Judyta Papp: Praworządność jako granica władzy, nie uzasadnienie jej działań

0
(0)

Wypowiedź Macieja Berka w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” z dnia 9 października 2026 r. pozostawia więcej pytań ustrojowych, niż przynosi odpowiedzi.

Wadliwość procedury powołania Bogdana Święczkowskiego na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, związana z udziałem osób nieuprawnionych do orzekania, jest zagadnieniem od dawna rozpoznanym. Rzeczywisty problem dotyczy dziś skuteczności mechanizmów przywracania legalnego funkcjonowania Trybunału, w tym granic ochrony immunitetowej i możliwości egzekwowania odpowiedzialności za działania naruszające porządek konstytucyjny.

Co jednak szczególnie istotne, skoro Berek uznaje wadę powołania Święczkowskiego za nieusuwalną, dlaczego nie wyjaśnia konsekwencji prawnych tego stanowiska?

Art. 11 ust. 2 i 3 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK przewiduje przecież mechanizm kierowania pracami Trybunału przez sędziego o najdłuższym ustawowo określonym stażu w razie wakatu na stanowisku Prezesa, a także szczególny tryb zwołania Zgromadzenia Ogólnego.
Powstaje zatem zasadnicze pytanie; czy wadliwość powołania Święczkowskiego oznacza istnienie wakatu w rozumieniu tych przepisów, a jeśli tak, dlaczego nie znajduje zastosowania ustawowy mechanizm zastępstwa? Berek nie wyjaśnia tej kwestii, choć ma ona fundamentalne znaczenie dla oceny legalności dalszego sprawowania funkcji Prezesa TK oraz możliwości przywrócenia prawidłowego działania Trybunału.

Zapowiedź podjęcia działań przez grupę sędziów, bez ujawnienia choćby zasadniczych podstaw prawnych proponowanego rozwiązania.

Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK jest odrębnym organem Trybunału, wyposażonym we własne kompetencje ustawowe. Problem nie dotyczy zatem jego ustrojowej niezależności od Prezesa TK, ale możliwości skutecznego wykonywania tych kompetencji w sytuacji, gdy legalność powołania Prezesa jest kwestionowana. Nie wystarczy zapowiedzieć istnienia przygotowanej konstrukcji prawnej. Warto było jednak wskazać, z jakich norm kompetencyjnych miałaby ona wynikać i w jaki sposób zapewniałaby legalność podejmowanych czynności.

Odrębną kwestią pozostaje ślubowanie.

Obowiązek jego odebrania obciąża Prezydenta RP, nie zaś osobę wybraną na stanowisko sędziego. Skoro jednak Berek uznaje dopuszczalność alternatywnej formy ślubowania, należałoby oczekiwać wyjaśnienia, dlaczego dotychczas z niej nie skorzystał i jakie przeszkody prawne uzasadniają dalsze oczekiwanie. Powstaje przy tym szersze zagadnienie konstytucyjne: czy bezczynność organu zobowiązanego do dokonania określonej czynności może w praktyce prowadzić do zablokowania skutków wyboru dokonanego przez inny organ konstytucyjny? A jeśli nie, to gdzie przebiega granica między dopuszczalnym przezwyciężaniem takiej bezczynności a zastępowaniem procedury ustawowej rozwiązaniem pozbawionym dostatecznej podstawy prawnej?

Zastrzeżenia ustrojowe

Szczególnie problematyczne w świetle art. 10, art. 173, art. 194 ust. 1 i art. 195 ust. 1 Konstytucji RP wydaje się przyznanie przez Macieja Berka, że pomysł jego kandydowania do Trybunału Konstytucyjnego pojawił się podczas niepublicznej rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem, której szczegółów nie ujawnił.

W art. 194 ust. 1 Konstytucja powierza kompetencję do wyboru sędziów TK Sejmowi, nie zaś Prezesowi Rady Ministrów. Choć polityczny udział w wyłanianiu kandydatów nie jest sam w sobie niedopuszczalny, czym innym jest wykonywanie konstytucyjnej kompetencji przez parlament, a czym innym pojawienie się kandydatury w następstwie bezpośrednich rozmów między szefem rządu a jego bliskim współpracownikiem. Nie przesądza to o istnieniu zależności politycznej, ale skłania do postawienia pytania, na ile formalna kompetencja Sejmu do wyboru sędziów zachowuje rzeczywistą autonomię, jeżeli zasadnicze rozstrzygnięcia personalne mogą zapadać poza parlamentarną procedurą.

W orzecznictwie TSUE, w szczególności w wyroku z dnia 19 listopada 2019 r. w sprawach połączonych C‑585/18, C‑624/18 i C‑625/18 oraz w wyroku z dnia 6 października 2021 r. w sprawie C‑487/19, podkreślono, że ocena niezawisłości wymaga uwzględnienia całokształtu okoliczności powołania sędziego, również z perspektywy obiektywnie uzasadnionych wątpliwości co do jego niezależności od czynników zewnętrznych.

Standardu tego nie można mechanicznie przenosić na konstytucyjny model wyboru sędziów TK, jednak wyrażona w nim zasada obiektywnych gwarancji niezawisłości ma zasadnicze znaczenie ustrojowe. W tym kontekście trudno pominąć wcześniejsze kontrowersje związane z politycznymi uwarunkowaniami obsadzania stanowisk w Trybunale. Nie oznacza to tożsamości obecnych i wcześniejszych praktyk, ale uzasadnia jednak potrzebę stosowania jednolitych standardów ich oceny, niezależnie od aktualnego układu politycznego.

Pozostaje zatem pytanie, czy niezależność sądownictwa konstytucyjnego można skutecznie odbudować wyłącznie przez zmianę osób sprawujących urząd, bez zmiany praktyk ich wyłaniania. Konstytucyjna legalność wyboru i ustrojowa wiarygodność procedury nie są bowiem pojęciami tożsamymi. Pierwsza rozstrzyga o formalnej skuteczności powołania, druga współdecyduje o społecznym i instytucjonalnym zaufaniu do niezawisłości Trybunału. To właśnie napięcie między legalnością a legitymizacją – tak myślę – powinno stać się przedmiotem pogłębionej refleksji nad przyszłym modelem sądownictwa konstytucyjnego.

Judyta Papp

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 1 głos
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów