A w niej oczywiście Moskwa, stalica maja liubimaja. A co, może nie? I Plac Czerwony i Kreml z pięknymi cerkwiami, co to stawiano je toporem, twardymi garściami w solidnych rękawicach, i car-puszka, i car-kołokoł, i cerkiew Wasyla Błogosławionego, i pomnik i Minina, i Pożarskiego (no, to trochę mniej, bo ci dwaj durnie Polaków podstępnie z matuszki Rasieji wygnali). i… ech, serce boli, ile tam polskich pamiątek. A mur kremlowski, na którym Piotr wieszał zbuntowanych i pokonanych strzelców?
Że co? Że nie polskie, tylko rosyjskie? E tam, skoro Polsza to stara ruska ziemia to na pewno nasze. Kto nie wierzy, niech zapyta Władimira Sołowiowa. Na Kremlu siedzi to pewnie wie, a jego wzrok sokoli aż do Portugalii sięga, chociaż to za Alpami, za Pirenejami…
Radosław Januszewski
Zdjęcie ilustrujące: Car-puszka na Kremlu, autor: Uwe Brodrecht, Wikimedia Commons