Artur Osiński: Gdzie przemoc uciska, tam bunt jest cnotą*

3.6
(5)

Dwójpaństwo, opisane w książce „1984” Orwella, w Polsce z literackiej fikcji stało się faktem. Dreszcz przechodzi po kręgosłupie i zgroza miesza się z podziwem dla wyobraźni autora, gdy czytelnik porównuje sobie dzisiejszą Polskę i wymyśloną przez Orwella Oceanię.

Propagandowa telewizja emituje czołobitne peany na cześć panujących i ich popleczników. Dla opozycji, Unii Europejskiej i kogokolwiek, kto myśli inaczej niż nakazuje przekaz dnia z Nowogrodzkiej, nie ma w rządowej propagandzie miejsca. A jeśli jest, to tylko po to, aby zakłamać, zelżyć i oczernić. W mediach „Dobrej Zmiany” nie ma miejsca na dziennikarską rzetelność. Etyka i moralność już dawno znalazły się na śmietniku. KRRiT już chyba nawet nie udaje, że działa – ostatnia aktywność na ich stronie www jest z marca zeszłego roku. Na stronie Rady Mediów Narodowych ostatni wpis to oskarżenie polityków PO o ataki na dziennikarzy TVP z grudnia 2017. Te instytucje zostały przez Najmiłowściwszego przeżute i wyplute. Nie są mu już potrzebne, nie w tej chwili. Są jak bombki na choince albo wydmuszki w wielkanocnym koszyczku: ładnie wyglądają i więcej nic nie można o nich powiedzieć. Na pewno nie to, że dbają o rzetelność dziennikarstwa w Polsce.

Media niepodporządkowane władzy jeszcze zachowują niezależność. To dzięki nim możemy śledzić działania MaBeNy, pomysłu prezydenckiego doradcy Zybertowicza, któremu marzyła się pełna kontrola nad przepływem informacji w kraju. To dzięki nim możemy sobie posłuchać i obejrzeć, jak premier i ministrowie najpierw deklarują z ogniem w oczach, że Polska jest doskonale przygotowana na nadejście epidemii, tylko po to, żeby kilka dni później bladzi i z podkrążonymi oczami pocili się przed kamerami i przyznali, że nie ma 10 tysięcy respiratorów w szpitalach – w kraju mamy tylko 700. Doskonale wyposażone w lutym szpitale, już w marcu muszą błagać lokalne społeczności o pomoc w zdobyciu maseczek i odzieży ochronnej dla personelu medycznego. I tylko dzięki nim dowiadujemy się o wołającym o prokuratora procederze sprzedaży przez Agencję Rezerw Materiałowych profesjonalnych masek ochronnych w momencie, gdy nadejście epidemii do Polski było już tylko kwestią dni. W orwellowskiej Oceanii władza w pełni kontrolowała media, dziękujmy niezależnym dziennikarzom, że dzięki nim wciąż mamy dostęp do prawdy i faktów, niezakłamanych przez funkcjonariuszy propagandowych reżimu.

Tak, Kochani, reżimu. Nikt o zdrowych zmysłach nie może już udawać, że w Polsce rządzi demokratyczna władza. Od niewydrukowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego w grudniu 2015 roku każdy kolejny delikt konstytucyjny odbierał tej władzy demokratyczny mandat, który uzyskała w wyborach. Siłowe przejmowanie instytucji i wygaszanie lub deprecjonowanie tych, których przejąć się nie da, stworzyły w Polsce karykaturę demokratycznego Państwa. Prawie nic już nie działa, tak jak powinno działać i jak działało jeszcze pięć lat temu.

W świątyni Demokracji, jaką jest Parlament, koalicja złoczyńców kpi sobie z prawa. Zwykły szary poseł, bez żadnego trybu, jak kuglarz cyrkowy rękoma swoich marionetek przystrojonych w garnitury i ministerialne teki, łamie wszelkie regulaminy i zwyczaje parlamentarne. Głosowanie poszło nie po myśli Jego Miłomściwości? No to usłużny Marszałek ogłosi reasumpcję i rzecz będzie głosowana aż do skutku, czyli uchwały zgodnej z wolą satrapy. Ktoś śmie to wytknąć władzy na sali sejmowej? Zabierze się mu połowę poselskiej diety, to może przemyśli swoją krnąbrność i będzie milczał w przyszłości. Niepokornych urzędników już dawno zwolniono. Ci uczciwi, którzy jeszcze gdzieś się ostali, chronieni swoją fachowością i profesjonalizmem, też pójdą w odstawkę. Każdy reżim dba o to, żeby obstawić “swoimi” wszystkie znaczące stanowiska. A i te mniej znaczące, ale lukratywne albo prestiżowe, też trafią w końcu w nienasycone szpony “biało-czerwonej drużyny”. Bo im się należy!

Osoby związane z obecnym pasożytniczym układem oraz prawnicy o giętkich kręgosłupach będą głośno oponować i krzyczeć, że wszystko jest legalne. Że imposybilizm. Że wola narodu powinna być ponad prawem. Że tego wymaga chwila. Że tego wymaga dzieło budowania nowej Polski. A tak naprawdę wystarczyłoby powiedzieć, że tak chce Jego Miłomściwosć. Przecież taka jest naga prawda.

Polska jest rządzona bez żadnego trybu przez zwykłego posła, prezesa partii. To u jego klamki wiszą wszyscy ci, którzy tytularnie sprawują władzę w naszym kraju. Paradoksalnie jedynym urzędnikiem państwowym, który podczas panowania Nadszyszkownika wybił się na niepodległość i okazał niezależność, jest powiązany z gangsterskim półświatkiem Krakowa pan Banaś. Jego przeszukania i rewizje przeprowadzone przez agentów CBA nie przestraszyły. A gdy zaczęto prześladować jego rodzinę, pokazał prezydentowi, premierowi i Jego Miłomściwości, że ma gdzieś ich tytuły, za to ma pod sobą armię urzędników kontrolnych NIK, którzy z jego polecenia mogą ujawnić przestępczy charakter działań “dobrozmianowcow”. A wszystko w białych rękawiczkach, w świetle kamer i na oczach osłupiałych ludzi.

Przestępcy z PiS będą trafiać do więzienia nie dlatego, że popełnili przestępstwa. Te, dopóki są dokonane w interesie władzy, będą im wybaczane. Ale jeśli ktoś popadnie w niełaskę “wierchuszki” PiSu, to marny jego los. Pucołowaty Misiewicz trafił do więzienia na pięć miesięcy, bo jego patron i protektor poszedł w odstawkę, gdy jego teorie smoleńskie przestały być dla władzy użyteczne. Ale na przykład o nieprawidłowościach w Służbie Więziennej, podległej Patrykowi Jakiemu, a wyciągniętych na jaw przez Banasia w odwecie za rewizje u syna, już nie słyszymy. Może Prezes użyje ich, gdy nadejdzie czas konfrontacji ze Zbigniewem Ziobro. Nie, kiedy prokuratura skompletuje dowody. Nie, nie, moi mili. Swoich wycina się tylko w ostateczności lub wtedy, gdy za bardzo chcą się wybić na samodzielność. Tak działa reżim. Tak nie działa demokratyczne Państwo.

Demokratyczne Państwo nie tuszuje wypadków drogowych pani premier. Nie skuwa kajdankami bohaterów opozycji antykomunistycznej, żeby ich doprowadzić na przesłuchanie. Nie zatrzymuje bezprawnie dziennikarzy podczas wykonywania pracy. Nie wyciąga z domów o szóstej rano obywateli tylko dlatego, że protestowali głośno przeciw łamaniu prawa przez rządzących. Tak postępują reżimy.

Dzisiaj jeszcze wyraźniej widzimy, jak Zjednoczona Prawica buduje w Polsce dwa państwa. Chyba najbardziej jaskrawym przykładem było to, co działo się 10 kwietnia. Oto władza, dekretami zabraniająca Polakom wychodzenia z domów, swobodnego przemieszczania się razem par małżeńskich w odległości mniejszej niż dwa metry, ta władza pokazała, że przepisy i restrykcje są dla pospólstwa. Partyjni aparatczycy mogą swobodnie poruszać się w przestrzeni publicznej w dużych grupach, bez środków ochrony osobistej i korzystając z obstawy Policji. Tej samej Policji, której funkcjonariusze łapią osoby poruszające się po ulicy, żeby im w imieniu Najmiłowściwszego wlepić surowy mandat. Za krnąbrność. Bo przecież Naczelnik nakazał w domach siedzieć i nie przeszkadzać. A tymczasem szaremu posłowi otworzy się zamknięty cmentarz, a usłużni aparatczycy z fałszywym uśmiechem na ustach będą w mediach prosić o “wyrozumiałość”.

Nie ma dzisiaj optymistycznej konstatacji. Na naszych oczach partia rządząca, wraz z przystawkami, szykuje się do przedstawienia nam i światu teatrzyku, który nazwą wyborami. I nic, oprócz bojkotu, nie możemy zrobić. Pozostaje nam tylko bojkot tych pseudowyborów. Nie możemy legitymizować swoim udziałem pozoracji wyborów, które prawdziwymi wyborami nie będą. Nie będą ani powszechne, ani tajne, ani równe, ani bezpośrednie. Nikt, kto stawał w obronie Konstytucji i Sądów nie może brać udziału w tej farsie.

Najsmutniejsze jest to, że my jako Polacy, jako Obywatele, zostaliśmy sami wobec autorytarnego reżimu. Możemy liczyć tylko na siebie. Opozycja parlamentarna zostawiła nas samych. Nie słyszę, żeby jakaś partia pozywała łamiące prawo instytucje. Nie słyszę, żeby partie korzystały z pieniędzy otrzymanych z budżetu Państwa na opłacanie pomocy prawnej dla represjonowanych. Na palcach jednej ręki można policzyć tych zawodowych posłów i senatorów, którzy starają się opozycji ulicznej pomagać nie tylko przed wyborami, ale przy każdej nadarzającej się okazji. To bardzo smutne.

Promyczkiem nadziei jest pewność, że reżim upadnie. Upadnie, bo każdy reżim upada prędzej czy później. Przykład pierwszej Solidarności pokazał nam, że i skromne kilka tysięcy opozycjonistów mogło dowieść zwykłym Polakom, że reżimu bać się nie można i że z reżimem trzeba walczyć.

Bez względu na to, jak dalej potoczy się historia naszej Ojczyzny, o tym musimy pamiętać:

*Gdzie przemoc uciska, tam bunt jest cnotą.
Jan Czyński “Cesarzewicz Konstanty i Joanna Grudzińska czyli Jakubini polscy”, tom II, Paryż 1834, s. 161.

Artur Osiński

**Autor jest publicystą i członkiem KOD

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 3.6 / 5. Vote count: 5

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments