Sąd i tworzący go sędziwie powinni być jak żona Cezara – poza wszelkim podejrzeniem. Najczęstszym podnoszonym zastrzeżeniem może być podejrzenie manipulacji w przydziale spraw sędziom. Dawno temu, jeszcze w erze przedinformatycznej wymyślono na to sposób.
LOSOWY PRZYDZIAŁ SPRAW
W każdym wydziale sądu tworzono listy sędziów. Alfabetyczne ułożenie według nazwisk sędziów. Według tej listy losowano wpływające sprawy. Sprawy numerowana według ich wpływu. Liczbowo. W praktyce wyglądało tak, że sprawa oznaczona numerem 1 z pierwszego dnia nowego roku trafiała do sędziego, którego nazwisko znajdowało się na początku listy alfabetycznej. I jeżeli w wydziale było np. 5 sędziów to każdy z nich dostawał do rozpoznania co piątą sprawę kolejno wpływającą.
Lista przydziału spraw znajdowała się pod nadzorem sędziego przewodniczącego wydziału, a prowadzona była przez kierownika sekretariatu.
Czy były od tej zasady wyjątki? Były, bo musiały. Sprawa sprawie nierówna. Mogło zdarzyć się i zdarzało, że ślepy los statystyczny powodował, iż pechowy sędzia trafiał pod rząd kilka wielotomowych spraw. By przydział tego rodzaju spraw był sprawiedliwy, prowadzono na takich samych zasadach listę spraw wielotomowych. I równolegle, w przypadku ich wpływu wyznaczano je według listy sędziów.
System ten działał przez lata.
Później zmieniono ustawę o ustroju sądów powszechnych i wprowadzono do niej art. 47a. który stanowi, że „sprawy są przydzielane sędziom i asesorom sądowym losowo, w ramach poszczególnych kategorii spraw, chyba że sprawa podlega przydziałowi sędziemu pełniącemu dyżur”.
Czy zapis ten dokonywał jakichkolwiek zmian prawnych i faktycznych w stosowanej dotychczas praktyce? Nie, bo wyznaczanie sędziów nadal odbywało się losowo.
I wtedy pojawił się ON. „ZIOBROLOTEK”.
Narzędzie informatyczne reklamowane jako panaceum na wszelkie możliwe manipulacje w przydziale spraw. Początkowe zwany był „sądowym totolotkiem”. Od początku budził wątpliwości. Skutki jego działania często były kompletnie niezrozumiałe. Na przykład okazywało się, że jeden z sędziów w wydziale dostaje kilkanaście spraw, wielotomowych, a w tym samym dniu kolega z pokoju wylosowuje dwie proste sprawy nakazowe. Zaczęto pytać o przyczyny takiego stanu rzeczy. Początkowo błędami i oczywistymi niesprawiedliwościami w przydziale spraw przez system zwany SLPS obarczano niedopracowaniem programu. Problem jednak polegał na tym, że systemem od początku zarządzał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który nie widział potrzeby tłumaczenia czegokolwiek.
Problem narastał. Zauważali go również adwokaci i coraz częściej obywatele. Pytanie brzmiało: jak to działa, skoro często ten sam sędzia dostaje sprawy tej samej strony czy oskarżonego. Vide przykład SLPS-owych przypadków Krystyny Pawłowicz. Prezesi sądów w całym kraju zaczęli dostawać pisma od stron kwestionujących losowość działania systemu SLPS.
Wtedy narodziła się nazwa „ziobrolotek”. Nazwa zawierająca w sobie wszelkie negatywne oceny sytemu i kwestionująca jego obiektywność. Zaczęto domagać się ujawnienia założeń programu i mechanizmu odpowiedzialnego za kryteria doboru spraw i osób. Po wielu próbach MS Ziobry opublikował strzępy informatycznego bełkotu, który nie był w niczym pomocny. Pytano o algorytm zarządzający programem. I nadal cisza.
Po zmianie władzy temat jakby ucichł. Do 29.09.2025r. Tego dnia Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek wydał rozporządzenie zmieniające rozporządzenie – Regulamin urzędowania sądów powszechnych. Wprowadził tą zmianą możliwość, że przewodniczący wydziału może zdecydować w przypadku potrzeby poprawy efektywności pracy wydziału, że sprawy rozpoznawane w składzie 3 sędziów SLPS przydzieli referentom, a pozostałych dwóch członków składu wyznaczy przewodniczący wydziału według zasad określonych przez prezesa sądu po zasięgnięciu opinii kolegium właściwego sądu.
Przekładając to na język zrozumiały dla wszystkich: SLPS losuje sędziego sprawozdawcę do składu trzyosobowego, a pozostałych sędziów wskazuje przewodniczący wydziału. Ale nie w sposób dowolny, tylko na podstawie określonych przez prezesa sądu zasad pozytywnie zaaprobowanych przez kolegium sądu, czyli organ samorządowy.
Podniósł się tumult medialny. Z uwagi na zdecydowanie przekraczane formy dopuszczalne w dyskursie publicznym pominę cytowanie komentarzy. Każdy może je znaleźć w intrenecie. Zwrócę tylko uwagę na kilka istotnych przekłamań w nich powielanych.
- brak podstawy prawnej do wydania przepisów – art. 41§1 ustawy o ustroju sądów powszechnych daje MS prawo do wydania w drodze rozporządzenia, regulaminu wewnętrznego urzędowania sądów powszechnych określającego min. szczegółowych zasady przydziału spraw, w tym: sposób dokonywania losowania spraw i zasady ustalania składów wieloosobowych,
- likwidacji losowania spraw – losowany zostaje sędzia sprawozdawca
- przepisy zmieniające rozporządzenie są sprzeczne z Konstytucją – pośród przepisów Konstytucji Rp (art. od 173 do 187) nie ma przepisu odnoszącego się do losowań składów sędziowskich.
Celem tych zmian było udrożnienie systemu wymiaru sprawiedliwości przy zachowaniu zasad wyboru sędziów tak, aby był to wybór niezależny, niepodlegający politycznym wpływom, a jednocześnie nie opóźniający postępowań.
Kilka słów tytułem komentarza dla osób nie znających tzw. „kuchni sądowej”. Jeżeli utworzenie składów orzekających 3 osobowych nie wydaje się trudnym zadaniem to w praktyce nie wygląda to tak prosto. Posłużę się przykładem. W wydziale sądu pracuje 5 sędziów. W tym przewodniczący wydziału, który z uwagi na zakres zadań zarządczym ma ograniczony wpływ spraw do nap.1/2. To oznacza że z wpływających 10 spraw każdy sędzia liniowy otrzymuje 2 sprawy a przewodniczący 1. Do wydziału wpływa 550 spraw które muszą być wyznaczone w składach 3 osobowych. Zatem potrzeba 55 składów (z uwzględnieniem niższego wpływu przewodniczącego). Ale sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Ze składów są wyłączeni ci sędziowie, którzy wcześniej już rozpoznawali konkretną sprawę. W obecnym systemie losowania przez SLPS każdorazowa zmiana składu wymagała ponowienia losowania. To oczywiście zabierało czas. Nadto sędziowie poza składami 3 osobowymi orzekają równolegle w składach jednoosobowych. To również komplikuje możliwość sprawnego wyznaczania terminów „trójkowych”. Trzeba bowiem „wpasować” te terminy w gąszcz terminów już wyznaczonych przez sędziów. I jeżeli to się uda w przeddzień rozprawy „trójkowej” wpływa wniosek o odroczenie terminu z ważnej przyczyny, wniosek o wyłączenie itp. zabawa zaczyna się od nowa.
A czas płynie.
SLPS nie „widzi” i nie przewiduje takich okoliczności. Poza tym, skoro nie znamy założeń tego systemu i algorytmów, z których on korzysta to oczywista jest nasza nieufność do losowości tego systemu. Tym bardziej, że mamy przykłady zadziwiających wskazań tego systemu. I tak do SLPS przylgnęła nazwa „ziobrolotek”. Można powiedzieć, że trzeba było temu zaradzić. To prawda. Metody były dwie. Po pierwsze można było z „ziobrolotka” zrezygnować. Ale co w to miejsce? Nie ma gotowego systemu. A nawet gdyby był, to ile czasu trwałoby jego wdrożenie? Druga metoda polegała na skontrolowaniu kodu źródłowego „ziobrolotka” w poszukiwaniu tzw. „tylnych drzwi” które umożliwiały manipulację przebiegiem losowania. Na to nie było czasu.
Zaproponowane przez MS rozwiązanie wydaje się być optymalne. Mieści się w granicach art. 41a§1 i art. 41§1 ustawy o ustroju sądów powszechnych i co najważniejsze nie jest z tymi przepisami sprzeczne oraz znajduje w nich podstawę do jego wprowadzenia. Ogranicza ryzyko związane z wyłącznym stosowaniem
niepewnego „ziobrolotka”, ale go nie eliminuje do czasu wprowadzenie nowego, bezpiecznego i transparentnego programu. Zdecydowanie usprawnia pracę sadów orzekających w składach „trójkowych”. Z uwagi na konieczność opracowania regulaminów doboru sędziów do składów i uzyskania zgody kolegiów sądów na te regulacje praktycznie wyklucza możliwość manipulowania składami orzekającymi. I na koniec zagadka. Skąd pochodzi ten zapis? „Prezes (….) przydziela sędziom sprawy według kolejności ich wpływu do izby, oddzielnie dla każdej kategorii spraw, dla których prowadzone jest odrębne repertorium, oraz niezależnie od wydziału, w którym sprawa została zarejestrowana. Sprawy, które wpłynęły do izby (…) lub które zostały do niej przekazane w trybie § 76, przydzielane są sędziom na podstawie listy, o której mowa w § 78 ust. 1, lub właściwej listy dodatkowej, o której mowa w § 78 ust.
2, według kolejności alfabetycznej nazwisk na liście, chyba sprawa podlega rozpoznaniu przez sędziego pełniącego dyżur w przypadku, o którym mowa w § 79 ust. 1.”
Tak, to regulamin Sądu Najwyższego nadany rozporządzeniem Prezydenta RP z 4.07.2022r. Podobne rozważnie jak w rozporządzeniu MS? Zatem co do publikowanych zastrzeżeń, wobec tego rozwiązania chce się przytoczyć stare przysłowie: „na złodzieju czapka gore”.
Jacek Tylewicz
Rzecznik Prasowy Stowarzyszenia Sędziów Themis