J. Zajadło: Czy Sąd Najwyższy znowu zdecyduje się na proceduralny banał?

Jakiś czas temu użyłem sformułowania „proceduralny banał” – rzecz dotyczyła postanowienia Sądu Najwyższego o zawieszeniu postępowania w sprawie kasacyjnej Mariusza Kamińskiego do czasu rozstrzygnięcia rzekomego sporu kompetencyjnego przez Trybunał Konstytucyjny (https://oko.press/prof-zajadlo-sedziowie-sn-musza-miec-odwage-byc-trzecia-wladza-czas-proceduralny-banal/). Chodziło mi zresztą zarówno o samą decyzję, ale w jeszcze większym stopniu o mało finezyjne argumentacyjnie uzasadnienie. W atmosferze masowych protestów społecznych trzech sędziów orzekło bowiem tak,  jakby nie istniał żaden, po części im wrogi a po części przyjazny, świat zewnętrzny.

Teraz Sąd Najwyższy stoi w obliczu kolejnej trudnej próby – na 12 września wyznaczono bowiem termin posiedzenia, na którym ma rozstrzygnąć sprawę o jeszcze większym, wręcz fundamentalnym ciężarze gatunkowym (sygn. III CZP 15/17). Nie wchodząc szczegóły całej tej sprawy od samego jej początku, skupmy się tylko na tym, co ma być przedmiotem sędziowskich rozważań. A tym przedmiotem jest odpowiedź na pytania prawne Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Jakie to pytania? Arcyciekawe nie tylko dla konstytucjonalistów, lecz także dla teoretyków i filozofów prawa. W skrócie można je streścić tak:

Po pierwsze, czy sąd może badać prawidłowość wyboru prezesa Trybunału Konstytucyjnego, jeśli w trakcie postępowania cywilnego, w którym prezes jest stroną, powstaną takie wątpliwości?

Po drugie, jeśli odpowiedź na to pytanie byłaby twierdząca, to jakie powody mogłyby spowodować, że wybór prezesa Trybunału Konstytucyjnego byłby wadliwy i że tym samym nie mógłby reprezentować tego organu przed sądem?

Nie trudno się zorientować, że rzecz dotyczy materii par excellence konstytucyjnej i to o znaczeniu wręcz ustrojowym – oceny prawidłowości wyboru prezesa Trybunału Konstytucyjnego i w rezultacie także prawidłowości jego powołania przez Prezydenta. Jest więc na tyle poważna, że trudno będzie Sądowi Najwyższemu uciec w proceduralny formalistyczny banał i uchylić się od odpowiedzi na te fundamentalne pytania. Teoretycznie może to jednak zrobić przejmując całą sprawę do swojego rozpoznania i rozmydlając problem przez uwikłanie się w formalistyczne rozważania na temat np. dopuszczalności pytania prawnego, pojęcia sprawy cywilnej czy kwestii zdolności sądowej prezesa Trybunału Konstytucyjnego i samego Trybunału Konstytucyjnego jako jednostki organizacyjnej nie posiadającej osobowości prawnej.

Mój komentarz powinienem więc właściwie zakończyć pewnym apelem – panowie sędziowie, nie uciekajcie w proceduralny banał i zmierzcie się z tymi pytaniami, ponieważ są to pytania na miarę ustrojowej roli Sądu Najwyższego. Rację mają sędziowie Sądu Apelacyjnego w Warszawie, kiedy w uzasadnieniu swojego postanowienia o przedstawieniu Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego piszą: Precedensowy charakter zaprezentowanych problemów prawnych, jak również przekonanie Sądu Apelacyjnego, że odpowiedzi na postawione pytania powinny być udzielone na najwyższym poziomie kompetencji, aby mogły nabrać właściwego znaczenia oraz kształtować praktykę sądów powszechnych.

Problem nie polega bowiem na tym, czy Sąd Najwyższy ma kognicję w zakresie ingerowania w wewnętrzne procedury wyborcze Trybunału Konstytucyjnego i prezydenckie prerogatywy, ponieważ jej oczywiście nie ma. Ale tutaj kwestia jest inna – jeśli bowiem te procedury i te prerogatywy dotykają horyzontalnie materii będącej sposób oczywisty przedmiotem kognicji sądów powszechnych i Sądu Najwyższego (a tak jest bez wątpienia w tym przypadku), to musi mieć taką możliwość kontrolną. Pierwszą rzeczą bowiem, którą bada każdy sąd na początku każdego postępowania jest zawsze pytanie o to, czy strony są należycie reprezentowane. Jeśli stroną postępowania jest prezes Trybunału Konstytucyjnego/Trybunał Konstytucyjny, to jak ma to zrobić w warunkach uniemożliwiających mu tą najbardziej oczywistą czynność kontroli właściwej reprezentacji? I nie chodzi tutaj o tę konkretną sprawę in specie, chodzi o zasadę in genere.

Nie wiem oczywiście, jakich odpowiedzi udzieli Sąd Najwyższy i czy ich udzieli. Jest bowiem pewien szkopuł. Otóż pod rządami „dobrej zmiany” pojawiła się pewna maniera „uwalniania” organów wymiaru sprawiedliwości od spraw trudnych i kłopotliwych. Swego czasu tak postanowił Prezydent stosując prawo łaski wobec osoby skazanej nieprawomocnym wyrokiem. Teraz z kolei być może taką decyzję podejmie Trybunał Konstytucyjny – też być może „uwolni” Sąd Najwyższy od konieczności odpowiadania na opisane wyżej pytania prawne, ponieważ dzień wcześniej, 11 września, ma ogłosić wyrok, czy jest to zgodne z konstytucją. Zwróćmy uwagę na tę przedziwną sytuację – nie ma przeprowadzić rozprawy, ma ogłosić wyrok, co może sugerować, że wyrok już jest gotowy. To następny problem w tej sprawie – czy Sąd Najwyższy poczuje się „uwolniony”, skoro wcześniej w sprawie prawa łaski nie podzielił tego uczucia i podjął 31 maja swoją słynna już dzisiaj uchwałę w składzie siedmiu sędziów (sygn. I KZP 4/17)?

To wszystko przekracza jednak moje, teoretyka i filozofa prawa, kompetencje i wiedzę z zakresu prawa konstytucyjnego. Trzeba się będzie zwrócić do jakiegoś konstytucjonalisty o opinię, jak i czy Sąd Najwyższy może potencjalnie odpowiedzieć na pytania Sądu Apelacyjnego, bez uciekania w proceduralny banał.

Czy sąd powszechny jest kompetentny do oceny umocowania osoby objętej aktem jej powołania na wolne stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego do dokonywania czynności za Prezesa Trybunału Konstytucyjnego jako stronę albo uczestnika postępowania cywilnego, jeżeli z kopii dokumentów złożonych do akt wynikać mogą wątpliwości co do przewidzianej w art. 194 ust. 2 Konstytucji RP przesłanki przedstawienia przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego kandydatów na to stanowisko –

a na wypadek udzielenia pozytywnej odpowiedzi na to pytanie:

Czy osoba objęta aktem jej powołania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, po przeprowadzeniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego na podstawie art. 21 ustawy z 30 listopada 2016 r. przepisy wprowadzające ustawę o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz ustawę o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego z dnia 13 grudnia 2016 r. (Dz.U z 2016 r., poz. 2074), jest upoważniona do dokonywania czynności za Prezesa Trybunału Konstytucyjnego będącego stroną albo uczestnikiem postępowania cywilnego w sytuacji, gdy:

– nie została podjęta uchwała Zgromadzenia przedstawiająca kandydatów na to stanowisko, przewidziana w art. 21 ust. 8 powołanej ustawy, zaś osoby uznane za kandydatów nie uzyskały większości głosów Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału, o którym mowa w art. 21 ust. 2 powołanej ustawy;

– w Zgromadzeniu nie uczestniczyli wszyscy sędziowie Trybunału, którzy złożyli ślubowanie wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej;

– w Zgromadzeniu nie uczestniczyły osoby wybrane na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm VII kadencji, uczestniczyły i oddały głos osoby, które zostały wybrane przez Sejm VIII kadencji na obsadzone stanowiska sędziowskie, zaś jedna z tych osób została uznana przez Prezydenta za drugiego kandydata na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego;

– Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, przeprowadzone bez udziału wszystkich sędziów, którzy złożyli ślubowanie wobec Prezydenta RP, nie zostało zwołane przez Wiceprezesa Trybunału oraz przeprowadzone pod jego przewodnictwem, wobec nieobsadzenia stanowiska Prezesa Trybunału, lecz przez sędziego, któremu Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej powierzył obowiązki z art. 21 ust. 1 powołanej ustawy, oraz z udziałem tego sędziego jako przewodniczącego?​

Jerzy Zajadło

Ocena Czytelników
[Razem: 0 Średnio: 0]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

wp-puzzle.com logo