M. Matczak (na FB): Według MSZ już raz I Prezesowi SN kadencja została skrócona, bo umarł!

UWAGA!!!! W oficjalnym dokumencie przedstawiającym argumenty Polski na dzisiejszym wysłuchaniu w Brukseli stoi jak byk, że:

1) wprawdzie Konstytucja mówi, że kadencja I Prezes Sądu Najwyższego trwa 6 lat,

2) ale nie znaczy to, że nie można jej skrócić, bo zdarzały się w przeszłości przypadki skrócenia kadencji I Prezesa,

3) przykładem takiej sytuacji była sytuacja, w której I Prezes UMARŁ!

UMARŁ! A przez śmierć swoją przestał być sędzią, więc nie mógł być dalej prezesem! Dlatego można teraz wyrzucić z Sądu I Prezes, bo ona wprawdzie żyje, ale przestaje być sędzią przechodząc na emeryturę, więc nie może być dłużej prezesem.

Z tego wynika wiele ciekawych konsekwencji. Polskie MSZ wierzy w życie pozagrobowe. Jak umiera sędzia-prezes, w pierwszej kolejności przestaje być sędzią, ale dopiero po chwili przestaje być prezesem, bo to nie śmierć pozbawia go prezesostwa, ale fakt niebycia już sędzią. Jest więc po śmierci jeszcze ułamek sekundy prezesem, przez ten moment między utratą przymiotu sędziego, powodowanym przez śmierć, a utratą przymiotu bycia prezesem, spowodowanym nie przez śmierć, a przez niebycie już sędzią.

Druga konsekwencja: polski MSZ uważa, że właściwie nie ma różnicy między śmiercią a przejściem na emeryturę. Efekt przecież dla prezesa taki sam. Zapewne w tej sprawie konsultował się z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, który zdecydowanie przyznał, że z perspektywy systemu emerytalnego warto byłoby to założenie rozszerzyć na wszystkich obywateli – należy przecież skończyć z przywilejami sędziowskiej kasty!

Trzecia konsekwencja – nie ma różnicy, kiedy prezesa pozbawia jego funkcji zdarzenie o charakterze siły wyższej (śmierć) albo jego własna decyzja (np. rezygnacja z bycia sędzią), a sytuacją, kiedy pozbawia go funkcji polityk. Niestety, konstytucja mówi o niezależności sądownictwa od polityków, nie od siły wyższej czy własnego sumienia. Wpływ tych ostatnich na sędziów nie jest więc naruszeniem konstytucji, bo śmierć nie jest niekonstytucyjna, a wyrzucenie sędziego z sądu jest. Swoją drogą, porównać Prezydenta Dudę z Ponurym Żniwiarzem, przez pokazanie, że obaj mają podobną władzę nad prezesami Sądu Najwyższego? Konflikt między rządem a Belwederem jednak się chyba zaostrza.

Teraz poważnie – mam dosyć ośmieszania Polski i Polaków zagranicą przez MSZ! Uczymy cały świat, że jesteśmy pajacami, że zasady logicznego myślenia na wschód od Odry się nie przyjęły. Jednocześnie obrażamy cały świat, wierząc, że tak idiotyczne, tak bzdurne argumenty kogoś przekonają. W ten sposób stajemy się pariasem Unii Europejskiej, a moglibyśmy być jej liderem. Nie mam wątpliwości, że jeżeli ktoś dzisiaj działa na szkodę Polski, to są to ludzie, którzy niszczą polską praworządność. A potem ośmieszają nas, broniąc dzieła zniszczenia argumentami, które nie nadają się nawet na słaby dowcip.

Od Redakcji:

Z dokumentu MSZ:

• Wiek emerytalny dotyczy wszystkich sędziów Sądu Najwyższego, również Pierwszego Prezesa. Prawdą jest, że sześcioletnia kadencja Pierwszego Prezesa jest zapisana w Konstytucji, mogą jednak zajść okoliczności, w których ta kadencja będzie faktycznie krótsza. Może się tak stać przede wszystkim wtedy, gdy osoba sprawująca funkcję Pierwszego Prezesa przestaje być aktywnym sędzią Sądu Najwyższego, ponieważ na przykład składa rezygnację, przechodzi na emeryturę lub umiera.
• Dokładnie to miało miejsce zanim aktualna Pierwsza Prezes objęła stanowisko — jej poprzednik zmarł w czasie swojej kadencji. Stałoby się tak również gdyby na jego miejsce został wybrany kontr-kandydat sędzi Małgorzaty Gersdorf, sędzia Lech Paprzycki, który miał 68 lat w chwili wyborów. Gdyby sędzia Paprzycki został wybrany, jego kadencja zakończyłaby się po 2 latach.

 

Print Friendly, PDF & Email
Ocena Czytelników
[Razem: 2 Średnio: 3]

2 myśli na temat “M. Matczak (na FB): Według MSZ już raz I Prezesowi SN kadencja została skrócona, bo umarł!

Dodaj komentarz

wp-puzzle.com logo

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.