Marian Sworzeń. Prawo wielkich liter: FORMALIZM

0
(0)

Forma w sensie prawnym to nic innego jak przyodziewek, który nakłada na siebie dana czynność lub zachowanie. Nieraz jest on tylko zalecony (ze względów dowodowych, np. forma pisemna), czasami bezwzględnie nakazany (pod rygorem nieważności, np. forma notarialna przy obrocie nieruchomościami). Owszem, można o tym tym napisać całe tomy, ale można też dwa zdania.

Opinia publiczna i prasa są „jedynym hamulcem wobec marnotrawstwa”– tak brzmi jedna z tez Parkinsona. To, że autor miał na myśli wolną prasę, to oczywista, skoro jego dzieło powstało w Anglii. By było ciekawiej, książki C. N. Parkinsona drukowano u nas bez przeszkód za komuny w zbożnym przekonaniu, że ośmieszają one biurokrację w kapitalizmie. Przed nami obecnie wdrażanie politycznego pomysłu na bezwolną prasę po wykupie ponad setki tytułów przez PKN Orlen. Czyżby początek czegoś na kształt partyjnego koncernu „Książka-Prasa-Ruch”? Odradzam. Na samym początku prawnego demontażu PRL-u, w marcu 1990 r., prócz ustawy o samorządzie, uchwalono likwidację tego prasowego molocha.

Rozpisałem się w poprzednim felietonie o „bogactwie” języka autorów uzasadnienia wyroku w sprawie sędziego Tulei. Pisząc, że to tekst wart odśpiewania przez Piwnicę pod Baranami na wzór kantaty wykorzystującej słowa orzeczenia kolegium d/s wykroczeń w związku ze skazaniem Piotra Skrzyneckiego, pominąłem osobę autora, Zbigniewa Raja i tytuł utworu („Akt abolicji”). I dopiero teraz jest dobrze.

Monitor Polski (poz. 1080) zamieścił uchwałę sejmową z 26 listopada, która wspierała aktualną wówczas rządową zapowiedź weta w sprawie budżetu Unii. Tamże czytamy (art. 1.2.4), że „tworzenie podziałów między państwami członkowskimi Unii Europejskiej jest wielką nieodpowiedzialnością – szczególnie w czasie globalnej pandemii, gdy jako Europejczycy powinniśmy solidarnie zmobilizować wszystkie nasze siły do walki o życie naszych obywateli i pokonania grożącego nam kryzysu”. Zacytowałem jak najwierniej: tam było faktycznie o „wielkiej nieodpowiedzialności”, i to bez cudzysłowu.

Artykułowane od dłuższego czasu przez rzecznika generalnego TSUE, Jewgienija Tanczewa, zarzuty wobec PiS-owskich zmian w sądownictwie zostały niedawno przezeń dosadnie powtórzone. Mają one jednak obecnie nowy kontekst, bowiem stało się to krótko po podpisaniu przez przywódców Unii wspólnego dokumentu z tzw. konkluzjami, na których rozwadniający efekt zdają się liczyć rządy Polski i Węgier. Jestem jednakże umiarkowanie dobrej myśli. Jewgienij, Eugeniusz… Nomen omen, greckie „eu” z reguły zapowiada coś pozytywnego.

Lepiej by w okresie bezkrólewia działał nadal były rzecznik obywateli czy też nie? Minie niedługo czwarty miesiąc od zakończenia kadencji RPO w osobie Artura Bodnara, potem przyjdzie piąty miesiąc, i tak dalej… W dodatku Trybunał nie kwapi się do orzekania o nielegalności urzędowania p. Bodnara, bo i święta, bo i przemęczenie niepracowaniem, itp. Teraz pojawiła się nowa kandydatura (Piotr Wawrzyk) do objęcia urzędu. Idę o zakład, że nie zostanie przyjęta, bo gdyby nawet marszałek Witek zarządziła dziesięć reasumpcji głosowań, i tak jest potrzebna zgoda senatu. Tej zaś nie będzie. W tym rzecz.

I oto kolejne słowa nadające się do śpiewania – ich autorem jest premier Morawiecki ─ „Pamiętajmy, że noc jest najciemniejsza przed świtem. Solidarność i dyscyplina będą naszymi latarniami”. Równie dobrze zamiast „solidarności i dyscypliny” można tam wstawić inną parę słów. Na przykład „odwaga i siła”. Albo „godność i męstwo”. Także „prawo i sprawiedliwość”. Pasuje na wszelkie okazje.

Zapowiedzi obalenia Konwencji Stambulskiej skończyły się na gadaniu, o czym świadczy sejmowe głosowanie z 16 grudnia: konwencja wciąż obowiązuje, przy niemal pełnej zgodności sejmu co do kilku poprawek (443 głosy za). Heroldowie wypowiedzenia traktatu – Ziobro, Moląg, Emilewicz – siedzą cicho, jakby byli zmęczeni. Destrukcja wyczerpuje, trzeba odpocząć. Ale na jak długo?

Mam kłopot z rozróżnieniem Seneków, ale spróbuję… Otóż wedle Seneki Młodszego kłamią tylko niewolnicy, wolni zaś mówią prawdę. Kim w takim razie są osoby delegowane do neo-KRS, nowych izb SN, do TK? Gdyby słuchać ich samych ─ deklarujących całkowitą niezależność i pracę wyłącznie dla dobra Rzeczypospolitej, wykluczających jakiekolwiek osobiste korzyści ─ sprawa byłaby jasna: to mowa wolnych. Cóż, kiedy Czytelnicy, tak mniemam, również znają odpowiedź. Czy więc możliwe jest odzyskanie utraconej wolności? Ależ tak! Wystarczy przyswoić sobie maksymę Seneki Starszego, że nigdy nie jest za późno, aby wkroczyć na uczciwą drogę. Innymi słowy: ustąpić z zajmowanych stanowisk i piastowanych funkcji.

Marian Sworzeń

*Autor: prawnik, pisarz, członek PEN Clubu – autor książek „Dezyderata. Dzieje utworu, który stał się legendą”, „Opis krainy Gog”, „Czarna ikona – Biełomor. Kanał Białomorski. Dzieje. Ludzie. Słowa”.

Print Friendly, PDF & Email

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments