Jacek Barcik: Dlaczego „DoRzeczy” i red. Ziemkiewicz się mylą? Kilka uwag o polskości i „unijczykach polskiego pochodzenia”

5
(2)

Jeden z tygodników („DoRzeczy”) stawia tezę o istnieniu odrębnego narodu – tzw. unijczyków. Ma to być drugi naród stojący w opozycji do Polaków – jak to ujęto w tekście: „Polacy kontra unijczycy polskiego pochodzenia”.

Lektura wstępniaka do numeru tego tygodnika prowokuje kilka uwag, które trzeba oddzielić od emocji towarzyszących lekturze:

1. Tygodnik oraz autor tekstu wstępnego (R. Ziemkiewicz) są znani ze wzbudzania kontrowersji. Taka taktyka marketingowa, by zwiększyć widzialność. Niestety, w dzisiejszych czasach zacierania różnicy między faktem a oceną, czasami skuteczna. Mieści się w zakresie wolności wypowiedzi, choć w wymiarze społecznej odpowiedzialności mediów to przejaw pozbawionego skrupułów dzielenia Polaków i wzbudzania społecznej nienawiści.

2. Oskarżenia o zdradę mają w Polsce równie długą i mocną tradycję jak wiara w irracjonalne interwencje, które miały ocalić naród. Napiętnowanie mianem zdrajcy – w tym wypadku „unijczyka” pozwala samemu poczuć się „prawdziwym” Polakiem (cokolwiek to znaczy). Nie ma znaczenia sfera faktów – to że Unia Europejska zapewnia Polsce bezpieczeństwo, zaś dzięki funduszom europejskim i rynkowi wewnętrznemu byt materialny Polaków, w tym także „prawdziwych” Polaków, poprawił się radykalnie.

3. Przeciwstawienie „unijczyk” kontra Polak jest fałszywe. Każdy z nas jest Europejczykiem, czy to sobie uświadamia, czy też nie. W wymiarze geograficznym – poprzez położenie na zachód od Uralu. W wymiarze kulturowym, chyba zresztą najmocniejszym, bo wartości zachodniej kultury europejskiej kształtowały i kształtują nasze indywidualne i narodowe bytowanie. Nawet religia – emblemat „prawdziwych” Polaków przyjęła się u nas w wydaniu zachodnim. W wymiarze ekonomicznym – poprzez rynek wewnętrzny, wspólny unijny obszar celny i absolutne zrośnięcie gospodarki polskiej z rynkiem UE. Wreszcie w wymiarze politycznym, poprzez instytucję obywatelstwa Unii Europejskiej, przewidzianego w art. 20-25 Traktatu o funkcjonowaniu UE.

Obywatelami UE z wszystkimi przysługującymi stąd prawami są także panowie Lisicki i Ziemkiewicz. Istota obywatelstwa UE zasadza się na komplementarności, a nie antagonizmie. Obywatelstwo UE uzupełnia, a nie zastępuje obywatelstwa polskiego. Fakt bycia obywatelem UE nie wyłącza faktu, że jednocześnie pozostajemy obywatelami polskimi. Tak w wymiarze prawnym, jak i tożsamościowym. W tym drugim możliwe są różne tożsamości, w zależności od poziomu identyfikacji.

Redakcja tygodnika „DoRzeczy” chciałaby widzieć jedynie tożsamość narodową, co odpowiada myśleniu z XIX i pierwszej połowy XX w. Tyle, że to nieprawda. Tożsamość może mieć jednocześnie charakter ponadnarodowy – unijny; narodowy – polski; regionalny – np. śląski, kaszubski; a nawet lokalny. Jedno drugiego nie wyklucza. Możliwe jest posiadanie kilku tożsamości, co było normalne w czasach przed ukształtowaniem się państw narodowych. Wielokrotna tożsamość polityczna jest także częścią polskiej tradycji ustrojowej – była obecna w federalnym państwie, jakim była I Rzeczpospolita, złożona z Korony i Litwy. Jej przejawy są obecne w klasyce polskiej literatury. Dlaczego bowiem, można zapytać prawdziwych Polaków, Adam Mickiewicz w inwokacji pisał po polsku: „Litwo, ojczyzno moja” (Litwo, nie Polsko). Dla niego nie było sprzeczności miedzy Litwą i szerszą wspólnotą polityczną – Rzeczpospolitą. Podobnie jest z relacjami polskość – europejskość identyfikowana z Unią Europejską. Można mieć wiele tożsamości politycznych, podobnie jak możliwe jest wielopoziomowe (nie mylić z wielokrotnym) obywatelstwo. Pisał o tym w swojej rozprawie doktorskiej b. RPO prof. Adam Bodnar.

4. Kto to jest „unijczyk”? Co go cechuje i czym się kieruje? Panowie Lisicki, Ziemkiewicz i Fiedorczuk dają wskazówki, kreśląc portret „unijczyka”: „Tak zwana obrona praworządności, ekologiczna krucjata czy rewolucja LGBT – to wszystko są jedynie narzędzia wykorzystywane przez unijne elity do budowy nowoczesnego imperium i cywilizowania „barbarzyńskich” narodów Europy”; „Nienawiść do PiS jest tylko skutkiem tego, że opowiada się on za kultywowaniem polskiej suwerenności i odmienności, że symbolizuje w oczach „oświeconych” wszystko to, czym gardzą”. Z tego opisu wynika, że „unijczyk” to osoba, której bliskie są wartości państwa prawa, zrównoważonego rozwoju i równości. Wartości, które są przewidziane także w Konstytucji RP. Dlatego red. Ziemkiewicz radykalnie się myli przeciwstawiając Polaków „unijczykom”. To fałszywy podział – prawdziwy jest inny: na Polaków, dla których bliska jest stabilność, przewidywalność, racjonalny ogląd rzeczywistości, przekonanie o konieczności wykonywania podjętych zobowiązań, a rządzącą klasą politykierską i wspierającymi ich dziennikarzami, którzy wykorzystują szczery patriotyzm większości Polaków, cynicznie rozgrywając kartę narodowej tożsamości. Tymczasem zaufanie dla instytucji UE w polskim społeczeństwie jest jednym z wyższych w Unii Europejskiej.

Co panowie Lisicki i Ziemkiewicz zrobią z tą „mądrością ludową”?

Jacek Barcik

Komentarz prof. dr. hab. Jacka Barcika, zamieszczony na jego profilu FB, MK publikuje za zgodą Autora

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 2

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Lok

Szanowny Panie, to kim są unijczycy zostało opisane pół roku temu w „Do Rzeczy” w nr 435 – „Unijczycy polskiego pochodzenia”. Nie jest to synonim Europejczyka. pozdrawiam.