Profesor Wojciech Sadurski pochylił się – krytycznie – nad zgłoszonym w orędziu przez prezydenta Karola Nawrockiego pomyśle nowej konstytucji, już w roku 2030. Swoje uwagi opublikował 13 sierpnia w Gazecie Wyborczej w komentarzu zatytułowanym „Karola Nawrockiego rojenia konstytucyjne„.
Prezydent chce zmiany konstytucji. Nie ma ku temu żadnych powodów, ale sama zapowiedź budzi niepokój, bo może skrywać groźne autorytarne ambicje Nawrockiego.
[…] [K]onstytucja to nie jest wielki order mający przydać splendoru prezydentowi. Skonsolidowane demokracje przyjmują nowe konstytucje raz na kilka pokoleń albo utrzymują stare z regularnymi poprawkami, mającymi dostosować tekst do nowych warunków. Stany Zjednoczone mają tę samą konstytucję od ponad 246 lat, Norwegia od 211 lat, a Australia od 125 lat. […] Nic nie wskazuje na to, by hasło konstytucyjne Nawrockiego było osadzone w jakimkolwiek namyśle nad uzasadnieniem konstytucyjnej zmiany. […] Jedynym „uzasadnieniem” podanym przez Nawrockiego było to, że „obywatele dzisiaj potrzebują klarownych, jasnych zasad współpracy między politykami, zabezpieczenia interesu suwerenności, bezpieczeństwa państwa polskiego”. Ale to jest absurd, bo akurat polska konstytucja jest bardzo klarowna co do fundamentalnego kształtu ustrojowego: mamy ustrój mieszany, parlamentarno-gabinetowy z jasnymi, ograniczonymi prerogatywami Prezydenta. Nie ma w tekście konstytucji żadnych istotnych dwuznaczności ani niedomówień, […] PiS przez 8 lata swej władzy, a potem jeszcze Andrzej Duda solo przez ostatnie półtora roku nagminnie łamali konstytucję. Ale to nie konstytucja powinna być dostosowywana do zachcianek polityków, ale na odwrót – politycy powinni dopasowywać swe działania do wymogów konstytucji. […] Konstytucji nie da się skutecznie obronić przeciw politykom, którzy korzystając z możliwości przemocy danej im przez władzę, są zdeterminowani konstytucję łamać, np. udzielając „prawa łaski” nieskazanym prawomocnie albo odmawiając zaprzysiężenia prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wtedy konstytucja staje się mniej warta niż papier, na którym jest zapisana. […]Pomysły Andrzeja Dudy i jego prawników były bezsensowne, a niektóre wręcz szkodliwe. Do pierwszej kategorii – bezsensownych – należało m.in. konstytucyjne uznanie „dorobku chrześcijaństwa” (już jest w preambule), ochrony rolnictwa czy suwerenności. Z kolei do kategorii szkodliwych należał np. pomysł utrwalenia w konstytucji wieku emerytalnego, w tym rozróżnienia między mężczyznami i kobietami w tej dziedzinie.
Jak pamiętamy, cała ta konstytucyjna zabawa skończyła się kompromitującym dla prezydenta Dudy fiaskiem…
[…][Zapowiedź] zmiany konstytucji [może] przykrywać bardzo niebezpieczną koncepcję ustrojową, skrojoną pod groźne ambicje kandydata na zamordystę. Gdy Andrzej Duda porównywał swój urząd do królewskiego, wszyscy wiedzieli, że to fanfaronada i że można przynajmniej się pośmiać. W przypadku Nawrockiego może być mniej zabawnie.