Tegoroczne nagrody Banku Szwecji, zwane powszechnie ekonomicznymi noblami trafiły do trzech uczonych, potwierdzając, że ważne osiągnięcia naukowe coraz rzadziej (bo w ubiegłym roku było też trzech laureatów) są efektem pojedynczych uczonych.
Joel Mokyr (Northwestern University USA), Philippe Aghion (College de France, INSEAD, London School of Economics and Political Science) I Peter Howitt (Brown University USA) dostali nagrodę za prace dotyczące roli innowacji, postępu technicznego we wzroście I rozwoju gospodarczym.
Joel Mokyr jest właściwie historykiem gospodarczym badającym rolę wynalazków, zmian technologicznych w procesach rozwojowych. Jego najbardziej znane prace to: Twenty-Five Centuries of Technological Change (25 stuleci zmian technologicznych) i A Culture of Growth (Kultura wzrostu). Podkreśla w nich znaczenie kultury i instytucji w procesach rozwojowych, wyjaśniając m.in. dlaczego rewolucja przemysłowa przełomu XVIII i XIX wieków (kluczowa dla rozwoju kapitalizmu) miała miejsce w Europie, a nie w Chinach, czy w Indiach, będących potęgami gospodarczymi we wcześniejszych wiekach.
Aghion i Howitt zostali nagrodzeni za, jak to zgrabnie ujęto w uzasadnieniu, „teorię zrównoważonego wzrostu poprzez proces twórczej destrukcji”. I tu warto odwołać się do historii ekonomii. Autorem koncepcji „twórczej destrukcji” (creative destruction) i teorii wzrostu opartego na innowacjach i przedsiębiorczości był Austriak Joseph Schumpeter (1883-1950), jeden z najważniejszych ekonomistów XX wieku. Jednak przez długi czas jego prace były marginalizowane przez przedstawicieli tzw. głównego nurtu ekonomii.
[Anegdota na marginesie: Schumpeter był wielkim oryginałem. Mawiał, ze marzy o trzech rzeczach: być wielkim kochankiem, wielkim jeźdźcem i wielkim ekonomistą. Pod koniec życia konstatował skromnie: „udało mi się spełnić jedynie dwa z nich”. Wielkim jeźdźcem nie został, kochankiem (dość pechowym) może, ekonomistą wybitnym na pewno tak].Aghion i Howitt w swych pracach łączą (w dość skomplikowanych modelach matematycznych) ową schumpeterowską kreatywną destrukcję ze zrównoważonym wzrostem. Kreatywna destrukcja jest procesem polegającym na tym, że nowe rozwiązania (wynalazki, innowacje) wypychają z rynków rozwiązania stare, niszczą dotychczasowe struktury tworzą zupełnie nowe. Bez kreatywnej destrukcji nie ma wzrostu gospodarczego, nie ma zysków, nie ma postępów. Oznacza to, że rozwój jest możliwy tylko wtedy, gdy gospodarka jest wytrącana ze stanu równowagi (traktowanego jako swoisty „ideał” przez ekonomię neoklasyczną).
W dzisiejszym świecie, o czym piszą Aghion i Howitt, mamy mnóstwo przykładów przełomowych wynalazków (General Purpose Technologies GPT – technologii powszechnego zastosowania) głównie w zakresie informatyki i telekomunikacji. Internet, telefonia komórkowa są tego najlepszymi przykładami, które zmieniły nasze życie i z pewnością pchnęły gospodarki naprzód, niszcząc poprzednie rozwiązania (telefonię kablową, faxy, klasyczne listy itp.). A pomyślmy jaką kreatywną destrukcją już jest, a za chwilę będzie znacznie bardziej „rewolucyjną”, sztuczna inteligencja. Czy jednak, jak twierdzą nobliści, zapewni nam to zrównoważony rozwój? Nie wiem, jestem trochę sceptyczny.
Nie ma jednak wątpliwości, że tegoroczna decyzja komitetu nagrody była słuszna, wyróżniono bowiem ekonomistów, którzy zwracają uwagę na to co dzieje się na naszych oczach i co faktycznie przewraca nasz świat, do którego nawet nie nadążamy się przyzwyczajać.
Piotr Dominiak
Cotygodniowe komentarze „Rejsy po gospodarce” prof. dr. hab. Piotra Dominiaka, założyciela i pierwszego dziekana Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej ukazywały się na łamach prasy gdańskiej od początku lat 90. Obecnie prof. Dominiak publikuje je na swoim profilu na FB