Niestrudzony Radzik ściga sędziów za oklaskiwanie Donalda Tuska na konwencji KOD. Kogo, lub co ściga w rzeczywistości?

0
(0)

Piotr Schab, podwójny zwierzchnik Przemysława Radzika – prezes nad wiceprezesem i rzecznik nad wicerzecznikiem – ogłosił w komunikacie, że jego podwładny i wspólnik w ściganiu niepokornych sędziów podjął czynności w sprawie

uzasadnionego podejrzenia popełnienia przewinień dyscyplinarnych przez ustalonych sędziów, którzy wbrew treści art. 178 ust. 3 Konstytucji, prowadzili działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów w ten sposób, że w dniu 27 listopada 2021 r. w Warszawie wzięli udział w politycznym zgromadzeniu organizacji „Komitet Obrony Demokracji”, gdzie publicznie manifestowali swoje przekonania i poglądy polityczne oraz w aktywny sposób wyrażali aprobatę do wyrażanych tam treści o charakterze politycznym

Pełna treść komunikatu zwierzchnika Radzika:

KomunikatKOD

Inkryminowane „Polityczne zgromadzenie organizacji KOD” to konwencja w szóstą rocznicę powstania tego ruchu, który nagle uruchomił niezwykłą, uśpioną od lat energię obywatelską. Zapoczątkował to krótki artykuł Krzysztofa Łozińskiego opublikowany 18 listopada 2015 roku w Studiu Opinii

Trzeba założyć KOD

Gdy czytam komentarze na pod artykułami na SO, widzę że często pojawia się pytanie, co robić, wobec jawnych prób demontażu demokracji dokonywanych przez PiS. Nie będę ich wymieniał, wszyscy wiedzą.

Mój pomysł jest następujący: trzeba założyć Komitet Obrony Demokracji działający na podobnych zasadach do tych, na jakich niegdyś działał KOR (Komitet Obrony Robotników powstały w 1976 roku). We wzorowaniu się na KOR nie ma nic złego, mimo iż niektórzy jego członkowie i współpracownicy (Macierewicz, Kaczyński…) przeszli później na ciemną stronę mocy. Przecież nie chodzi o te same osoby, lecz o metodę działania, która okazała się skuteczna.

A więc, trzeba zebrać grupę ludzi, dobrze by byli wśród nich ludzie o uznanym autorytecie, którzy byli by członkami KOD. Członkami, tak jak było w KOR, to znaczy występujący jawnie pod imieniem i nazwiskiem, podpisujący się pod dokumentami, występującymi publicznie. Druga grupa to współpracownicy, ludzie formalnie nie zrzeszeni, ale pomagający, zajmujący się zbieraniem informacji (legalnym, żadnego wykradania, szpiegowania, podsłuchiwania itp), kolportażem materiałów, pozyskiwaniem środków. Ci ludzie celowo nie powinni być zrzeszeni w formalnej strukturze, bez jakiejś podległości, kierownictwa, wydawania poleceń.

Dlaczego tak? Dlatego, że w przypadku członków jawnych bardzo trudno ich oskarżyć (nawet komuna miała z tym kłopot), bo o co? O obronę demokracji? Niepolitycznie. O spiskowanie? Też nie bardzo, bo przecież działają jawnie. Cała siła KOR-u polegała na tym, że działał w dużym stopniu w ramach konstytucyjnego prawa. Działał w obronie pewnych podstawowych wartości, a nie przeciw państwu w ogóle. KOR nie deklarował nigdy obalenia ustroju, nie wzywał do przemocy, nie deklarował wrogości do władzy, tylko patrzył władzy na ręce i punktował jej naruszenia praw obywatelskich. Tak powinno być i teraz. Organizacja, która by nie uznawała wyniku wyborów, bardzo szybko by upadła. KOD powinien być, dokąd tylko się da, jawnie zarejestrowanym stowarzyszeniem. Nie powinien się wiązać z żadną konkretną partią polityczną.

A teraz dlaczego współpracownicy nie powinni być formalnie zrzeszeni i zorganizowani w hierarchiczną strukturę. Dlatego, że przy dzisiejszych możliwościach i technikach operacyjnych, taka struktura nie przetrwa trzech dni. Ale żadne „służby” nie poradzą sobie ze środowiskiem jak mgła, opartym na więziach towarzyskich, koleżeńskich. Ze środowiskiem ludzi, którzy podejmują działania na zasadzie spontanicznego pomysłu i skrzyknięcia paru kolegów do jego realizacji. Tu nikt nie dojdzie po nitce do kłębka, bo nie ma nitki i nie ma kłębka.

Dziś jest o tyle łatwiej (na razie), że nie trzeba tworzyć podziemia. Są gazety, w których można publikować, są legalne drukarnie, w których (jeszcze) można drukować, jest Internet, jest (jeszcze) możliwość organizowania spotkań i wykładów.

A co robić? To samo, co robił KOR. Pisać listy otwarte i zbierać pod nimi podpisy (można przez Internet), tworzyć raporty (takie jak nasz „Raport Gęgaczy”, żadna dyktatura nie lubi, gdy „spisane są czyny i rozmowy”), prowadzić dyskusje publiczne i wykłady, organizować pokojowe demonstracje. Organizować pomoc prawną i materialną dla ewentualnych poszkodowanych. Bardzo ważne jest pokazywanie społeczeństwu, jak bardzo jest okłamywane. Zresztą co ja będę Polakom tłumaczył takie rzeczy. Trzeba pokazać że „siła bezsilnych” istnieje.

I trzeba pamiętać, celem nie jest obalanie legalnie wybranych władz państwa, lecz obrona demokracji, praworządności, praw człowieka, praw obywatelskich i prawdy. […]

Jak na swoim profilu FB  wspomina Mateusz Kijowski

6 lat temu powstał KOD. 19 listopada 2015 roku założyłem grupę Komitet Obrony Demokracji, która w ciągu czterech dni urosła do ponad trzydziestu tysięcy członków i nadal rosła. Pojawiły się pierwsze doniesienia medialne o rodzącym się ruchu i pierwsze inicjatywy działania w świecie realnym – na ulicach i placach polskich miast i miasteczek. Po pół roku sondaże opinii publicznej pokazały, że w działania KOD-u na różne sposoby było zaangażowanych 11% obywateli Polski, czyli w zaokrągleniu nieco ponad 4 miliony osób.
Do dzisiaj działają w całej Polsce aktywne grupy, które wtedy powstały. Jedne odwołują się do idei Komitetu Obrony Demokracji, inne nadal funkcjonują w strukturach stowarzyszenia. Organizacja – stowarzyszenie – stała się zarzewiem konfliktów. Okazało się, że wśród tysięcy zaangażowanych obywateli znaleźli się również tacy, którzy uznali to za okazję do ugrania czegoś dla siebie, do zbudowania swojej pozycji, do zaistnienia w polityce. Niektórym z nich udało się zamienić osiągnięcia wielkiego ruchu na pozycje dla siebie na listach wyborczych. Organizacja przestała pełnić swoją rolę, ale aktywni obywatele nadal działają dla wartości i zasad zawartych w napisanym wspólnie Manifeście KOD opublikowanym 20 listopada 2015.
Poniżej przypominam ten Manifest, który jest dla mnie nadal ważny i nadal kieruję się nim w moich działaniach. Wierzę, że te wartości kiedyś zwyciężą. W oryginalnym tekście usunąłem tylko jedno słowo, które przemknęło się przez kilka poziomów redakcji, a wypaczało sens jednego zdania.

Po 6 latach od powstania KOD-u Przemysław Radzik ścigając sędziów, którzy uczestniczyli w jubileuszowym spotkaniu, ścigając tych obywateli – sędziowie są najpierw obywatelami – ściga także wyrażone w Manifeście idee. Jak u poety.

Ogromne wojska, bitne generały,
Policje – tajne, widne i dwu-płciowe –
Przeciwko komuż tak się pojednały?
– Przeciwko kilku myślom… co nienowe!

Piotr Rachtan

Zdjęcie ilustrujące: kadr z zapisu video transmisji z Konwencji KOD

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments