Włodzimierz Wróbel: Teatr i konstytucyjna rzeczywistość

0
(0)

W lutym 2026 r. ma dojść do przekazania stanowiska Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Oficjalnie – zgodnie z Konstytucją. W praktyce – wszystko wskazuje na powtórkę scenariusza z 2020 r.

Artykuł prof. dr. hab, SSN Włodzimierza Wróbla opublikowany w serwisie konstytucyjny.pl opisuje, jak doszło do faktycznego obejścia art. 183 Konstytucji RP, dlaczego przez ostatnie 6 lat Sąd Najwyższy funkcjonował bez konstytucyjnie powołanego Pierwszego Prezesa i w jaki sposób dziś próbuje się ponownie „wyprodukować” ten urząd przy użyciu tych samych, nielegalnych mechanizmów.

Bez mitów o niezależności, bez prawniczego lukru. Analiza, która prowadzi do jednego wniosku: zamiast konstytucyjnego organu szykuje się kolejna dekoracja politycznego teatru.

1.

Prof. Małgorzata Manowska ogłosiła termin, w którym ma nastąpić przekazanie gabinetu I Prezesa Sądu Najwyższego kolejnej osobie. Kończą się bowiem kadencje politycznych nominatów, wysłanych do Sądu Najwyższego w pierwszej fazie przejmowania tego organu przez polityków w latach 2018 – 2020. Po upływie 6 lat szykuje się kolejna odsłona tamtych wydarzeń.

Dziś już wiemy jak istotne było dla władzy politycznej przejęcie funkcji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego: można było przejmować akta spraw niewygodnych dla polityków i zamykać je w szafach, można było chronić funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej i Izby Nadzwyczajnej, mimo wyroków trybunałów Międzynarodowych i dotkliwych kar finansowych nakładanych na Polskę, można było uruchamiać postępowania dyscyplinarne przeciwko niepokornym sędziom, zmieniać składy orzekające, usuwać dane neosędziów z wydawanych przez Sąd Najwyższy wyroków.

2.

Zgodnie z art. 183 ust. 3 Konstytucji RP kandydatów na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego ma przedstawić Prezydentowi RP Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Dopiero z grona tych kandydatów wolno Prezydentowi powołać na 6-letnią kadencję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Żeby zrozumieć jak istotny jest to mechanizm i czym jest owo „Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego” warto przypomnieć, jak wygląda ustrój konstytucyjny Polski.

Ustrój konstytucyjny – a więc sposób funkcjonowania państwa uregulowany w Konstytucji RP – ma stanowić stabilną konstrukcję, w ramach której powinno w sposób pokojowy dochodzić do przejmowania władzy przez kolejne ugrupowania polityczne zdobywające największe poparcie w demokratycznych wyborach. Ustrój konstytucyjny ma zagwarantować, by zwycięzcom wyborów nie zamarzyła się władza absolutna bez jakiejkolwiek kontroli czy odpowiedzialności, a instytucje państwa nie doświadczały kadrowego trzęsienia ziemi wraz z każdymi kolejnymi wyborami.

Elementem ustroju państwa są różne instytucje, przewidziane w Konstytucji, które mają zapewnić obywatelom ochronę ich podstawowych praw i wolności i zapobiegać autorytarnym pokusom u polityków. Instytucji przewidzianych w Konstytucji nie może usunąć ustawą, nie można też ich tworzyć lub przekształcać niezgodnie z Konstytucją.

Dlaczego istnienie i status określonych instytucji, takich jak Trybunał Konstytucyjny, Rzecznik Praw Obywatelskich czy Naczelna Izba Kontroli zdecydowano się zagwarantować aż w Konstytucji? Z reguły powodem takiej decyzji jest znaczenie danej instytucji dla wspomnianej już ochrony praw i wolności obywateli i sprawiedliwego funkcjonowania państwa. Ale także dla zachowania równowagi władz i zapobieżenia wspomnianemu niebezpieczeństwu podporządkowania wszystkich instytucji publicznych jednej grupie polityków czy oligarchów.

Z tego też powodu dość szczegółowo uregulowano w polskiej Konstytucji jak ma wyglądać i funkcjonować wymiar sprawiedliwości, jak powołuje się sędziów i podstawowe organy sądowe takie, jak np. Sąd Najwyższy czy Naczelny Sąd Administracyjny. Jednym z takich organów jest także Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. Konstytucja nie określa bliżej, jakie są jego uprawnienia i zadania, ale z samej nazwy można wnioskować, że kieruje on Sądem Najwyższym, w tym innymi Prezesami tego Sądu (którzy kierują poszczególnymi izbami tego sądu).

Biorąc pod uwagę fakt, że jest to organ jednoosobowy, mający wpływ na funkcjonowanie Sądu Najwyższego i sędziów tego Sądu, Konstytucja przywiązuje dużą wagę do tego jak powołuje się owego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Zgodnie z art. 183 ust. 3 Konstytucji RP, kandydatów na to stanowisko przedstawia „Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego”, i tylko spośród tych kandydatów jeden zostaje powołany przez Prezydenta na stanowiska Pierwszego Prezesa SN na 6 letnią kadencję. Z tego krótkiego przepisu wynika szereg konsekwencji.

Po pierwsze„Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego” jest odrębnym organem konstytucyjnym – o bardzo wąsko zakreślonych kompetencjach (przedstawienie kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa SN Prezydentowi RP), którego jednak nie można zastąpić żadnym innym organem. Nie można owego Zgromadzenia traktować także jako wewnętrznego organu Sądu Najwyższego, choć ustawa o Sądzie Najwyższym taką samą nazwą określa wewnętrzny organ samorządu sędziów SN. Owego opisanego w ustawie „Zgromadzenia Ogólnego sędziów SN” będącego organem wewnętrznym Sądu Najwyższego, nie można więc utożsamiać z organem konstytucyjnym o tej samej nazwie wskazanym w art. 183 ust. 3  Konstytucji RP.

Po drugie, ów organ konstytucyjny z art. 183 Konstytucji RP tworzą „sędziowie Sądu Najwyższego”. Określenie „sędzia” w tym „sędzia Sądu Najwyższego” ma swoje konkretne znaczenie w Konstytucji RP. Jest to wyłącznie osoba powołana do Sądu Najwyższego na stanowisko sędziego tego sądu, jeżeli wniosek o takie powołanie został złożony przez inny organ konstytucyjny – Krajową Radę Sądownictwa, a aktu powołania dokonał Prezydent RP (art. 179 Konstytucji RP). Nie mogą to być więc sędziowie powołani w inny sposób lub tylko delegowani do orzekania w Sądzie Najwyższym albo osoby powołane do innych organów (np. sądów wyjątkowych), choćby ustawa nazywała ich sędziami Sądu Najwyższego.

Po trzecie, sędziowie Sądu Najwyższego w wyżej wskazanym znaczeniu, utworzą organ konstytucyjny o nazwie „Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego”, jeżeli zbiorą się w celu przedstawienia Prezydentowi RP kandydatów na funkcję Pierwszego Prezesa RP. Kiedy więc np. zwołuje się zgromadzenie ogóle sędziów Sądu Najwyższego, by zatwierdzić sprawozdanie z działalności Sądu najwyższego w danym roku, zwołuje się wyłącznie organ o charakterze ustawowym działający w Sądzie Najwyższym. Nie jest to wówczas organ konstytucyjny.

Po czwarte, zasady funkcjonowania organu konstytucyjnego jakiem jest Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego z art. 183 ust. 3 Konstytucji RP, muszą zostać określone w ustawie, zaś kwestie czysto organizacyjne i wewnętrzne musi ustalić samo to „Zgromadzenie”. Nie może tego dokonać inny organ, zwłaszcza Prezydent RP, narzucając te wewnętrzne regulaminy, bowiem w tym przypadku w łatwy sposób mógłby sobie podporządkować Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, które zgodnie z Konstytucją RP jest w procedurze powoływania Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego organem równorzędnym względem Prezydenta RP.  Tylko przy założeniu takiej relacji jakikolwiek sens ma art. 183 ust. 3 Konstytucji RP. Prezydent nie może narzucić Zgromadzeniu Ogólnemu Sędziów SN, by wskazali mu preferowanych przez niego konkretnych kandydatów. Z kolei owo Zgromadzenie nie może zmusić Prezydenta do powołania konkretnej osoby na stanowisko Pierwszego Prezesa SN – stąd konieczność przedstawienia Prezydentowi co najmniej dwóch kandydatów. Gdyby Prezydent miał kompetencję do narzucenia Zgromadzeniu Ogólnemu tego, w jaki sposób ma procedować przy wyłanianiu kandydatów, którzy mają następnie zostać przedstawieni Prezydentowi, mógłby w zasadzie ubezwłasnowolnić to zgromadzenie. Jak się okaże w dalszej części tekstu – taką właśnie się stało w 2020 r. i ten sam scenariusz próbuje się powtórzyć obecnie. Gdyby więc było to konstytucyjnie dopuszczalne, to na przykład Prezydent mógłby określać regulamin wewnętrzny funkcjonowania Rady Ministrów, a dla odmiany Premier regulowałby kwestię tego jak ma być zorganizowania kancelaria Prezydenta. To oczywisty absurd. Podobnie jak absurdem jest wyposażanie Prezydenta w kompetencję do regulowania działania konstytucyjnego organu jakim jest Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego.

Po piąte, art. 183 ust. 3 Konstytucji RP stwierdza, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego „przedstawia kandydatów na urząd Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Organy kolegialne, czyli składające się z wielu osób, wyrażają swoja wolę poprzez głosowanie – stanowisko, które uzyskuje w tym głosowaniu większość, staje się wolą owego organu kolegialnego. To zresztą dość oczywiste i wydaje się, że bardzo wiele osób, które miały kontakt z takimi organami: czy to wspólnotą mieszkaniową czy to radą rodziców w szkole, ma doświadczenie udziału w takich głosowaniach. Uznano by raczej za dziwaczną sytuację, w której poszczególne grupki rodziców będących członkami takiej rady formułowało swoje własne stanowisko, a dyrektor szkoły uznawałby każde z nich za stanowisko rady rodziców, chociaż żadne z nich nie uzyskało poparcia większości członków rady rodziców. Warto zapamiętać ten przykład, bo okaże się, że w przypadku Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, które zwołano w 2020 r. zastosowano właśnie taki mechanizm – zabrakło decyzji całego Zgromadzenia o przedstawieniu swoich kandydatów Prezydentowi, zaś na liście kandydatów na funkcję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego znalazły się głównie nazwiska osób, które poparły tylko różne grupy uczestników tego Zgromadzenia. Ostatecznie Prezydent wówczas powołał na te funkcję osobę, która nie została „przedstawiona” przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, bo jako kandydatka nie uzyskała poparcia większości uczestników tego Zgromadzenia.

Żeby coś było stanowiskiem organu kolegialnego (ciała zbiorowego), to musi za tym stanowiskiem opowiedzieć się większość osób tworzących ten organ kolegialny. W sposób oczywisty dotyczy to także Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, co oznacza, że każdy kandydat na urząd Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego przedstawiany Prezydentowi przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego musi mieć poparcie większości sędziów biorących udział w tym Zgromadzeniu. Inaczej nie będzie kandydatem „Zgromadzenia”, ale mniejszościowej grupy sędziów biorących w nim udział. Gdyby Prezydent zdecydował się na powołanie takiego „mniejszościowego” kandydata, który nie byłby przecież kandydatem „Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego”, to równie dobrze mógłby powołać kogokolwiek z ulicy czy polityka ze swojej kancelarii. W obu przypadkach nie byłyby, wszakże spełnione warunki określone w art. 183 ust. 3 Konstytucji RP, pozwalające na przyjęcie, że doszło do ważnego powołania konstytucyjnego organu jakim jest Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego.

Podsumowując:

  • W Zgromadzeniu Ogólnym o którym mowa w art. 183 Konstytucji RP biorą udział wyłącznie sędziowie powołaniu do Sądu Najwyższego (a nie do sądów specjalnych) w trybie określonym w art. 179 Konstytucji RP
  • Zgromadzenie Ogólne prowadzi swoje obrady na zasadach w ustawie oraz przyjętym przez siebie wewnętrznym regulaminie
  • Zgromadzenie Ogólne musi większością głosów udzielić poparcia każdemu kandydatowi na urząd Pierwszego Prezesa SN przedstawianemu następnie Prezydentowi RP.

3.

Jakie wnioski wynikają z powyższej analizy art. 183 ust. 3 Konstytucji RP dla oceny obecnej sytuacji w Sądzie Najwyższym w kontekście wspomnianych na wstępie planów zwołania w lutym 2026 r. Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego?

Prof. Małgorzata Manowska, która pełni obecnie obowiązki Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego została na to stanowisko powołana przez Prezydenta Andrzeja Dudę niezgodnie z Konstytucją bowiem:

– w Zgromadzeniu zwołanym w maju 2020 r., po upływie kadencji byłej Pierwszej Prezes SN, Małgorzaty Gersdorf brały udział osoby, które nie miały statusu sędziów Sądu Najwyższego w znaczeniu konstytucyjnym – byli na tym Zgromadzeniu obecni i głosowali członkowie Izby Dyscyplinarnej, a więc sądu specjalnego, który ostatecznie zlikwidowano na wniosek Prezydenta Andrzeja Dudy, a także członkowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, której również odmówiono statusu sądu powołanego na podstawie ustawy, a nadto osoby, które zostały powołane na urząd sędziego w Sądzie Najwyższym bez wniosku Krajowej Rady Sądownictwa jako organu konstytucyjnego. Nie można więc ówczesnego Zgromadzenia nazwać Zgromadzeniem Ogólnym Sędziów Sądu Najwyższego w rozumieniu art. 183 ust. 3 Konstytucji RP.

– Zgromadzenie z roku 2020 dokonywało wyboru kandydatów w oparciu rozporządzenie Prezydenta RP „Regulamin Sądu Najwyższego”. Była to i jest regulacja, w zakresie odnoszącym się do Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN dokonującego wyboru tych kandydatów, nie tylko sprzeczna z Konstytucją, ale wydana nawet bez upoważnienia ustawowego. W art. 4 ustawy o Sądzie Najwyższym stwierdzono jedynie, że Prezydent RP może w regulaminie Sądu Najwyższego określić „liczbę stanowisk sędziego Sądu Najwyższego w izbach, o których mowa w art. 3 pkt 1-4, nie mniejszą niż 120, w tym ich liczbę w poszczególnych izbach, o których mowa w art. 3 pkt 1-4, wewnętrzną organizację Sądu Najwyższego, zasady wewnętrznego postępowania oraz szczegółowy zakres i sposób wykonywania czynności przez asystentów sędziego”. Nie ma tu mowy o funkcjonowaniu innego organu konstytucyjnego jakim jest „Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego” o którym mowa w art. 183 ust. 3 Konstytucji RP ani tym bardziej reguł wyboru kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Tymczasem do owego Regulaminu dodano przepisy, które szczegółowo określały jak ów organ konstytucyjny z art. 183 ust. 3 Konstytucji RP ma wybierać kandydatów na urząd Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, przy czym wprowadzony tam mechanizm miał pozwolić na powołanie na ten urząd przez Prezydenta także osoby, która nie była kandydatem nie całego Zgromadzenia, ale wyłącznie uczestniczącej w nim grupki uczestników tego Zgromadzenia, nie będących nawet sędziami Sądu Najwyższego w znaczeniu konstytucyjnym. Mechanizm ten zresztą w skutecznie zastosowano w roku 2020, przy czym wyznaczony przez Prezydenta „komisarz” prowadzący obrady nie dopuścił nawet do zajęcia przez Zgromadzenie Ogólne stanowiska co do sprzecznych z Konstytucją i ustawą regulacji zawartych we wspomnianym rozporządzeniu Prezydenta.

– Zgromadzenie Ogólne z 2020 r. nigdy nie pojęło większością głosów uchwały o przedstawieniu konkretnych kandydatów Prezydentowi RP. Andrzej Duda powołał więc na urząd Pierwszego Prezesa SN osobę, która nie została mu przedstawiona przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, ale przez mniejszościową grupę uczestników zgromadzenia z 2020 r.

Przez 6 ostatnich lat nie działał więc konstytucyjny organ jakim jest Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. Powołanie na ten urząd nastąpiło wyłącznie na podstawie sprzecznych z Konstytucją i wydanych poza upoważnieniem ustawowym uregulowań zawartych w rozporządzeniem Prezydenta RP. Gdyby w Polsce funkcjonował Trybunał Konstytucyjny powyższe rozporządzenie już dawno zostałoby usunięte z systemu prawnego.

4.

Jak wynika z zarządzenia prof. Małgorzaty Manowskiej z dnia 29 stycznia 2026 r., zwołującego Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego na dzień 24 lutego 2026 r. sytuacja ma się powtórzyć. Do udziału w Zgromadzeniu Ogólnym zostały zaproszone osoby, które nie powinny w nim uczestniczyć i nic nie wskazuje na to, by wybieranie kandydatów miało nastąpić w innym trybie, niż przewidziany w niekonstytucyjnym Rozporządzeniu Prezydenta RP, dającemu mu w zasadzie swobodę w narzuceniu swojego nominata na urząd Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Być może zresztą sprawa jest już przesądzona i zgodnie z prezydenckim scenariuszem owym nominatem np. sędzia Zbigniew Kapiński, który po zmianach przejął kierowanie Izba Karną Sądu Najwyższego.

Kiedy w 2020 r., dokonywano wyboru kandydatów na urząd Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, można było się jeszcze łudzić, że prawnicy, (często z naukowymi tytułami), którzy zostali powołani na stanowiska sędziowskie już niekonstytucyjnych zmianach funkcjonowaniu Krajowej Rady Sadownictwa, nie zdecydują się na współudział w dalszym przejmowaniu kontroli nad Sądem Najwyższym przez polityków. Jednak przebieg ówczesnego Zgromadzenia Ogólnego, z niedopuszczaniem do głosowania wniosków dotyczących przebiegu obrad, poświadczaniem nieprawdy co do wyników głosowania, odmową podjęcia uchwały całego Zgromadzenia o przedstawieniu Prezydentowi konkretnych kandydatów, udowodniły, że wszystkie te nadzieje okazały się płonne. Kolejne lata funkcjonowania tych prawników w gmachu Sądu Najwyższego jedynie potwierdziły ten fakt: zarówno Izba Dyscyplinarna jak i Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych doskonale wpisywały się w potrzeby polityków, którzy stali za utworzeniem tych sądów specjalnych. Odmawiano wykonywania orzeczeń trybunałów międzynarodowych, zatrzymywano akta spraw, a jak była potrzeba to orzekano nawet bez akt, zmieniano skały orzekające, wszczynano postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, manipulowano wynikami głosowań na kolegium Sądu Najwyższego. Gdy tylko dochodziło do oceniania spraw istotnych w perspektywie interesów jednej grupy politycznej, to ze stuprocentową pewnością można było przewidywać jakie zapadnie orzeczenie i za każdy razem to się sprawdzało – czy to w zakresie wygaśnięcia mandatu poselskiego, czy to finansowania partii politycznej, czy to odpowiedzialności dyscyplinarnej. Czy po takich doświadczeniach można jeszcze zakładać, że obecnie zwoływane Zgromadzenie Ogólne będzie jeszcze organem konstytucyjnym?

Pytanie jest retoryczne. A odpowiedź na nie gorzka, zwłaszcza że upłynęło już ponad dwa lata od zadeklarowanej przez władze ustawodawcą i wykonawczą woli powrotu do praworządności. Jedno jest natomiast pewne – Konstytucja ma swoje wewnętrzne zabezpieczenia, które gwarantują jej moc, choćby miały się one ujawnić dopiero po latach od niekonstytucyjnych działań. Jednym z takich zabezpieczeń jest brak (lub istnienie) konstytucyjnej legitymacji dla określonych instytucji czy organów tworzonych na podstawie ustawy czy arbitralnych decyzji. Konstytucja sama określa kryteria skuteczności i ważności tego, co robią różne podmioty w państwie. Brak zgodności określonych działań z Konstytucją powoduje, że dokonane powołania czy nominacje, nie mając konstytucyjnego charakteru, nie podlegają także konstytucyjnej ochronie. Dotyczy to np. konstytucyjnego zakazu odwołania ze stanowiska przed upływem konstytucyjnej kadencji.

Prezydent być może więc znowu powoła jakąś osobę na urząd Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, ale jeżeli dokona tego według tego samego scenariusza i w tej samej scenografii, którą wykorzystano w 2020 r., nie będzie to funkcja, o której mowa w art. 183 ust. 3 Konstytucji RP, ale jeszcze jedna teatralna dekoracja.

Włodzimierz Wróbel

konstytucyjny.pl

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze