odrzucam, ale raczej powinny być brane pod uwagę dzisiaj, gdy dokonujemy w dobrej wierze kalkulacji jak działać i co wybierać aby przywrócić Konstytucję na jej właściwe miejsce najwyższego prawa w Rzeczpospolitej. Musi być jasne, że ci którzy odeszli i ci którzy nadal pozostają niekonstytucyjnie na „urzędzie” ze złą wiarą, arogancją i butą w sercu oraz jasnym „dorobkiem” destrukcji państwa prawa, nie mogą nadal mieć przewagi nad tymi, którzy powagę Konstytucji chcą przywrócić. A będą ją mieli (i nadal mają, co więcej nasza bezczynność ich zachęca tylko do podnoszenia głowy), jeśli przyjmiemy z bezradnością pułapki i trucizny, które zastawili wewnątrz systemu i nie będziemy gotowi do ich detonacji, gdy wymaga tego sytuacja i ochrona wartości konstytucyjnych. Wydaje się, że w końcu Minister Sprawiedliwości rozumie wagę symboliczną i normatywną tego aspektu procesu odbudowy powagi dla prawa.

Po trzecie, w końcu nasze metody muszą być proporcjonalne do konsekwencji utrzymywania stanu obecnego bezprawia. Nasza prawnicza i legislacyjna wyobraźnia mogą napędzić ożywczą zmianę, ale w tym celu potrzebna jest gotowość podjęcia działania i planowania strategii poza schematem. Zmiana i uciekanie ze schematów są możliwe tylko jeżeli mamy odwagę krytycznego przewartościowania naszego dotychczasowego języka. Przywracanie państwa prawa to proces, który będzie połączeniem działań o różnym charakterze i intensywności. Niektóre z nich będą realizacją legalizmu jako zgodności z literą prawa, a niektóre będą wymagały czegoś więcej dla ochrony wartości konstytucyjnych. To jednak, co kluczowe, nie oznacza, jak twierdzą puryści legalizmu, że to co wychodzi poza literę prawa musi być od razu niepraworządne, tak jak nie każda interpretacja wychodząca poza brzmienie przepisu musi być niezgodna z prawem w sytuacji, gdy nasza interpretacja literalna prowadziłaby do rezultatów absurdalnych czy oczywiście niesprawiedliwych. Wtedy możemy taką interpretacją językową przełamać, aby absurd czy niesprawiedliwość wykluczyć. Identycznie z wyborem metod przywracania państwa prawa. Czasami oparcie się tylko na literze prawa będzie prowadzić do absurdalnych konsekwencji … ale oczywiście w imię formalnego i autodestrukcyjnego legalizmu (przykładowo naiwne myślenie „poczekajmy, aż skompromitowani sędziowie TK odejdą”, ew. „wierzmy, że się teraz nawrócą” …). Czy jednak myśląc w ten sposób nie narzucamy sobie zbyt formalistycznego rozumienia terminu „metody praworządne”, który nie odpowiada rozmiarowi destrukcji praworządności i praktyki legalizmu jako czegoś więcej niż litera prawa?

Takie przemyślenie legalizmu wymaga wysiłku i kreatywności, ale da się to zrobić, tylko gdy nasz azymut będzie wyznaczony przez wierność konstytucyjną. I tutaj właśnie prawie dwa lata po wyborach 2023 r. wszyscy przegrywamy z kretesem. W sposób fałszywy od samego początku dokonaliśmy zaszufladkowania dwóch możliwych strategii i obozów oraz je sobie przeciwstawiliśmy. Z jednej strony „purysta – legalista” („gołąb”) trzymający się litery prawa a z drugiej „rewolucjonista” i – rzekomo – anarchista („jastrząb”). Nasza niemoc dzisiaj jest konsekwencją takiego błędnego punktu wyjścia wyznaczonego przez fałszywą alternatywę. Zapętliła ona nas w tym okropnym i trwającym od X. 2023 r. chocholim tańcu bezradności i rozkładania rąk z westchnieniem „nic nie można zrobić”. W konsekwencji skazaliśmy na myślenie, że każdy kto oferuje drogę naprzód przełamującą prosty legalizm, musi być automatycznie uznany za antykonstytucyjnego rewolucjonistę (sam zostałem zaliczony do tego grona…). Tymczasem takie etykietowanie (które polscy prawnicy uwielbiają) pozwala tylko na zarządzanie problemami, a maskuje naszą bezradność wobec wyzwania, jakim jest ich rozwiązywanie. Bądźmy raczej PRAWNIKAMI (pisownia nieprzypadkowa), dla których to Konstytucja i wierność wobec niej są początkiem i końcem trasy, jej sensem oraz istotą. Gdy tak ustawimy marszrutę, cała reszta złoży się w pewnym momencie w całość. Tylko nie bójmy się tego zrobić, zamiast od razu na wstępie, zanim jeszcze wyruszymy i spróbujemy rozwinąć skrzydła „PRAWNIKA” w kontekście Konstytucji i jej wartości prawa, mnożyć przeszkody i znaki zapytania skazujące nas na bycie jedynie „absolwentem prawa” biegłym wyłącznie w tekście. My tymczasem nigdy nawet nie poznaliśmy prawdziwego potencjału wyznaczonego przez kontekst konstytucji i wierność wobec niej, bo od razu na samym początku ograniczyliśmy się naszą legalistyczną poprawnością i skazali na nią. Dzisiaj, po dwóch latach zapętlenia purysta/legalista stał się nikim więcej jak „nihilistą prawnym” akceptując stan bezprawia i powtarzając, „nic nie można zrobić” …

Sierpień 2025. Miej odwagę czytać „Konstytucję naprzód”, a nie wstecz

Dwa lata po wyborach 2023 r. dominuje nadal dojmujące poczucie bezradności i braku sprawczości. Dzisiaj jest ostatni moment na wyrwanie się z chocholego tańca legalizmu. Tylko takim wyrwaniem się i wyjściem poza prawniczy schemat dajemy sobie szansę zrozumienia potęgi słowa „Konstytucja” i wagi naszych zobowiązań wobec niej. Wyobraźnia i odwaga, w ramach obowiązującej Konstytucji, jej zasad i wartości, muszą napędzać działania i rozwiązania w punkcie wyjścia, zmiany i wybrane rozwiązania legislacyjne w czasie trasy nakierowanej na osiągnięcie zamierzonego celu, którym jest nie tylko przywrócenie praworządności w Polsce, ale także żmudne budowanie kultury wierności konstytucyjnej. Gdy spieramy się o to, jak odbudować państwo prawa w Polsce, aspirujemy do odczytywania nie tylko prawa, ale przede wszystkim „Konstytucji naprzód” w kontekście systemu polityczno-prawno-społecznego, który został zniszczony w sposób, którego nasze tradycyjne legalistyczne podejście nie jest w stanie odpowiednio uchwycić i wyrazić. Relacja pomiędzy prawem a społeczeństwem jest istotą „czytania Konstytucji naprzód” i nabiera szczególnej aktualności dla naszej dyskusji nie tylko o przywróceniu dzisiaj, ale i o długofalowym podtrzymaniu polskiej rule of law. Należy podkreślić, że nie chodzi tylko o odwrócenie procesu delegitymizacji instytucji i mechanizmów ochrony prawnej, ale także o przywrócenie i mocniejsze obywatelskie ukorzenienie ich społecznego mandatu. Ten ostatni aspekt jest kluczowy dla długofalowej pomyślności rządów prawa w Polsce. Jeśli w Polsce ma być lepiej, to taki powinien być nasz najważniejszy drogowskaz nie tylko na 2025 r., ale i dalej. Tylko wtedy konstytucja nie tylko stanie się faktycznie, ale co kluczowe po ciemnych latach 2015 – 2023, pozostanie Naszą KONS-TY-TUC-JĄ, a Polska na nowo przyzwoitym państwem prawa.

Czy w sierpniu 2025 r. musi to nadal brzmieć jak nieosiągalna aspiracja? Dzisiaj gangrena toczy nadal polskie państwo prawa i po dwóch latach aptekarskiego zmieniania bandaży wiemy, że nie leczą one ran, a jedynie przedłużają agonię. Potrzebne są konstytucyjne chirurgiczne cięcia tam, gdzie tkanka została zniszczona. „Chirurgiczne” znaczy przemyślane i wolne od emocjonalnego hamletyzowania nad dogorywającym pacjentem. Pan Minister Waldemar Żurek wydaje się tą osobą, która jak nikt inny, powinna rozumieć cenę braku działania i niekończącego zaklinania rzeczywistości. Tą stawką jest nie tylko odbudowanie dzisiaj, ale i przetrwanie naszego państwa prawa jutro. Ono może już nie mieć kolejnej szansy. Konstytucja, prawo i słuszność są po Jego stronie. To potężne racje i argumenty, z których trzeba zrobić namacalny użytek i wytłumaczyć opinii publicznej co i dlaczego robimy.

Teraz albo nigdy.

Tomasz Tadeusz Koncewicz

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 4.3 / 5. Vote count: 7

No votes so far! Be the first to rate this post.

4.5 6 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze