Na internetowej stronie Trybunału Konstytucyjnego ukazało się wzruszające oświadczenie sędzi Trybunału, prof. dr hab. Krystyny Pawłowicz, zapowiadające jej odejście ze służby z powodu uszczerbku na zdrowiu, spowodowanego przez akty nienawiści wobec niej samej, prezesa Trybunału i Trybunału jako konstytucyjnej instytucji.
Ten smutny komunikat wymaga niewielkiego komentarza.
Zwróćmy więc najpierw uwagę na brak daty. Czy więc ono – to oświadczenie – czekało od dawna w szufladzie? Warto się tutaj zastanowić nad pytaniem – w czyjej szufladzie. Bo może w biurku prezesa, a nie własnym – Krystyny?
Pomińmy ten drobiazg i zwróćmy uwagę na jeszcze jeden braczek: autorka tego dokumentu nie proponuje daty swojego pożegnania z Trybunałem. Kiedy ono się więc dokona? Niezwłocznie? Za miesiąc? Po wakacjach?
Czego nie napisała sędzia Pawłowicz w swoim sławnym Oświadczeniu, wykonał za nią autor komunikatu, podając datę 5 grudnia tego jeszcze roku, gdy dopełni się sześciolecie sędziowskiej służby naszej Krystyny. Według wróbli, ćwierkających w zaroślach na Szucha, ta decyzja sędzi Pawłowicz została uzgodniona w czasie ostatniego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego przed miesiącem a do publikacji komunikatu i Oświadczenia skłonił władzę Trybunału przeciek, jaki popłynął do mediów.
Krystyna Pawłowicz będzie więc sędzią mimo konieczności stawiania czoła nieustannej na nią i Trybunał nagonki, mimo zastraszania, poniżania i ośmieszania. Dopełnienie okresu sześciu lat będzie pewnie miało swój wymiar finansowy, ale też zapewni Trybunałowi niezbędny pełny 11. osobowy skład* na wypadek konieczności rozstrzygania wniosków prezydenta, tego mijającego i tego, co nastanie, a w szczególności spodziewanych sporów kompetencyjnych w początkowym zwłaszcza okresie nadchodzącej niewątpliwie trudnej i konfliktowej kohabitacji.
Co będzie potem, także po odejściu w stan spoczynku sędziego Michała Warcińskiego (20 grudnia tego jeszcze roku) – nie wiadomo. Poza tym,, że ustawa o Trybunale takiej sytuacji nie przewiduje, by w Trybunale orzekało ledwie 9 sędziów (w tym, przypomnijmy, dwóch dublerów).
Tymczasem, wracając do naszej bohaterki, Monitor zobowiązuje się wysłać jej 5 grudnia pożegnalny bukiet, gdyż jej aktywnej postawie i soczystej mowie zawdzięcza przyciągnięcie uwagi sporej grupy czytelników. W końcu Krystyna Pawłowicz jeśli nie cud, jak w piosence Marka Grechuty, to na pewno – fenomen.
Piotr Rachtan
*Art. 37. ust. 2. Ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (Dz. U. z 2019 r. poz. 2393): „Rozpoznanie sprawy w pełnym składzie wymaga udziału co najmniej jedenastu sędziów Trybunału. Rozprawie przewodniczy Prezes Trybunału, a w razie przeszkód w przewodniczeniu przez Prezesa Trybunału – wyznaczony przez niego sędzia Trybunału.”

Ale chyba nie ma obawy o kworum 11 osobowe, bo skład TK będzie teraz uzupełniany, co wiemy od Hołowni
My tego nie wiemy. Po pierwsze, proszę wskazać wypowiedź marszałka. Po wtóre, jeśli to prawda, to będzie on wtedy w koalicji z PiS, może też z Razem, nie mówiąc o Konfie.
Ma pan rację. Dopiero teraz przeczytałem w Onecie. Po 20 grudnia będzie 6 wakatów w Trybunale. Nie widzę tylu kandydatów, gotowych szarpać się z Godzillą i w pewnym sensie legitymizować stan z dublerami. A 2 – 3, o których myślę, to trochę mało.