Nominacja to „tak” głowy państwa dla procedury sędziowskiego awansu. Obecny prezydent RP wybrał początkowe „no”. Kiedy doczyta resztę?!
O pawiu i papudze z „Grobu Agamemnona” mówił w Święto Niepodległości autor „Spowiedzi zza grobu Nikosia”. Cmentarny smętek.
Minie niebawem dekada od początku psucia prawa, zainicjowanego przez Andrzeja Dudę. Wcale nie dziwi, że ex-prezydent natychmiast pochwalił obecnego za odmowę mianowania sędziów. Jest wiele racji w porzekadle: „Patrz, kto cię chwali”.
Ilość zakazów i nakazów w prawie judaistycznym obrazuje proporcja 365 do 248. Pośród zakazów kilka odnosi się do sędziów. „Nie” – dla schlebiania wyżej postawionym, dla litowania się nad przestępcą tylko z powodu jego biedy, dla wyrażania opinii przez świadków.
Notariusz James Forsyte, głowa powieściowego rodu, wykonywał urząd ponad pięćdziesiąt lat. Jak czytamy „poświęcał się wyłącznie zabezpieczaniu sum hipotecznych” tudzież „lokowaniu kapitałów na murowanie pewny, wysoki procent”. Dbał, „by wyciągać dla siebie i swoich klientów możliwie najwyższy dochód przy możliwie największym bezpieczeństwie lokaty”.
Alexis de Tocqueville, autor fundamentalnego dzieła „O demokracji w Ameryce” studiował prawo w Paryżu w latach 1823-26, zaś w kolejnych czterech latach odbywał praktykę sądową.
Czytałem w „Ławie przysięgłych” Grishama, że w USA powstały firmy konsultingowe opiniujące sędziów przysięgłych pod kątem przydatności w konkretnej sprawie. Ich pracownicy „balansowali na pograniczu prawa i zasad etyki zawodowej, ale nie sposób było im czegokolwiek udowodnić”
Juryman to po angielsku ławnik, sędzia przysięgły. Taki też tytuł nosi jedno z najkrótszych opowiadań Johna Galsworthyʼego. Jego bohaterem jest pracownik londyńskiej giełdy, Henry Bosengate. Obiecuję zdać relację z lektury.
Etiopsko-abisyńska (nazbyt optymistyczna) dawna mądrość: „Własny kij nie bije. Nie przegrywa się sprawy z bratem ani stryjem.” I druga (nazbyt konkretna): „Kiedy się łapie złodzieja, trzeba złapać i jego towarzysza.”
§ § § § §
Spośród sędziów wchodzących w skład kolegium, przewodniczący trybunału winien „wyznaczyć ponensa, czyli relatora” – tak stanowi kanon 1429 prawa kanonicznego. Jego obowiązkiem jest zreferowanie sprawy „na zebraniu sędziów” i zredagowanie wyroku.
Ę lub ą na początku wersu przymusza mnie do sięgania po Konstytucję 3 Maja, by tam szukać wyrazów z tymi literami. Nigdy się nie zawiodłem, teraz jest podobnie. – „Osoba Króla jest święta i bezpieczna od wszystkiego. Nic sam przez się nie czyniący, za nic w odpowiedzi Narodowi być nie może”.
Dorwawszy złodzieja, który ukradł złote monety ze straganu, strażnik wykrzyczał: – „Jak mogłeś w obecności tylu ludzi rzucać się na złoto?!”. Tłumaczenie przestępcy: – „Kiedy zobaczyłem złoto, zapomniałem o ludziach”. Ów przypadek amnezji sytuacyjnej zaczerpnąłem ze zbioru „Mądrości Państwa Środka”.
Z niemczyzny (Frist) wywodzi się – już nieużywane – prawnicze słówko „fryszt” tłumaczone przez prof. Brűcknera jako „odwłoka, wolny czas”.
I jedno, i drugie słowo pochodzi z Nowego Testamentu, oba zaś związane są z prawem: desmoterion to więzienie, zaś desmoj to więzy.
Ówczesna liczba więźniów i aresztantów w przedwojennej Polsce – mowa o stanie na 1.1.1939 – to 70.520 osób. Stan obecny – na dzień 7.11.2025 r. – to 69.403 osoby. Wtedy i teraz to całkiem spore miasto.
W antycznej łaźni doszło do awantury. Sprawa trafiła przed sąd. Znieważony obywatel wezwał sługi łaziebne jako świadków. Ten drugi protestował, że niewolnicy są „niegodni wiary”. Na to powód: „Gdyby mnie obrażono we wnętrzu konia trojańskiego, powołałbym na świadków drużynę Menelaosa, Odyseusza i Diomedesa”. Mitologia jako argument procesowy.
Marian Sworzeń
prawnik, pisarz, członek PEN Clubu, autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog” i „Czarna ikona – Biełomor”.
Ilustracja: Alexis de Tocqueville narysowany przez Honoré Daumier