To niewypowiedziane pytanie wisiało w powietrzu, gdy odsłaniano dzisiaj, 19 października, pomnik profesora Władysława Bartoszewskiego, na skwerze jego imienia w Warszawie, na tyłach naszego warszawskiego Pałacu Sprawiedliwości, alias Sądów na Lesznie.
A przecież odsłaniali ten pozbawiony posągowego patosu raczej wizerunek niż pomnik, obok Piotra Bachurzewskiego, pasierba Władysława Bartoszewskiego także ludzie, którzy mogą być wzorami przyzwoitości: Wanda Traczyk-Stawska, profesor Adam Bodnar…
Nie było też gęstego tłumu, przyszło może ze dwieście osób, wśród nich, działacze KODu, Iustitii, aktywistki i aktywiści ruchów ulicznych. I ledwie dwoje, może troje polityków.
Ach, była też garść młodzieży z dwóch warszawskich szkół noszących imię bohatera tej uroczystości, no i, naturalnie, rodzice tych uczniów.
I nikogo w arafatce. Pewnie by się tam czuł nieswojo… gdy padały słowa „prawda”, „przyzwoitość”, „uczciwość”.
Próżno było tam szukać aroganckich dyplomatołków, karierowiczów i aparatczyków partyjnych.
Nie przyszli też ci, którzy wznosząc brunatny kurz głośno drą się, że w ich ojczyźnie nie ma miejsca dla imigrantów, ludzi o innej cerze, akcencie i ubiorze.
To było dobre spotkanie, choć trwało tak krótko; warto było poświęcić tę chwilę na wspomnienie człowieka, którego życie – to publiczne – było świadectwem obywatelskich cnót, których nigdy się nie zaparł nawet w warunkach, w jakie wtrącił go sam szatan.
Nieprzypadkowy był wybór daty odsłonięcia pomnika – 19 października 2017 roku Piotr Szczęsny dokonał dramatycznego aktu – protestując przeciwko autorytarnemu, niszczącemu konstytucyjny, demokratyczny porządek rządowi PiS podpalił się przed warszawskim Pałacem Kultury.
Odwiedzajcie Skwer Bartoszewskiego i, patrząc na młodego człowieka na rowerze, który nie wie, co go w życiu jeszcze spotka, pomyślcie, że wierność zasadom zawiedzie każdego dalej, niż się może spodziewać.
Piotr Rachtan
Pomysłodawcą pomnika i organizatorem wydarzenia, wraz z Piotrem Bachurzewskim, prawnym spadkobiercą Profesora, jest niespożyty Mariusz Malinowski, reżyser telewizyjny, aktywista i założyciel Stowarzyszenia Skwer Bartoszewskiego oraz organizator VideoKOD-u Sieciowej Telewizji Obywatelskiej.
Twórcą pomnika (to słowo do osoby Władysława Bartoszewskiego zupełnie nie pasuje) jest rzeźbiarz Jacek Kiciński. Dzieło powstało na podstawie autentycznego zdjęcia, zrobionego w podwarszawskiej Zielonce młodemu Bartoszewskiemu przez jego znajome dziewczęta wkrótce po uwolnieniu z Auschwitz.


