Jasper Mührel, Linus Mührel: Prawo międzynarodowe w obliczu absurdu. Camusowski Syzyf jako przewodnik po światowym nieładzie

5
(2)

80 lat temu, zaledwie kilka miesięcy po zakończeniu II wojny światowej, weszła w życie Karta Narodów Zjednoczonych. Świat leżał w gruzach. Wycieńczeni wojną, z ulgą, nadzieją i determinacją, chcieli zbudować system, który zapobiegnie takim zniszczeniom w przyszłości – w oparciu o prawo międzynarodowe. Karta symbolizowała wspólną dla ludzkości obietnicę zastąpienia wojny zaangażowaniem, dialogiem i dyplomacją.

Dziś przepaść między tą obietnicą a ponurą rzeczywistością wydaje się powiększać. Prawo międzynarodowe, dalekie od tworzenia kręgosłupa międzynarodowego porządku światowego, wydaje się dziś często marginalizowane, ignorowane lub instrumentalizowane. Biorąc pod uwagę irracjonalne zachowania różnych aktorów i dużą rozbieżność między ich działaniami a zobowiązaniami wynikającymi z prawa międzynarodowego, obecną sytuację można chyba trafnie określić jako „absurdalną”, czyli sprzeczną ze zdrowym rozsądkiem.

Dla wielu ekspertów w dziedzinie prawa międzynarodowego – zarówno naukowców, praktyków, jak i studentów – jest to nie tylko wyzwanie intelektualne. Uderza w sedno ich tożsamości zawodowej. Prawo, które studiują, którego bronią i w które wierzą, jest regularnie deptane. Rozczarowanie prawdopodobnie będzie się rozprzestrzeniać, zwłaszcza wśród młodych ekspertów w dziedzinie prawa międzynarodowego. Jaki jest sens poświęcania czasu prawu międzynarodowemu, jeśli bieg świata nie jest zdeterminowany przez porządek i zasady, ale przez absurd? Z tym pytaniem zmaga się obecnie wielu ekspertów w dziedzinie prawa międzynarodowego. Oscylują przy tym między nadzieją a rezygnacją, między pewnością siebie a rozpacząmiędzy „biznesem jak zwykle” a ponowną miarąmiędzy utopią a dystopią.

Proponujemy postawę wobec doświadczanego obecnie absurdu, która nie odpowiada żadnemu z tych nastrojów. Jedną z osób, która może pomóc badaczom prawa międzynarodowego odnaleźć sens w swojej dziedzinie, jest francuski filozof Albert Camus. W swoich dziełach Camus nakreśla sposób na zachowanie godnej i ludzkiej postawy pomimo oczywistej absurdalności świata. Jest to szczególnie widoczne w jego eseju „Mit Syzyfa”, opublikowanym po raz pierwszy w październiku 1942 roku – trzy lata przed wejściem w życie Karty Narodów Zjednoczonych. Odwołując się do Camusowskiej reinterpretacji Syzyfa, chcielibyśmy zaproponować badaczom prawa międzynarodowego postawę, która nie reaguje na (obecny) absurd ani optymizmem, ani pesymizmem, a zatem nie zatraca się ani w nadziei, ani w rozpaczy. Zamiast tego proponujemy stawiać czoła absurdowi poprzez trzeźwy i stały opór.

Konfrontacja absurdu z Camusem

Camus zaczyna od zwodniczo prostej obserwacji: świat nie spełnia naszych oczekiwań. Ludzie tęsknią za jasnością, porządkiem i znaczeniem. Ale świat nie odpowiada – pozostaje milczący i irracjonalny. Ta konfrontacja – między ludzką tęsknotą a obojętnością świata – jest tym, co Camus nazywa absurdem.

„Absurd – pisze – nie tkwi w człowieku […] ani w świecie, ale w ich wspólnym i równoczesnym istnieniu”.

Świat nie jest po prostu irracjonalny, a ludzkość nie jest po prostu zagubiona. Absurd wynika raczej z przepaści, która otwiera się między naszym dążeniem do jedności a pofragmentowaną rzeczywistością. Tej przepaści nie da się zasypać. Próby jej pokonania poprzez metafizyczne pocieszenie, poprzez rzekomy łuk historii lub iluzje postępu Camus określa mianem „filozoficznego samobójstwa”.

Uświadomienie sobie absurdu nie musi jednak prowadzić do nihilizmu. Rozpoznanie absurdu nie oznacza poddania się, ale życie bez złudzeń. Camus nie nawołuje do pobłażania ani złudnej nadziei, ani rezygnacji. Nadzieja obiecuje przyszłe rozwiązanie, które jest nieosiągalne; rezygnacja godzi się z porażką i odziera życie z sensu. Chodzi raczej o to, by przyznać się do absurdu – i z nim żyć.

Wynikają z tego trzy konsekwencje: bunt, wolność i namiętność.
Bunt to odmowa podporządkowania się, upór w życiu i działaniu pomimo bezsensu. „Nadaje życiu jego wartość. Jeśli rozciąga się na cały czas trwania istnienia, nadaje mu jego wielkość”.
Wolność rodzi się z odrzucenia złudzeń: gdy przyszłość nie daje żadnych gwarancji, można działać bez jej ograniczeń.
Wreszcie pasja oznacza afirmację życia w całej jego intensywności, bez pragnienia uzasadnienia w ostatecznym sensie.

Aby zilustrować tę postawę, Camus odwołuje się do mitologii greckiej.

Nowe spojrzenie na Syzyfa: Absurdalnego bohatera

Syzyf, ukarany przez bogów za swój opór, zostaje skazany na toczenie ciężkiego głazu na górę, tylko po to, by za każdym razem tuż przed szczytem staczał się on z powrotem. Przez całą wieczność musi powtarzać to beznadziejne zadanie. Tradycyjnie mit ten odczytywany jest jako opowieść o rozpaczy: nie ma gorszej kary niż niekończąca się, bezsensowna praca.

Eksperci w dziedzinie prawa międzynarodowego, gdy słuchają tej historii (por. np. Schehr) mogą czasami przypominać sobie o swoim własnym losie. Obecne lekceważenie i bezsilność prawa międzynarodowego i jego instytucji pokazują, że regres często niweczy z trudem wywalczony postęp. Chęć obrony i rozwoju prawa międzynarodowego może wydawać się bezużytecznym i beznadziejnym ćwiczeniem. W tej sytuacji eksperci prawa międzynarodowego – niczym Syzyf – stoją u podnóża góry ze skałą, którą muszą ponownie wtoczyć. Wyobrażają sobie, jak mógłby wyglądać idealny porządek międzynarodowy (prawny) i ogarnia ich melancholia i rozpacz. „To jest zwycięstwo skały, to jest sama skała”. Jak zauważa Bernstorff (s. 1015), czują się oni jednak zmuszeni do kontynuowania tej rutyny, aby zachować swoją tożsamość zawodową.

Pomimo pozornie oczywistej nędzy Syzyfa, Camus słynie z tego, że nadaje jego losowi pozytywny wydźwięk. Syzyf jest dla niego bohaterem absurdu. Decydującym momentem, według Camusa, nie jest wzniesienie, lecz upadek. Godzina, w której schodzi do skały, która powraca równie pewnie, jak jego cierpienie, jest

„godziną świadomości. W tych chwilach, kiedy schodzi ze szczytu i stopniowo znika w jaskiniach bogów, jest ponad swoim losem. Jest silniejszy niż jego skała”.

Dla Camusa sprawa jest jasna: nawet jeśli zejście odbywa się czasem w smutku, to w nim tkwi cicha radość Syzyfa.

„Jego los należy do niego. Jego skała to jego sprawa”.

Nie ma nadziei na odkupienie; Nie poddaje się porażce. Syzyf buntuje się przeciwko absurdowi. W tej rewolcie jest wolność. Syzyf nie jest już przygnieciony swoim zadaniem, ponieważ czyni je swoim własnym.

„Musimy wyobrazić sobie Syzyfa jako szczęśliwego człowieka”.

Przewodnik po światowym chaosie

Ta perspektywa skłania nas do przemyślenia na nowo obrazu siebie i obrazu siebie-ekspertów w dziedzinie prawa międzynarodowego (zob. także von Bernstorff i Stahn). Camusowska interpretacja Syzyfa sugeruje, że badacze prawa międzynarodowego muszą zaakceptować, że prawo międzynarodowe nigdy nie było i nigdy nie będzie w stanie uratować ludzkości od zła w dowolnym miejscu i czasie. To się nie powiedzie raz za razem. Ale to nie znaczy, że nie warto go bronić i rozwijać. I być może właśnie tak należy rozumieć dyscyplinę prawa międzynarodowego. Syzyf Camusa pokazuje, że godność nie zależy od sukcesu, ale od wytrwałości. Trzeba przyznać, że nie jest to wesołe przedsięwzięcie. Jak ostrzega Camus, uświadomienie sobie absurdu nie jest pozbawione ceny. Ci, którzy zdają sobie sprawę z absurdu, „pozostają z nim związani na zawsze” i „nie mają przyszłości”. Ale to jest „w porządku” – i przesuwa punkt ciężkości na to, co możemy zrobić w teraźniejszości.

Badacze prawa międzynarodowego – niczym Syzyf – muszą uznać absurdalność swojego zadania, nie popadając przy tym w rozpacz, a zamiast tego z pasją domagać się „wyczerpania wszystkiego, co jest dane”. Ich misją nie jest osiągnięcie wiecznego pokoju, ale nieustanny bunt przeciwko światu, który jest z natury przesiąknięty przemocą i okrucieństwem; przeciwko społeczności międzynarodowej, w której  polityka siły, nierówność i niesprawiedliwość zawsze będą miały swoje miejsce. Ich bunt – ciągła obrona i rozwój prawa międzynarodowego w obliczu niepowodzeń – jest cenny sam w sobie, niezależnie od tego, czy uda się dotrzymać wielkich obietnic prawa międzynarodowego znajdujących się poza ich osobistą strefą wpływów. Działania są ważniejsze niż cele. Taka postawa pozwala badaczom prawa międzynarodowego na swobodną i pełną pasji pracę w ich dyscyplinie, nawet w obliczu absurdu.

W 80. rocznicę uchwalenia Karty Narodów Zjednoczonych kryzys prawa międzynarodowego – w tym samej Karty – jest realny. Przepaść między jej obietnicami a rzeczywistością jest ogromna i prawdopodobnie taka pozostanie. Nie jest to jednak powód do rozpaczy i rezygnacji. Jest to raczej zaproszenie do nowego rozumienia dziedziny prawa międzynarodowego. Skała będzie się toczyć raz za razem. Jednak akt jego staczania pozostaje deklaracją oporu i wolności. Skała jest ciężka – ale to jest nasza skała. Dlatego możemy sobie wyobrazić prawników międzynarodowych – niczym Syzyfa – jako ludzi szczęśliwych.

Jasper Mührel, Linus Mührel

Dr. Jasper Mührel, LL.M. (IHEID) jest ekspertem w dziedzinie prawa międzynarodowego w Berlinie.
Dr Linus Mührel także jest ekspertem w dziedzinie prawa międzynarodowego w Berlinie.

Verfassungsblog.de

Tłumaczenie z niemieckiego – automatyczne

Ilustracja: Syzyf i cztery Danaidy: rysunek na greckiej amforze, 540-520 rok przed naszą erą. Źródło: Wikimedia Commons

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 5 / 5. Vote count: 2

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 1 głos
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

wp-puzzle.com logo

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów