Wokanda Sądu Najwyższego w domenie publicznej (ze zanonimizowanymi danymi personalnymi podsądnych) przypomina mi, że na 3 lutego zostałem wyznaczony do orzekania. Już kilka miesięcy temu skierowano do mnie pytanie, czy odpowiada mi termin, a zaraz potem skierowałem do SN pismo, w którym stanowczo odmówiłem udziału w orzekaniu z neosędziami. Tak czynię za każdym razem, podobnie jak znakomita większość moich koleżanek i kolegów.
W rezultacie nigdy będąc ławnikiem nie miałem szansy wzięcia udziału w posiedzeniu Sądu Najwyższego. Nie przyczyniłem się nigdy do straty wynikającej z odszkodowania dla obywateli za brak dostępu do niezawisłego sądu.
Konsekwentnie odmawiam orzekania w składach, w których zasiadają tzw. neosędziowie (osoby powołane do SN na wniosek KRS po zmianach prawnych z 2017 roku).
Główne powody tej postawy to:
Wątpliwości co do legalności składów sędziowskich:
podobnie jak część innych ławników, uważam, że orzekanie z osobami powołanymi w sposób wadliwy narusza standardy bezstronnego i niezawisłego sądu oraz porządek konstytucyjny.
Stanowisko Rady Ławniczej SN:
Jako członek Rady Ławniczej popieram uchwały tego gremium, które wzywają ławników do wstrzymywania się od orzekania w izbach uznawanych przez nich za nienależycie obsadzone i nie będące sądami (Izba Odpowiedzialności Zawodowej, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych).
Obrona praworządności:
W swoich publicznych oświadczeniach podkreślam, że moja odmowa jest formą sprzeciwu wobec „dewastacji porządku prawnego” w Sądzie Najwyższym.
Z powodu odmowy orzekania Pierwsza Prezes SN Małgorzata Manowska kierowała wnioski do Senatu o odwołanie ławników (w tym mnie), zarzucając nam niedopełnienie obowiązków. Senat dotychczas odrzucał te wnioski, uznając, że ławnicy mają prawo do oceny legalności składu orzekającego.
Marek Dobrowolski
jest uznawany za tzw. neosędziego, ponieważ otrzymał nominację do Sądu Najwyższego (Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych) na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej w sposób określony ustawą z 2017 roku (tzw. neo-KRS).
Został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę 10 października 2018 roku. Nominacja odbyła się mimo faktu, że Naczelny Sąd Administracyjny w 2018 roku wstrzymał wykonanie uchwały KRS dotyczącej jego kandydatury. Orzeka w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) nie jest uznawana za niezależny i bezstronny sąd ustanowiony ustawą.
Mirosław Sadowski
także jest określany mianem „neosędziego”. Termin ten stosowany jest wobec osób powołanych na stanowiska sędziowskie na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) ukształtowanej po nowelizacji ustawy z 2017 roku (tzw. neo-KRS).
Został powołany do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Wniosek o jego nominację został sformułowany przez KRS w sierpniu 2018 roku (uchwała 331/2018), a prezydent powołał go na to stanowisko 10 października 2018 roku. Ze względu na sposób powołania, sędzia Sadowski był odsuwany od orzekania w sprawach dotyczących testu niezawisłości innych sędziów. W lipcu 2023 roku Sąd Najwyższy (w składzie sędziów powołanych przed 2018 r.) uznał, że sędzia powołany z udziałem neo-KRS nie ma uprawnień do przeprowadzania testu niezawisłości i bezstronności innego sędziego.
Reforma 2026:
W obecnym stanie prawnym (styczeń 2026 r.) trwają prace nad ustawowym uregulowaniem statusu osób powołanych po 2018 roku. Według przygotowywanych projektów, sędziowie SN powołani w tym trybie (w tym Marek Dobrowolski) mieliby wrócić na poprzednio zajmowane stanowiska lub – jeśli wcześniej nie byli sędziami – ich powołanie miałoby zostać uznane za niebyłe.
Sam sędzia Marek Dobrowolski publicznie broni legalności swojego powołania oraz statusu innych osób nominowanych przez neo-KRS.
Nie wiem, ile bym zarobił biorąc udział w orzekaniu. Nigdy o tym nie myślałem. Pewnych rzeczy ludziom nie wypada, zwłaszcza w dziedzinie zarobkowej. Nie byłem także nigdy i nie będę sutenerem, ani dilerem. Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.
Przemysław Wiszniewski
Autor opublikował wcześniej tę opinię na swoim profilu FB
